Recenzja J.R. Ward „Korona wojny i cienia”
Pod osłoną nocy rodzą się namiętności, a imperia upadają.
Witaj w Królestwach Kompasu.
Fulcrum słabnie. Demony przenikają do świata śmiertelników, a po zapadnięciu
zmroku wyruszają na łowy. Nikt nie jest bezpieczny, a zwłaszcza Sorrel. Jako
sierota i wyrzutek całe życie spędziła w murach niewielkiej wioski, wykluczona
z powodu mistycznych zdolności. Pragnie jedynie przetrwać… i może w końcu
odnaleźć miejsce, które mogłaby nazwać domem. Lecz Los ma wobec niej inne
plany.
Albowiem Sorrel została wybrana. I przeklęta.
Musi więc przemierzyć Manowce, by zwrócić królowej koronę i przekonać tę
budzącą grozę władczynię, by ocaliła świat przed zagładą. Doskonale świadoma,
że żadna z niej odważna bohaterka, Sorrel zawiera niebezpieczny układ z Mercem
– mrocznym, apodyktycznym najemnikiem, znanym wyłącznie z bezwzględnego
wykonywania swojego fachu.
Warunek? Musi spędzić w jego łóżku jedną niezapomnianą noc, a w zamian za to on
bezpiecznie przeprowadzi ją przez dzikie ostępy.
Lecz Merc również skrywa własne sekrety.
Między nimi wybucha namiętność, wrogowie czają się na każdym kroku, a
niebezpieczeństwo i zdrada grożą ze wszystkich stron.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Wydawnictwo: Nowe Strony
Rok wydania: 2026
Format: Książka
Liczba stron: 676
Cykl: Królestwo Kompasu
Tom I
Nie spodziewałam się, że „Korona wojny i cienia” aż tak mocno wciągnie mnie w swój świat. Sięgając po tę książkę, liczyłam na dobrą historię fantasy z odrobiną romansu, ale otrzymałam znacznie więcej, pełną niebezpieczeństw podróż, bohaterów z bagażem własnych problemów oraz świat, w którym granica między światłem a mrokiem staje się coraz bardziej niewyraźna. To obszerna, bogata w szczegóły opowieść fantasy, w której magia, niebezpieczeństwo, przeznaczenie i rodzące się uczucia tworzą niezwykle angażującą całość.
Główną bohaterką książki autorstwa J.R. Ward pod tytułem „Korona wojny i cienia” jest Sorrel, młoda uzdrowicielka żyjąca na obrzeżach społeczeństwa. Choć przez lata pomagała mieszkańcom swojej wioski, nigdy nie została przez nich zaakceptowana. Jej niezwykłe zdolności budzą strach i nieufność, dlatego dziewczyna funkcjonuje bardziej obok społeczności niż w jej centrum. Sorrel od dawna wie, jak smakuje samotność. Gdy nad krainą zaczyna zbierać się mrok, a coraz częściej pojawiają się pogłoski o demonach przedostających się do świata śmiertelników, Sorrel niespodziewanie zostaje wciągnięta w wydarzenia, które mogą zadecydować o losach całych Królestw Kompasu. Musi dostarczyć tajemniczą koronę królowej, od której decyzji zależy przyszłość świata. W drodze towarzyszy jej Merc, ponury najemnik o ciętym języku i niechęci do zwierzeń. Oboje skrywają sekrety, które mogą okazać się równie niebezpieczne jak potwory czające się w cieniu. Czy Sorrel uda się wykonać zadanie?
„Korona wojny i
cienia” to
bardzo udane otwarcie nowej serii, które pozostawia ogromny apetyt na więcej.
Jeśli lubicie epickie fantasy z mrocznym klimatem, wyrazistymi bohaterami,
demonami, przepowiedniami i powoli rozwijającą się relacją romantyczną, ta
książka zdecydowanie zasługuje na uwagę. J.R. Ward stworzyła miejsce pełne
legend, magii, przepowiedni i niebezpieczeństw. Czuć, że autorka miała pomysł
nie tylko na samą historię, ale również na całą otoczkę, która ją buduje.
Demony nie są tu jedynie dodatkiem mającym wzbudzać grozę, lecz elementem
większej układanki, wpływającym na losy bohaterów i całych królestw. „Korona wojny i cienia” to opowieść pełna magii, niepewności i nadziei,
która momentami wzrusza, momentami trzyma w napięciu, a czasem po prostu
pozwala zanurzyć się w świecie istniejącym gdzieś poza codziennością. Ta
historia przypomniała mi, dlaczego tak bardzo lubię fantastykę, za możliwość
przeżywania wielkich przygód razem z bohaterami, którzy z każdą stroną stają
się coraz bliżsi. To opowieść o odwadze rodzącej się z lęku, o poszukiwaniu
własnego miejsca i o tym, że czasem największe znaczenie mają decyzje
podejmowane wtedy, gdy wszystko wydaje się stracone. Dla mnie była to niezwykle udana podróż i z
przyjemnością wyruszę w jej dalszy ciąg.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a






Komentarze
Prześlij komentarz