Recenzja Sarah A. Parker „Ballada o spadających smokach”

 Bestsellerowy romans fantasy z wyjątkowym systemem magii, wspaniałymi smokami i miłością, która płonie przez wieki.

Jedna z najbardziej wyczekiwanych książek 2026 roku według Goodreads.
Raeve nadal płonie żądzą zemsty. I nadal płonie z miłości do Kaana Vaegora. Gdy dowiaduje się, że świat czeka najbardziej niszczycielski jak dotąd upadek księżyców, będzie musiała zdecydować, którą ścieżkę wybierze – śmierci, a może życia.
Kaan jest zdesperowany, by chronić swoje królestwo przed zagładą. Rozsyła wici rozproszonym przyjaciołom i bliskim, ale wciąż nie ma odpowiedzi – a czas ucieka. Oboje próbują ratować świat, któremu grozi koniec, i jednocześnie odpierać wrogów knujących krwawe intrygi. Ale najtrudniejsze, z czym przyjdzie się im zmierzyć, to tajemnica kryjąca się w przeszłości Raeve…
 


Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania:  2026
Format: Książka
Liczba stron: 864
Cykl: Spadające księżyce
Tom II


„Ballada o spadających smokach” to jedna z tych książek, które od pierwszych stron wciągają w swój świat i nie pozwalają o sobie zapomnieć jeszcze długo po zakończeniu lektury. Sarah A. Parker po raz kolejny udowodniła, że potrafi tworzyć fantastykę pełną emocji, napięcia i bohaterów, których nie sposób traktować obojętnie. To historia ogromna w swoim rozmachu, ale jednocześnie bardzo intymna, bo obok walki o los świata najważniejsze pozostają uczucia, trauma i relacje między postaciami. Otwierając książkę, miałam wrażenie, że wchodzę nie tyle do historii, co do całego świata, który oddycha własnym rytmem, pełnym magii, bólu i czegoś niepokojąco pięknego.



Główną bohaterką książki autorstwa Sarah A. Parker  pod tytułem „Ballada o spadających smokach” jest Raeve jej życie jest właściwie jednym wielkim napięciem między tym, co straciła, a tym, co jeszcze w niej tli się jak uparty żar. Jest raczej jak rana, której nikt nie pozwolił się zagoić, wciąż otwarta, wciąż bolesna, wciąż przypominająca o tym, że przeszłość nie odpuszcza, nawet jeśli bardzo się tego chce. Od pierwszych stron zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń związanych z nadciągającą katastrofą, która ma zmienić wszystko w pył. Świat nie jest tu bezpiecznym miejscem, a każdy kolejny rozdział tylko pogłębia poczucie, że coś nieuchronnie zmierza ku tragedii. Raeve stoi pomiędzy dwoma światami, jednym zbudowanym na zemście, drugim na uczuciu, którego nie da się już wyprzeć. Kaan z kolei robi wszystko, by utrzymać swoje królestwo przy życiu, choć sam coraz bardziej przypomina człowieka, który dźwiga ciężar większy niż powinien unieść jeden człowiek. Raeve  musi zdecydować, czy dalej iść drogą zemsty, czy spróbować jeszcze ocalić coś, co w ogóle da się nazwać życiem.

„Ballada o spadających smokach” to jedna z tych książek, które od pierwszych stron wciągają w swój świat i nie pozwalają o sobie zapomnieć jeszcze długo po zakończeniu lektury. Autorka stworzyła świat brutalny, pełen niebezpieczeństw i politycznych intryg, ale jednocześnie niesamowicie baśniowy. Sarah A. Parker potrafi pisać w taki sposób, że czuć majestat, grozę i piękno tych stworzeń jednocześnie. Dawno nie czytałam fantasy, w którym smoki byłyby aż tak żywe i tak mocno splecione z historią bohaterów. Nie chodzi tylko o fabułę, ale o emocje, relacje, mitologię świata. Smoki w tej części dostają znacznie więcej przestrzeni i w końcu czuć, że nie są dodatkiem, tylko integralną częścią wszystkiego. Ich więź z fae, sposób, w jaki wpływają na emocje, decyzje i losy bohaterów, to wszystko sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Są momenty, w których te relacje smocze są wręcz bardziej poruszające niż główny wątek romantyczny. „Ballada o spadających smokach” to nie jest słodki romans, który daje czytelnikowi komfort. To coś bardziej surowego, pełnego ran, niedopowiedzeń i emocji, które bolą bardziej niż cieszą. Ich każda wspólna scena jest naładowana napięciem, jakby za chwilę coś miało pęknąć i często faktycznie pęka. Raeve nadal walczy sama ze sobą, a jej przeszłość coraz mocniej wychodzi na powierzchnię, zmuszając ją do wyborów, które nigdy nie są proste. Kaan natomiast to postać, którą trudno nie podziwiać. Spokojny na zewnątrz, wewnętrznie rozrywany, oddany do granic możliwości.


W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a

Komentarze

Popularne posty