Recenzja Karolina Ligocka „Szczelina mroku”
Czasami tylko w cieniu można dostrzec prawdziwe światło
Kiedy Piekło jest w obliczu zagrożenia ze strony dawnego władcy, Narida i jej
demoniczni towarzysze muszą zmierzyć się z mrocznymi sekretami przeszłości. By
pokonać ogary piekielne, drużyna staje przed największym wyzwaniem.
Czy Narida i jej przyjaciele zdołają ocalić Piekło i przywrócić równowagę? Czy
tajemniczy sojusznik obdarzony niezwykłą mocą natury pomoże im w tej
niebezpiecznej walce? Czy zdołają odnaleźć w Toskanii dawno zapomnianego
archanioła wojny, by pozwolić mu raz jeszcze zmiażdżyć przeciwnika? A może to
sama Śmierć wskaże im drogę? Nadszedł czas, by stoczyć bój o… Piekło.
Ciemne moce rosną. Wiara pęka. Lecz nadzieja nieustannie walczy z mrokiem.
Wydawnictwo: Mięta
Rok wydania: 2025
Format: Książka
Liczba stron: 400
Cykl: Historia Naridy
Tom II
Po pierwszym spotkaniu z Naridą wiedziałam, że ta bohaterka jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. „Piekielne niebo” otworzyło przede mną świat aniołów, demonów i magii, który okazał się znacznie bardziej nieprzewidywalny, niż początkowo zakładałam. „Szczelina mroku” to kontynuacja historii Naridy, która po wydarzeniach z pierwszego tomu ponownie zostaje wciągnięta w sprawy zdecydowanie większe, niż mogłaby sobie wyobrazić. Tym razem zagrożenie nie nadchodzi jednak ze strony Nieba. To Piekło potrzebuje ratunku, a sytuacja szybko okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, niż można byłoby przypuszczać.
Główną bohaterką
książki autorstwa Karoliny Ligockiej pod tytułem „Szczelina
mroku” jest
Narida, upadła anielica, która zdążyła
już przywyknąć do tego, że jej życie zdecydowanie nie zamierza być spokojne. Po
wydarzeniach z pierwszego tomu mogłoby się wydawać, że najgorsze ma za sobą. Tym
razem kłopoty przychodzą z najmniej spodziewanej strony. Piekło przestaje być
tym, czym powinno być, a za całym zamieszaniem stoi siła związana z jego dawnym
władcą. Szybko okazuje się, że przeciwnik nie zamierza poprzestać na odzyskaniu
tego, co kiedyś utracił. Narida staje się dla niego niezwykle ważnym elementem
planu, dlatego od tej chwili jej bezpieczeństwo przestaje być wyłącznie jej
własnym problemem. Granice pomiędzy światami zaczynają się zacierać, a
lojalność okazuje się znacznie cenniejsza niż przynależność do konkretnej rasy
czy strony konfliktu.
„Szczelina mroku” jest historią o tym, jak wielką wartość ma zaufanie. W świecie pełnym konfliktów, uprzedzeń i różnic to właśnie współpraca bohaterów staje się ich największą siłą. Nie muszą być tacy sami, aby walczyć po jednej stronie. Wystarczy, że mają wspólny cel i potrafią stanąć za sobą murem, kiedy sytuacja tego wymaga. Wątek romantyczny nie dominuje nad fabułą i uważam to za bardzo dobrą decyzję. Dzięki temu historia może skupić się przede wszystkim na zagrożeniu, poszukiwaniach, tajemnicach i rozwoju bohaterów. Autorka zostawia też sporo przestrzeni na niedopowiedzenia, dzięki czemu nie wszystko zostaje podane czytelnikowi wprost. Jest mrocznie, magicznie i momentami naprawdę niepokojąco, ale jednocześnie książka zachowuje przygodowy charakter. Różne lokacje, nadnaturalne istoty i kolejne elementy świata sprawiają, że trudno się nudzić. Szczególnie przypadło mi do gustu połączenie motywów anielskich i piekielnych z innymi elementami fantasy. Autorka wyraźnie nie boi się rozwijać swojego pomysłu i dodawać kolejnych warstw do stworzonego uniwersum. W „Szczelinie mroku” granice potrafią się przesuwać, a przeszłość niektórych postaci pokazuje, że nic nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Czasami wróg okazuje się mieć własne motywacje, a sojusznik może skrywać tajemnice. To dodaje fabule dodatkowego smaku i sprawia, że z większą uwagą przyglądałam się poszczególnym postaciom.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a






Komentarze
Prześlij komentarz