Recenzja Krzysztof Karsch „Weterynarz”
Warszawa – blokowiska, brudne ulice, ogólna znieczulica i… gabinet weterynaryjny, w którym, zamiast zapachu leków i środków dezynfekujących, unosi się dusząca woń gnijących wspomnień. Julian Bejos – samotny, zgorzkniały weterynarz – zna to doskonale. A dodatkowo słyszy głosy… Nie ludzkie, tylko zwierzęce. Psy, koty, szczury, ptaki… Wszystkie mówią do niego i powtarzają jedno słowo: „sprawiedliwość!”. W mieście, które udaje, że nie widzi cierpienia, Julian zmienia się w sędziego i kata. Stając w obronie zwierząt, tropi ich oprawców i wymierza karę – tę ostateczną. Tyle że granica między misją a obłędem oraz sprawiedliwością i zbrodnią zaciera się coraz bardziej, rozmazując się szybciej niż krew na bruku… Weterynarz to powieść brudna, mroczna i brutalna, ale też na wskroś realistyczna i jednocześnie okraszona sarkazmem. Jest to historia człowieka, który chciał być wybawcą, a stał się własnym koszmarem. Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza Rok wydania: 20...









