Recenzja Sarah J. Maas „Dwór cierni i róż”
Dziewiętnastoletnia Feyre jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, oddzielającego ludzkie ziemie od Prythian – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.
Kiedy podczas polowania Feyre zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę
strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego
Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn.
Feyre musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z
Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni. Pozornie dzieli ich
wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki
narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele
bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyre będzie w stanie pokonać swój strach i
uprzedzenia?
Co może powstać z połączenia baśni o Pięknej i Bestii oraz legend o
czarodziejskich istotach? Sarah J. Maas stworzyła opowieść, od której nie można
się oderwać!
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2026
Format: Książka
Liczba stron: 524
Cykl: Dwór cierni i róż
Tom I
„Dwór cierni i róż” to jedna z tych książek, które wciągają powoli, niemal niezauważalnie, aż w pewnym momencie orientujesz się, że całkowicie przepadłaś w wykreowanym świecie. Kiedy czytałam tą książkę po raz pierwszy nie mogłam się oderwać, cały czas myślałam o bohaterach i wydarzeniach, na których skończyłam lekturę. Nie mogłam się doczekać, kiedy wrócę do domu ogarnę wszystko, co konieczne i zatopię się w lekturze. Zaczęłam tę historię z ciekawością, ale nie spodziewałam się, że tak mocno mnie pochłonie. To opowieść pełna magii, emocji i napięcia, ale przede wszystkim historia o przełamywaniu własnych uprzedzeń, odkrywaniu siebie i walce o tych, których się kocha. Cieszyłam się, że mogłam przeczytać jeszcze raz tą lekturę i pokazać wam jej nowe wydanie.
Główną bohaterką opowieści autorstwa Sarah J. Maas pod tytułem „Dwór cierni i róż” jest dziewiętnastoletnia Feyre, która od lat dźwiga na swoich barkach ciężar utrzymania rodziny.. Każdy dzień spędza na polowaniach, ponieważ tylko dzięki niej jej ojciec i siostry mają co jeść. Życie Feyre jest trudne, monotonne i pozbawione nadziei na zmianę, aż do chwili, gdy podczas jednego z łowów zabija tajemniczego wilka. Ten czyn uruchamia serię wydarzeń, które całkowicie odmienią jej los. Wkrótce w drzwiach rodzinnej chaty pojawia się potężny fae o imieniu Tamlin i żąda zadośćuczynienia za śmierć jednego ze swoich pobratymców. Feyre zostaje zmuszona do opuszczenia świata ludzi i trafia do Prythianu, krainy pełnej magii, pradawnych istot i niebezpiecznych sekretów. Czy dziewczyna sobie poradzi w nowym miejscu? Czego może się spodziewać w takim miejscu?
„Dwór cierni i róż”
to historia
o przekraczaniu granic, zarówno tych oddzielających dwa światy, jak i tych
ukrytych w ludzkim sercu. To opowieść o odkrywaniu prawdy, przełamywaniu
uprzedzeń i odnajdywaniu siły tam, gdzie wcześniej wydawało się, że pozostała
już tylko bezradność. To książka, która stopniowo otacza czytelnika swoją
atmosferą, by w pewnym momencie całkowicie go pochłonąć. Sarah J. Maas
stworzyła historię pełną magii, emocji i niebezpieczeństw, ale przede wszystkim
opowieść o odwadze, poświęceniu i odkrywaniu własnej wartości. Prythian
zachwyca swoim pięknem, ale nigdy nie pozwala zapomnieć, że pod powierzchnią
czai się coś znacznie bardziej niebezpiecznego. Dzięki temu podczas lektury nieustannie
towarzyszyło mi poczucie fascynacji. Po zakończeniu lektury miałam poczucie, że
opuszczam miejsce, w którym naprawdę dobrze się czułam. „Dwór cierni i róż” zachwycił mnie
klimatem, bohaterami i emocjami. To książka, która zaczyna się jak piękna baśń,
ale z każdą stroną staje się coraz bardziej mroczna, dojrzała i poruszająca. Dla
mnie było to fantastyczne otwarcie serii, które pozostawiło ogromny apetyt na
kolejne tomy i sprawiło, że jeszcze długo wracałam myślami do losów Feyre oraz
świata Prythianu. To jedna z tych historii, które na długo zostają w sercu
miłośnika fantasy.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a







Komentarze
Prześlij komentarz