Recenzja Justyna Rosiak „Tropem mordercy. Tom 1. Sursum Corda”
Makabryczna scena zbrodni. Na podłodze, w salonie
zrujnowanego domu, leżą zwłoki młodej kobiety. Na chwiejnym stoliku spoczywa
starannie wypreparowane serce. Tuż obok niego, na blacie, widnieje krwawy
łaciński napis: Sursum Corda. Wszystko to wskazuje na nieludzki rytuał. W
opuszczonym budynku panuje zaś cisza tak gęsta, jakby wchłonęła w siebie
wszelkie dźwięki.
To zbrodnia, która wstrząśnie całym miastem i zapoczątkuje bezprecedensowe
śledztwo. Nadkomisarz Zofia Zawadzka, doświadczona szefowa laboratorium
kryminalistycznego, musi zmierzyć się z zagadką, jakiej jeszcze nie spotkała w
swojej karierze. Gdy pojawia się druga ofiara, potraktowana równie okrutnie,
staje się jasne, że morderca nie działa przypadkowo. Wraz z zespołem ekspertów
Zawadzka próbuje odczytać znaczenie chorych symboli i precyzyjnych rytuałów
zbrodni, podczas gdy zabójca z satysfakcją obserwuje rozwój wydarzeń. Krok po
kroku odsłania się przed czytelnikiem przerażająca prawda – o człowieku, który
zabija dla idei.
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Rok wydania: 2025
Format: Książka
Liczba stron: 156
„Tropem mordercy.
Tom 1. Sursum Corda” to
powieść, która od pierwszych stron nie pozwala czytelnikowi zachować
bezpiecznego dystansu. Justyna Rosiak sięga po konwencję mrocznego thrillera
kryminalnego, ale nie poprzestaje na prostym „polowaniu na zabójcę”. Zamiast
tego buduje historię ciężką w atmosferze, nasyconą niepokojem i pytaniami o
granice ludzkiej ideologii oraz to, jak łatwo można je przekroczyć w imię
rzekomo wyższych wartości. Justyna Rosiak w swoim debiutanckim thrillerze udowadnia,
że polska literatura kryminalna ma się znakomicie. Już od pierwszych stron
czytelnik zostaje wciągnięty w mroczny, pełen napięcia świat, w którym przemoc
i zagadka stają się punktem wyjścia do głębszych refleksji nad naturą człowieka.
Akcja powieści „Tropem
mordercy. Tom 1. Sursum Corda” autorstwa Justyny Rosiak rozpoczyna się od brutalnej zbrodni, która
wymyka się schematom rutynowego dochodzenia. Ofiary zabójcy nie są przypadkowe,
a sposób, w jaki zostają potraktowane, wskazuje na człowieka działającego
według własnego, przerażającego kodeksu. Symboliczne elementy pozostawione przy
zwłokach i tajemniczy napis „Sursum Corda” nadają sprawie rytualnego charakteru.
Nadkomisarz Zofia Zawadzka to kobieta doświadczona, profesjonalna i twardo
stąpająca po ziemi. Nie potrzebuje przesadnej heroizacji, by budzić respekt.
Jej siłą jest konsekwencja, analityczny umysł i umiejętność pracy pod presją.
Czy uda jej się rozwikłać tą sprawę i powstrzymać mordercę?
„Tropem mordercy. Tom
1. Sursum Corda”
to mocny otwierający tom serii, który obiecuje dalszy rozwój zarówno intrygi,
jak i samych bohaterów. To propozycja dla czytelników lubiących kryminały
mroczne, psychologiczne i wymagające uwagi. Justyna Rosiak udowadnia, że
potrafi stworzyć historię, która nie tylko wciąga, ale również zostaje w głowie
na długo po przewróceniu ostatniej strony. Styl autorki jest klarowny i
precyzyjny, nawet w opisach brutalnych scen unika przesadnej grafiki, a mimo to
tworzy napięcie niemal namacalne. Tempo powieści jest dobrze wyważone: napięcie
rośnie stopniowo, a każdy trop i każda decyzja bohaterów prowadzą czytelnika w
głąb coraz bardziej skomplikowanej intrygi. „Tropem mordercy.
Tom 1. Sursum Corda” to
książka, która wywarła na mnie ogromne wrażenie nie tylko ze względu na pomysł
na fabułę, ale przede wszystkim dzięki sposobowi, w jaki Justyna Rosiak buduje
napięcie i atmosferę. To nie jest typowy kryminał, w którym zagadka i morderca
są jedynie pretekstem do kolejnych sensacyjnych scen, tu każda decyzja bohaterów, każdy trop i każdy
symbol mają znaczenie i skłaniają do refleksji nad tym, co w człowieku może być
mroczne i nieprzewidywalne.






Komentarze
Prześlij komentarz