Recenzja Caitlin Schneiderhan „Stranger Things. Lot Ikara”

Historia Eddiego Munsona na dwa lata przed makabrycznymi wydarzeniami z 4. sezonu serialu.
Ciężkie brzmienia, riffy i przesterowane gitary to znak rozpoznawczy Eddiego. Ten długowłosy, wytatuowany, niemogący ukończyć szkoły chłopak – wyrzutek z zamiłowaniem do makabry, heavy metalu i gry RPG Dungeons & Dragons oskarżanej o powiązania z satanizmem – przez przypadek zostaje świadkiem nadprzyrodzonego morderstwa i bardzo szybko staje się głównym podejrzanym…
Tak było w 4. Sezonie serialu „Stranger Things”. Co jednak wydarzyło się przed starciem Eddiego z Vecną? Jaka jest historia zespołu Trupia Trumna? Kim jest Eddie Munson?
Hawkins w stanie Indiana to typowe wyczesane amerykańskie miasteczko. Nie dla Eddiego, metalowca i społecznego wyrzutka. Chłopak czuje się tu, jakby nieustannie przebywał w Grobowcach Grozy z Dungeons and Dragons. Całe szczęście, że do końca liceum zostało mu tylko kilka miesięcy i może zabijać czas, grając w RPG w Klubie Ognia Piekielnego i występując w zespole Trupia Trumna.
Ale kiedy pewnego dnia spotyka Paige – dziewczynę, która uciekła z Hawkins i została producentką muzyczną w Los Angeles – czuje, że ma szansę na nowe życie. Wystarczy nagrać taśmę demo z najlepszymi kawałkami Trupiej Trumny i wysłać producentce. Proste! Niestety nagranie kosztuje, a Eddie jest spłukany. Stawka jest jednak zbyt wysoka, aby tak po prostu zrezygnować….
Zrobi wszystko, byle uciec jak najdalej od Hawkins…
Dwa lata przed makabrycznymi wydarzeniami z czwartego sezonu „Stranger Things” Eddie Munson ma przeczucie, że 1984 to będzie jego rok.


 

Wydawnictwo: Poradnia K
Rok wydania:  2025
Format: Książka
Liczba stron: 320


„Stranger Things. Lot Ikara” to opowieść kameralna, skupiona na jednym bohaterze i jego wewnętrznych zmaganiach, bardziej przypominająca powieść o dorastaniu, on drodze, którą człowiek przechodzi  niż klasyczny „spin-off”. Mało kto nie kojarzyły serialu Stranger Things, a także postaci Eddiego Munsona, która sprawiła, że widz naprawdę poczuł „brak”, kiedy ktoś odchodzi. Są bohaterowie, których poznajemy w momencie kulminacyjnym ich życia. Widzimy ich odwagę, dramat i ostateczne wybory, ale nie wiemy, skąd przyszli i jak długo zbierali się na ten jeden krok. Ksiązka ukazuję postać Eddiego Munsona wtedy, gdy jeszcze nic nie jest przesądzone, kiedy każda decyzja może zmienić kierunek jego losu.

Akcja książki „Stranger Things. Lot Ikara” rozgrywa się w dobrze nam znanym Hawkins w stanie Indiana, ale nie jest to miasto tajemnic i nadprzyrodzonych zagrożeń. To Hawkins czwyczajne, ciasne, duszne, pełne ocen i uprzedzeń. Dla Eddiego Munsona to przestrzeń, która od lat jasno daje mu do zrozumienia, że nie jest tutaj mile widziany. Nazwisko, wygląd, zainteresowania, wszystko działa na jego niekorzyść. Eddie Munson to pełnoletni uczeń liceum w Hawkins, który po raz kolejny powtarza ostatnią klasę. Funkcjonuje na marginesie szkolnej społeczności, nosi długie włosy, słucha heavy metalu, prowadzi Klub Ognia Piekielnego i otwarcie ignoruje konwenanse, przez co jest postrzegany jako niebezpieczny wyrzutek. Eddie mieszka z wujkiem Wayne’em, jedyną osobą, która okazuje mu stałe wsparcie. W szkole spotyka się z jawną niechęcią dyrekcji oraz nauczycieli, którzy nie Wier, jego ojciec ma kryminalną przeszłość, przez co Eddie od lat znajduje się pod obserwacją lokalnej policji i społeczności Hawkins. Poza szkołą Eddie pracuje dorywczo w barze The Hideout, gdzie wieczorami występuje jego zespół Trupia Trumna (Corroded Coffin). Muzyka jest dla niego jedyną realną szansą na ucieczkę z Hawkins. Chłopak marzy o nagraniu dema i rozpoczęciu kariery muzycznej, choć doskonale zdaje sobie sprawę, że bez pieniędzy i kontaktów jest to niemal niemożliwe. Wszystko zmienia pojawienie się w jego życiu Paige, czy uda mu się spełnić marzenia?

W powieści „Stranger Things. Lot Ikara” Eddie Munson nie jest ikoną, tylko zmęczonym, impulsywnym chłopakiem, który próbuje zapanować nad życiem wymykającym się spod kontroli. Chce przestać czuć, że każdy dzień w Hawkins jest krokiem wstecz. Ta potrzeba zmiany napędza całą historię i sprawia, że łatwo się z nim utożsamić, nawet bez znajomości serialu. Czytałam tę książkę bez pośpiechu, ale z rosnącym zaangażowaniem. Nie wszystko zagrało idealnie, niektóre wątki, zwłaszcza relacyjne, mogłyby zostać pogłębione, a zakończenie zostawia niedosyt. Mimo to trudno mi uznać to za wadę, bo ta historia właśnie taka ma być, niepełna, urwana, bolesna. Jak młodość, jak niespełnione obietnice, jak lot, który kończy się zbyt szybko. „Stranger Things. Lot Ikara” to nie jest książka o potworach, alternatywnych wymiarach ani wielkich zwycięstwach. To opowieść o młodym człowieku, który próbuje wyrwać się z miejsca, w którym nikt nie wierzy w jego przyszłość. O pragnieniu zmiany, które bywa silniejsze niż rozsądek, o ryzyku, które czasem trzeba podjąć, nawet jeśli wiadomo, że można spaść.


W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a



Komentarze

Popularne posty