Recenzja Mimi Lisette „Coma. Zaśnij znów”

Powrót do rzeczywistości miał być końcem historii. Okazał się dopiero początkiem.

Kiedy Helena wyruszała do Comy na najważniejszą misję swojego życia, była gotowa poświęcić naprawdę wiele, by zakończyła się sukcesem. Miała plan – może niedoskonały – ale wierzyła, że to wystarczy. Nie przewidziała jednak, że wszystko wymknie się spod kontroli, a Bad Boysi poniosą druzgocącą porażkę.
Helena wróciła do rzeczywistości. Problem w tym, że ani ona, ani nieliczni ocalali niczego nie pamiętają.
Gdy wspomnienia zaczynają wracać, razem z nimi pojawia się prawda, na którą nikt nie był gotowy. Ci, których kochają, zostali po drugiej stronie i wszystko wskazuje na to, że mogą już nigdy się nie wybudzić. Dlatego Helena i pozostali decydują się na desperacki krok – ponownie pogrążają się w śpiączce w nadziei, że znajdą sposób, by ocalić tych, których zostawili.
Nowa misja okazuje się jednak znacznie niebezpieczniejsza. Świat snów zmienił się nie do poznania. Jest bardziej mroczny, brutalny i pełen potworów. Bad Boysi nie wiedzą, kto teraz rządzi, kto okaże się sojusznikiem, a kto wrogiem. W tym świecie może pożreć cię dosłownie wszystko.

Ale nawet to jest tylko drobiazgiem w porównaniu z tym, z czym przyjdzie im się zmierzyć. Bo kiedy nadzieja umiera, nawet miłość może nie wystarczyć, by ocalić wszystkich.

Książka
zawieratreścinieodpowiedniedlaosóbponiżej osiemnastego roku życia.

 


Wydawnictwo: Iskra
Rok wydania:  2026
Format: Książka
Liczba stron: 798
Cykl: Coma
Tom 2.1 


Nie spodziewałam się, że powrót do świata Comy będzie dla mnie jednocześnie tak przyjemny i tak emocjonalnie wyczerpujący. „Coma. Zaśnij znów” Mimi Lisette nie jest bowiem historią, która pozwala po prostu wejść do znanego świata, przeżyć kolejną przygodę i spokojnie wyjść. Tym razem autorka wyraźnie podnosi poprzeczkę. Jest więcej niebezpieczeństwa, niewiadomych, ale też zdecydowanie więcej emocji między bohaterami. Mimi Lisette po raz kolejny zabiera czytelników do świata, w którym granica pomiędzy snem, a rzeczywistością dawno przestała być oczywista.  „Coma. Zaśnij znów” to kontynuacja historii, która nie pozwala spokojnie odłożyć książki, bo za każdym razem, gdy wydaje się, że sytuacja zaczyna się układać, pojawia się kolejny problem, pytanie albo zagrożenie. Tym razem autorka podkręca atmosferę jeszcze mocniej i pokazuje, że powrót do Comy wcale nie będzie prostym odzyskaniem tego, co zostało utracone. To książka, która od pierwszych stron wciąga w świat lepki, duszny i niepokojąco bliski koszmarowi.

 Główną bohaterką książki autorstwa Mimi Lisette pod tytułem  „Coma. Zaśnij znów” jest Helena, młoda kobieta, której życie zostaje wywrócone do góry nogami.  Znalazła się z powrotem w rzeczywistości, ale jej powrót nie oznacza, że wszystko zostało zakończone. Z czasem zaczyna docierać do niej, że nie wszyscy wrócili, a część osób, które są dla niej ważne, nadal pozostaje po drugiej stronie. Powrót nie oznacza upragnionego końca problemów. Wspomnienia nie wracają od razu i nie układają się w prostą całość. Pojawiają się fragmentami, przynosząc ze sobą kolejne pytania i bolesną świadomość tego, co zostało utracone. W końcu Helena wraz z pozostałymi Bad Boysami podejmuje decyzję o ponownym wejściu do Comy. Problem w tym, że nie jest już miejscem, które można postrzegać wyłącznie jako niezwykłą przestrzeń pełną tajemnic. Po powrocie bohaterowie odkrywają, że świat ten przeszedł ogromną zmianę. Jest bardziej niebezpieczny, nieprzewidywalny i zdecydowanie mniej przyjazny. Nie wiadomo, komu można zaufać, co kryje się za kolejnym zakrętem ani jakie zasady obecnie rządzą tym światem. Są nowe zagrożenia, nowe stworzenia i konflikty, a bohaterowie muszą działać, mając świadomość, że każda pomyłka może ich bardzo dużo kosztować. Czy im się to powiedzie? Czy Helenie uda się przetrwać w tym miejscu? Kogo uda im się ocalić? 

„Coma. Zaśnij znów” nie jest jedynie opowieścią o ratowaniu ludzi uwięzionych po drugiej stronie. Dla mnie to przede wszystkim historia o konsekwencjach wcześniejszych wyborów. O tym, że nawet jeśli uda się przejść przez najgorsze, człowiek niekoniecznie wychodzi z takich wydarzeń bez zmian. Świat Comy został rozwinięty, pojawiają się legendy, święte jeziora, tajemnice związane z materią snu czy mechanizmem przenoszenia świadomości. Dzięki temu historia zyskuje większą skalę, a ja miałam poczucie, że za tym wszystkim kryje się jeszcze mnóstwo rzeczy, których bohaterowie dopiero będą musieli się dowiedzieć. Mimi Lisette potrafi prowadzić scenę w taki sposób, że człowiek zaczyna się naprawdę bać, a następnie jeden komentarz któregoś z bohaterów całkowicie zmienia atmosferę. Ten humor sprawia, że historia nie staje się przytłaczająca, a jednocześnie nie odbiera powagi trudniejszym momentom. „Coma. Zaśnij znów” potrafi zrobić coś, co naprawdę lubię w powieściach fantasy, połączyć sceny pełne napięcia z momentami, przy których można się zwyczajnie roześmiać. Czasami humor pojawia się w najmniej odpowiednim momencie, ale właśnie dlatego działa tak dobrze. Bad Boysi są dokładnie tą ekipą, którą można jednocześnie podziwiać, kochać i momentami mieć ochotę wysłać na obowiązkową terapię grupową. Rozmowy potrafią być absurdalne, decyzje czasami wołają o pomstę do nieba, a poczucie humoru zdecydowanie nie jest dostosowane do powagi sytuacji. Nie są idealni, popełniają błędy, kłócą się, mają różne charaktery i nie zawsze potrafią powiedzieć sobie wprost to, co naprawdę czują. Mają własne zasady, własny sposób komunikacji i przede wszystkim poczucie, że niezależnie od wszystkiego nie zostawia się człowieka, którego uważa się za rodzinę.



W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a 


Komentarze

Popularne posty