Recenzja Bartosz Tchórz „Dzień przeznaczenia”

 Wszystko zaczęło się sześć tysięcy lat temu, gdy mroczny czar przywołał na planetę Erismę potężne zło z innego wymiaru. Demony — nienasycone i bezlitosne — zaatakowały spokojne rasy, które od wieków żyły w harmonii i pokoju. Choć siły dobra odparły pierwszą falę ataku, za zwycięstwo przyszło im zapłacić niezwykle wysoką cenę — tysiące bohaterów poległo w krwawej, bezlitosnej bitwie, która na zawsze odcisnęła swoje piętno na historii świata.
Jednak mrok nie ustąpił na zawsze. Powoli, w głębinach ciemności, zło odradza się silniejsze, przebiegłe i bardziej przerażające niż kiedykolwiek wcześniej. Tym razem, aby ocalić Erismę przed nadciągającym zagrożeniem, wszystkie ludy i rasy muszą się zjednoczyć. Na czele tego przymierza staną wybrańcy — bohaterowie, których los wybrał do walki o przyszłość świata.

Czy uda im się powstrzymać powrót ciemności i ocalić Erismę przed nieuchronną zagładą? 

 


Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Rok wydania:  2025
Format: Książka
Liczba stron: 398
Tom I

 

„Dzień przeznaczenia” to powieść, która od samego początku jasno pokazuje swoje ambicje, Bartosz Tchórz sięga po klasyczne motywy fantasy, pradawne zło, mitologiczną przeszłość świata, wielorasową społeczność i bohaterów wplątanych w wydarzenia, których sami by nie wybrali. Próbuje opowiedzieć je w sposób bardziej refleksyjny niż tylko widowiskowy. To książka o wojnie, ale też o jej długofalowych konsekwencjach, o odpowiedzialności i ciężarze historii, która nigdy naprawdę nie odchodzi. To książka, która zwróciła swoją uwagę okładką, ale także fabułą. Szczerze ucieszyłam się, kiedy okazało się, że mogę ją przeczytać i stać się częścią nowego uniwersum. Lubię poznawać intrygujące historie, nowych autorów i światy, które zaskakują swoją złożonością.

Akcja powieści  autorstwa Bartosza Tchórza pod tytułem „Dzień przeznaczenia” rozgrywa się na planecie Erisma. Jest to  świat zamieszkany przez wiele ras, przez długie lata cieszył się względnym spokojem. Ten pozorny ład jest jednak wynikiem wydarzeń sprzed sześciu tysięcy lat, kiedy to do Erismy przedostały się siły z innego wymiaru. Miniona wojna z mrokiem zakończyła się zwycięstwem, jej cena była ogromna, tysiące poległych, zniszczone krainy. Z czasem pamięć o tamtych wydarzeniach zaczęła blaknąć, a kolejne pokolenia uznały, że zagrożenie należy już wyłącznie do legend. Spokój ten jednak jest zwodniczy, pojawiają się pierwsze znaki świadczące o powrocie zła. Niewytłumaczalne ataki, niepokojące wizje i ruchy mrocznych sił sprawiają, że władcy poszczególnych krain zaczynają zdawać sobie sprawę, iż historia może się powtórzyć. Do świata ludzi trafia tajemniczy przybysz należący do nieznanej wcześniej rasy. Jego pojawienie się budzi nieufność, ale jednocześnie staje się kluczem do zrozumienia sytuacji. To on niesie wieści o tym, że mrok nie tylko powraca, lecz także przygotowuje się do ostatecznego uderzenia. Czy Erisma upadnie? Czy jest szansa na to, aby pokonać zło na dobre? Czy wybrańcom uda się sprostać temu wyzwaniu?

„Dzień przeznaczenia” to książka, która mnie intrygowała, podczas lektury ciągle chciałam uzyskać więcej informacji. Erisma została wykreowana z rozmachem, widać tu historię, mitologię, różnorodność ras i kultur, a także echa dawnych konfliktów, które wciąż wpływają na teraźniejszość. Autor nie ogranicza się do prostego tła dla wydarzeń, lecz konsekwentnie pokazuje, jak przeszłe wojny i decyzje kształtują obecne relacje między ludami. Dzięki temu świat wydaje się żywy i wiarygodny. Fabuła rozwija się stopniowo, dając czas na poznanie realiów świata i motywacji postaci. Choć momentami tempo jest spokojniejsze, pozwala to lepiej zrozumieć, dlaczego bohaterowie podejmują takie, a nie inne decyzje. Przeznaczenie w tej historii nie jest nagrodą ani obietnicą chwały, lecz ciężarem, czymś, przed czym nie można uciec i co wymusza wybory często sprzeczne z własnymi pragnieniami. „Dzień przeznaczenia” to udany debiut, który pokazuje ogromny potencjał autora. To nie jest lekka, przygodowa fantastyka czy prosta opowieść o bohaterach ratujących świat. To raczej historia o tym, że żadna wygrana nie jest ostateczna, a zło, raz pokonane, może powrócić w nowej formie. Książka spodoba się czytelnikom ceniącym klasyczne fantasy z rozbudowanym światem, wyraźnym tłem historycznym i bohaterami, którzy muszą zmierzyć się nie tylko z wrogiem, ale też z własnym losem.




W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a



Komentarze

Popularne posty