Recenzja Jakub Styczyszyn „Mintari Księga II: Panandan”

 Mintari nigdy nie było łaską. Od dnia, gdy przywleczono je z zapomnianych krańców oceanu, stanowiło wyłącznie pasożytniczy, nieokiełznany głód. Pilnie strzeżona tajemnica zmuszała władców do obłędu, a koronę do zbrodni na własnej krwi.

Dziś zamknięte krypty przeszłości pękają, odsłaniając brutalną historię o narodzinach mrocznych dusz i o mieście-więzieniu, które wzniesiono, by odgrodzić świat od czystego szaleństwa.
To jednak zaledwie preludium nadciągającej katastrofy.
W dusznych komnatach Tyrnakolu stary tyran płonie od środka, dławiąc się niszczycielską czerwoną furią. Nieopodal rośnie nowy drapieżnik, uzbrojony w skradzione wizje przyszłości i gotów utorować sobie drogę do ostatecznej władzy.
Gdy mistrzowie pałacowych intryg wykładają na stół ostatnie karty, z dala od politycznych gier, w głuszy mrocznego lasu, dochodzi do zderzenia ocalałych potęg. Z desperacji, zdrady i niewyobrażalnego poświęcenia rodzi się anomalia. Bestia utkana z połączonych dusz Mintari budzi się do życia, a echo jej ryku dosięga wszystkich Naznaczonych.
W świecie, gdzie magia wymaga ofiary z życia, nikt nie opuści pola bitwy z czystymi rękami.

 


Wydawnictwo: Self  Publishing Jakub Styczyszyn
Rok wydania:  2026
Format: Książka
Liczba stron: 629
Cykl: Mintari
Tom II


Początkowo potrzebowałam chwili, żeby ponownie odnaleźć się w rzeczywistości stworzonej przez Jakuba Styczyszyna. Ten świat jest rozbudowany, ma własną historię, zależności i mnóstwo postaci, dlatego nie da się wejść w niego zupełnie bez przygotowania. Kiedy jednak wszystkie elementy zaczęły mi się przypominać i układać w całość, przepadłam. „Mintari Księga II: Panandan” jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o tym, że nic nie bierze się znikąd. Wydarzenia, które poznaliśmy wcześniej, mają swoje źródło w przeszłości, a decyzje podejmowane wiele lat wcześniej nadal wpływają na życie kolejnych pokoleń. Odkrywanie tych zależności było jednym z elementów, które najbardziej mnie wciągnęły. 

„Mintari Księga II: Panandan” rozpoczyna się w miejscu, w którym zakończyły się wcześniejsze wydarzenia, ale bardzo szybko okazuje się, że aby zrozumieć teraźniejszość, trzeba cofnąć się o wiele lat. Historia zatacza szerokie koło i prowadzi nas przez kolejne dekady, pokazując ludzi, decyzje oraz konflikty, które stopniowo doprowadziły świat do sytuacji znanej z pierwszego tomu. W centrum opowieści znajduje się historia Mintari oraz tajemnica jego pochodzenia. To, co początkowo mogło wydawać się jedynie niezwykłą mocą, z czasem okazuje się czymś znacznie bardziej skomplikowanym i niebezpiecznym. Autor odsłania kolejne fragmenty tej historii, pokazując, w jaki sposób Mintari trafiło w ręce królewskiego rodu i dlaczego jego istnienie przez lata było związane z władzą, strachem oraz próbami kontrolowania czegoś, czego do końca nie da się ujarzmić. 

W książce „Mintari Księga II: Panandan”  bardzo mocno wybrzmiewa motyw ceny, jaką trzeba ponieść za korzystanie z magii. Nie jest to wygodne narzędzie, które można bezkarnie wykorzystać w każdej sytuacji. Tutaj nadprzyrodzone możliwości mają swoją cenę, a granica pomiędzy tym, co można poświęcić, a tym, czego utrata będzie miała nieodwracalne konsekwencje, jest niezwykle cienka. Dzięki temu magia nie wydaje się dodatkiem mającym jedynie uatrakcyjniać fabułę. Jest integralną częścią świata i jednocześnie źródłem wielu problemów. Lubię, kiedy fantastyka pozwala nie tylko uciec do innego świata, ale również zmusza do zastanowienia się nad tym, ile człowiek jest w stanie poświęcić dla swoich celów i gdzie znajduje się granica, której nie powinien przekraczać. „Mintari Księga II: Panandan” jest przy tym książką, która nie daje czytelnikowi zbyt wielu okazji do odpoczynku. Kiedy wydaje się, że sytuacja zaczyna się uspokajać, pojawia się kolejny problem. Kiedy bohaterowie próbują odnaleźć wyjście z jednej sytuacji, okazuje się, że rozwiązanie może być znacznie bardziej niebezpieczne. Jakub Styczyszyn stworzył świat, który wymaga od czytelnika trochę uwagi, ale w zamian daje satysfakcję z jego poznawania. To nie jest książka, którą przeczytałam i po prostu odłożyłam. Zostały ze mną postacie, wydarzenia i przede wszystkim ciekawość tego, dokąd jeszcze może zaprowadzić ta historia.

W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a

Self  Publishing Jakub Styczyszyn

Komentarze

Popularne posty