Recenzja Magda Stachula „W pułapce”
Sobotnia impreza miała być zwyczajnym wieczorem. Jednak gdy Klara budzi się na klatce schodowej, z przerażeniem odkrywa, że z jej życiorysu bezpowrotnie zniknęły dwa dni. Nie pamięta, gdzie była, co robiła ani jak wróciła do domu. Jedyne, co jej zostało, to niepokojące ślady na ciele.
Szukając ratunku, trafia na trop kobiety, którą rok temu spotkał ten sam los.
Zanim jednak pozna prawdę, w jej prywatną przestrzeń wkrada się ktoś obcy.
Poczucie osaczenia i osobliwy prezent pod drzwiami to jasne sygnały, że
znalazła się W PUŁAPCE, a ten, kto ukradł jej dwa dni z życia, wrócił po
resztę.
Zanim zaczniesz czytać, upewnij się, że nikt cię nie obserwuje.
Poznaj nową odsłonę powieści, która ugruntowała pozycję Magdy Stachuli jako
mistrzyni gatunku domestic noir. Nowe wydanie wzbogacono o unikalny materiał
EXTRA, premierowe opowiadanie, na nowo definiujące poczucie lęku.
Wydawnictwo: Purple Books
Rok wydania: 2026
Format: Książka
Liczba stron: 304
„W pułapce” było moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki Magdy Stachuli, byłam jej bardzo ciekawa, dlatego też zdecydowałam się na to, aby poznać jej twórczość. To jedna z tych powieści, przy których nie trzeba epatować brutalnością ani co kilka stron serwować spektakularnego zwrotu akcji, żeby wzbudzić niepokój. Wystarczy myśl, że można obudzić się pewnego dnia i odkryć, że z własnego życia zniknęło kilkadziesiąt godzin. Bez wspomnień, bez wyjaśnienia, czy pewności, komu można zaufać. Wiele młodych kobiet podczas swobodnego spędzania czasu mogło stać się ofiarą przykrych zdarzeń wymazanych z pamięci. Pamięć jest czymś, co traktujemy jako oczywistość. Dzięki niej wiemy, kim jesteśmy, gdzie byliśmy, co robiliśmy, z kim rozmawialiśmy. Nie zastanawiamy się nad tym, dopóki nagle nie pojawia się luka, której nie da się niczym wypełnić. To musi być straszne uczucie. Czułam, że w przypadku bohaterek tej powieści ta luka nie jest niewinnym urwanym filmem, o którym można po kilku godzinach zapomnieć.
Główna bohaterką książki autorstwa Magdy Stachuły pod tytułem „W pułapce” jest Klara, młoda kobieta, której spokojna codzienność w jednej chwili zostaje wywrócona do góry nogami. Wszystko zaczyna się od sobotniej imprezy. Nic nie zapowiada tego, że zwyczajny wieczór zakończy się wydarzeniem, którego konsekwencje na długo odcisną piętno na jej życiu. Klara odzyskuje świadomość na klatce schodowej i początkowo jest przekonana, że po prostu przesadziła z zabawą. Szybko jednak odkrywa coś znacznie bardziej niepokojącego, nie pamięta dwóch ostatnich dni. Czy uda jej się przypomnieć, co się wtedy wydarzyło? Nie wie, gdzie była, z kim przebywała ani co wydarzyło się pomiędzy momentem, który pamięta, a chwilą, w której odzyskała świadomość. Okazuje się, że rok wcześniej podobne doświadczenie spotkało Lisę, kobietę mieszkającą w Berlinie. Ona również zniknęła na kilka dni i po odzyskaniu świadomości nie potrafiła przypomnieć sobie, co działo się z nią w tym czasie. Dwie kobiety, dwa różne miejsca, a jednak niezwykle zbliżony scenariusz. Czy te sprawy mogą być ze sobą powiązane? Czy ten ktoś nie zmierza zabrać jej znacznie więcej niż dwa dni?
„W pułapce” to jedna z tych książek,
przy których po przeczytaniu ostatniej strony nie od razu mam ochotę sięgnąć po
kolejną lekturę. Potrzebowałam chwili, żeby poukładać sobie w głowie wszystkie
wydarzenia i przede wszystkim pozbyć się tego nieprzyjemnego poczucia, które
towarzyszyło mi podczas czytania. Magda Stachula stworzyła thriller, który nie
opiera swojej siły wyłącznie na zagadce kryminalnej. Dla mnie znacznie
ważniejsze okazały się emocje, niepewność i obserwowanie tego, jak
doświadczenie, którego nie można w pełni odtworzyć, potrafi przejąć kontrolę
nad człowiekiem. Nie dostajemy tutaj prostego podziału na dobrych i złych, a
kolejne wydarzenia zmuszają do ciągłego weryfikowania własnych przypuszczeń. W
pewnych momentach byłam przekonana, że rozgryzłam mechanizm całej historii,
żeby chwilę później przekonać się, że jednak patrzyłam na wszystko z
niewłaściwej perspektywy. Lubię takie książki, bo pozwalają mi być nie tylko
odbiorcą, ale również uczestnikiem zagadki. „W pułapce” to książka o pamięci,
strachu, obsesyjnym poszukiwaniu prawdy i próbie odzyskania kontroli nad
własnym życiem. To historia, która pokazuje, jak cienka potrafi być granica
pomiędzy poczuciem bezpieczeństwa, a przekonaniem, że ktoś cały czas stoi krok
za nami. Magda Stachula udowodniła mi, że nie trzeba nieustannie podkręcać
tempa, żeby utrzymać czytelnika w napięciu. Czasami wystarczy niedopowiedzenie,
kilka dobrze ukrytych tropów i świadomość, że gdzieś pomiędzy tym, co wiemy, a
tym, czego nie pamiętamy, znajduje się prawda.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a






Komentarze
Prześlij komentarz