Recenzja Ryan Cahill „Na światło i mrok”
Za potężnymi murami Belduaru Calen Bryer i jego towarzysze stają w obronie miasta oraz jego nowego króla. Od ponad tysiąca lat twierdza nie została zdobyta – była bastionem nadziei. Lecz oto imperium loriańskie ponownie staje u jej bram. Na dalekiej północy Ella, siostra Calena, przybywa do portu Antiquar, mając u boku Faenira. Nie zna lęku przed nieznanym i nie zawaha się przed niczym, by doprowadzić swą misję do końca – bez względu na to, kto stanie jej na drodze. Tymczasem w ambasadzie Kręgu Magii w Al’Nasla Rist Havel doskonali nowo odkryte moce, przygotowując się do prób. Nie wie jednak, że jest bacznie obserwowany i oceniany. Nie trafił do Kręgu przypadkiem – drzemie w nim wielkość, lecz bywa ona bardzo mroczna. Gdy wojska imperium loriańskiego zaczynają inwazję, tylko Rycerze Achyrona dostrzegają prawdziwe niebezpieczeństwo. W ciemności budzi się bowiem coś, czego nie sposób powstrzymać – nadciągający cień, który pragnie jedynie krwi i ognia, gotów pochłonąć wszystko na ...








