Recenzja Ewa Głowacka „Dom w międzyczasie”

Czy gdybyście mogli cofnąć czas, odważylibyście się oszukać śmierć?
Po śmierci ukochanego przyjaciela siedemnastoletnia Eleonora trafia do miejsca, w którym czas przestaje istnieć. W tajemniczym domu każdy zakamarek skrywa sekret, a granica między dobrem i złem zaciera się. Przewodnikiem dziewczyny zostaje tajemniczy mężczyzna o złowrogim spojrzeniu, który od tysiąca lat strzeże mrocznej zagadki.

Wspomnienia o niespełnionej miłości powodują ból w sercu młodej dziewczyny. Pogrążona w żałobie Eleonora nie przypuszcza, że dom obdarzy ją niezwykłą mocą. Może zajrzeć do przeszłości, zobaczyć wydarzenia, które nigdy się nie wydarzyły… A jeśli potrafi naginać czas, czy zdoła również ocalić przyjaciela przed śmiercią?
Na jej drodze staną zagadki i pytania… Kto tu jest dobry, a kto zły? Jakie znaczenie ma magiczny ogień w kolorze różowego złota? Największą zagadką pozostaje jedno pytanie – czego Eleonora tak naprawdę szuka?
„Dom w Międzyczasie” to poruszający debiut Ewy Głowackiej – pełna magii i tajemnic powieść fantasy dla młodzieży o miłości, stracie, nadziei i sile, jakiej potrzeba, by pogodzić się z tym, czego nie da się zmienić. To historia dla czytelników, którzy kochają światy pełne sekretów, niejednoznacznych bohaterów i opowieści, które zostają w sercu na długo po przeczytaniu ostatniej strony.

 

Wydawnictwo: Wilga
Rok wydania:  2026
Format: Książka
Liczba stron: 416 

 

Nie spodziewałam się, że historia osadzona w tak niezwykłej rzeczywistości będzie miała w sobie aż tyle zwyczajnych, ludzkich emocji. „Dom w międzyczasie” Ewy Głowackiej zabiera czytelnika w miejsce, w którym zasady znanego nam świata przestają mieć zastosowanie, ale jednocześnie prowadzi do tematów, które trudno uznać za odległe czy fantastyczne. To opowieść o młodej dziewczynie, która zostaje postawiona wobec straty, z którą nie potrafi się pogodzić, a później otrzymuje możliwość zobaczenia rzeczywistości z zupełnie innej perspektywy. Ta książka zaskoczyła mnie tym, jak niepozornie potrafi połączyć fantastykę z emocjami, które są bardzo bliskie codziennemu życiu. „Dom w międzyczasie” zabiera nas w miejsce, w którym czas rządzi się własnymi prawami, to tak naprawdę opowiada o czymś niezwykle ludzkim o tęsknocie, stracie, nadziei i rozpaczliwym pragnieniu, żeby choć na chwilę cofnąć to, czego nie da się już naprawić.

 Główną bohaterką książki autorstwa Ewy Głowackiej pod tytułem „Dom w międzyczasie” jest Eleonora, dziewczyna ma siedemnaście lat, przeżywa najtrudniejszy moment swojego życia. Śmierć Samuela, jej najlepszego przyjaciela, pozostawia po sobie ogromną pustkę. Ich relacja była dla dziewczyny czymś znacznie ważniejszym, niż chciałaby przyznać, dlatego jego odejście sprawia, że Eleonora właściwie przestaje widzieć dla siebie miejsce w świecie, który nagle stał się obcy i pozbawiony sensu. Trafia do Domu w Międzyczasie, miejsca zawieszonego poza zwyczajnym biegiem wydarzeń. Dom ma własne reguły, skrywa sekrety i wydaje się żyć swoim życiem. Dziewczyna szybko przekonuje się, że znalazła się w rzeczywistości, której nie jest w stanie od razu zrozumieć. Edgar  ma być jej przewodnikiem, ale jego obecność nie daje poczucia pełnego bezpieczeństwa. Wokół niego znajduje się zbyt wiele niedopowiedzeń, a przeszłość, którą skrywa, sprawia, że trudno jednoznacznie określić jego intencje. Przeszłość nie jest planszą, na której można bez konsekwencji przestawiać pionki, każda ingerencja niesie ze sobą pytania, wątpliwości i kolejne konsekwencje. Czy Eleonora odzyska spokój?

 „Dom w międzyczasie” zostawił mnie z poczuciem, że sięgnęłam po historię, która pod pozorem fantastycznej opowieści chciała powiedzieć coś znacznie bardziej osobistego. Oczywiście znalazłam tutaj tajemnice, niezwykły dom, magię i zabawę czasem, ale dla mnie najważniejsze okazały się emocje Eleonory i jej droga, która wcale nie prowadziła wyłącznie przez kolejne zagadki. To była przede wszystkim próba odnalezienia siebie po wydarzeniu, które odebrało jej poczucie bezpieczeństwa i sprawiło, że przyszłość przestała wydawać się czymś wartym czekania. Podczas czytania bardzo podobał mi się klimat tej powieści. Tajemniczy dom, poczucie ciągłego odkrywania czegoś nowego, niejasne zasady i postacie, których nie da się łatwo przypisać do kategorii dobra czy zła, wszystko to sprawiło, że miałam ochotę czytać dalej, nawet wtedy, kiedy wiedziałam, że powinnam już odłożyć książkę. Możliwość cofnięcia czasu brzmi jak spełnienie marzeń, dopóki nie zaczniemy zastanawiać się, po co właściwie chcielibyśmy to zrobić. Czy po to, żeby zmienić jedną decyzję? A może znacznie więcej? „Dom w międzyczasie” nie daje łatwej odpowiedzi na pytanie, czy przeszłość warto zmieniać. Zamiast tego zachęca do zastanowienia się, co tak naprawdę próbujemy odzyskać, kiedy tak bardzo chcemy wrócić do minionych wydarzeń. Lubię historie, w których nie wszystko zostaje wyjaśnione natychmiast. Tutaj również miałam poczucie, że za kolejnymi wydarzeniami kryje się coś więcej. Pojawiały się pytania, podejrzenia i momenty, w których zaczynałam zmieniać swoje spojrzenie na bohaterów. To zdecydowanie działało na korzyść całej historii.


W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a

Komentarze

Popularne posty