Recenzja Jennifer Donnelly „Zatruta”
Rozbij lustro. Rozprosz iluzję. Odzyskaj swoje serce.
Dawno, dawno temu dziewczyna o imieniu Sophie wyruszyła do lasu w towarzystwie
łowczego. Jej wargi miały kolor dojrzałych wiśni, skóra była miękka jak świeżo
spadły śnieg, a włosy czarne niczym bezgwiezdna noc. Kiedy zatrzymali się na
odpoczynek, łowczy wyciągnął nóż… i odebrał jej serce. Nie powinno to dziwić.
Od dawna krążyły plotki i szepty: że jest zbyt dobra i naiwna, by rządzić, że
jako przyszła królowa okaże się porażką. A Sophie w to wierzyła. Wierzyła we
wszystko, co o sobie słyszała – w zatrute słowa, którymi próbowano ją
przekonać, że dziewczęta takie jak ona nie powinny być zbyt silne.
Z pomocą siedmiu tajemniczych nieznajomych Sophie udaje się przetrwać. A gdy
odkrywa, że zazdrosna królowa może nie ponosić winy, musi znaleźć w sobie
odwagę, by stawić czoła jeszcze groźniejszemu wrogowi. I przekonuje się, że
nawet najciemniejsza magia nie zdoła zgasić ognia płonącego w ludzkim sercu i
że dobroć bywa najpotężniejszą siłą.
Jennifer Donnelly, autorka bestsellerowej powieści Przyrodnia siostra, na nowo
opowiada znaną historię, sprawiając, że inaczej spojrzysz na siłę, władzę oraz
prawdziwe znaczenie słów „żyli długo i szczęśliwie”.
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2026
Format: Książka
Liczba stron: 400
„Zatruta” to jedna z tych książek, które udowadniają, że nawet najbardziej znane baśnie można opowiedzieć na nowo. To nie jest jednak kolejna historia o królewnie czekającej na ratunek. Nie ukrywam, że mam ogromną słabość do retellingów. Uwielbiam obserwować, jak autorzy biorą na warsztat historie, które znam od dzieciństwa, a następnie nadają im zupełnie nowe znaczenie. Oczywiście nie każdy retelling potrafi mnie przekonać. Czasami odnoszę wrażenie, że autor jedynie zmienia kilka szczegółów, pozostawiając całą resztę bez większych niespodzianek. Już wcześniej miałam okazję poznać twórczość autorki i bardzo cenię ją za to, że nie idzie na skróty. Zamiast tego zagłębia się w psychikę bohaterów, szuka drugiego dna i zadaje pytania, których klasyczne wersje opowieści często nawet nie próbowały poruszyć. Jak będzie w tej książce?
Główną bohaterką książki autorstwa Jennifer Donnelly pod tytułem „Zatruta” jest Sophie, młoda księżniczka, która od najmłodszych lat żyje w cieniu cudzych oczekiwań i nieustannej krytyki. Wmawiano jej, że jest zbyt łagodna, zbyt ufna i zbyt słaba, by pewnego dnia zasiąść na tronie. Najgorsze jednak jest to, że z czasem sama zaczęła wierzyć w każde z tych krzywdzących słów. Kiedy podczas wyprawy do lasu zostaje pozbawiona serca przez łowczego, wydaje się, że jej historia właśnie dobiegła końca. Okazuje się jednak, że ten dramatyczny moment staje się początkiem niebezpiecznej przygody. Sophie otrzymuje szansę, by zawalczyć nie tylko o własne życie, ale również o odzyskanie tego, co odebrano jej na długo przed spotkaniem z łowczym, wiary w siebie. Czy dziewczynie uda się sprostać wszystkim oczekiwaniom? Czy zawalczy o siebie?
„Zatruta” to retelling „Królewny Śnieżki”, ale zdecydowanie nie jest to kolejna kopia znanej baśni. To historia mroczniejsza, bardziej dojrzała i pełna emocji, która porusza tematy bliskie współczesnemu czytelnikowi. Bardzo przypadł mi do gustu również styl Jennifer Donnelly. Jej język jest niezwykle obrazowy, momentami wręcz poetycki, ale jednocześnie lekki i przyjemny w odbiorze. Opisy nie przytłaczają, a pozwalają całkowicie zanurzyć się w wykreowanym świecie. Mimo że historia porusza trudniejsze tematy, czyta się ją z dużą przyjemnością, a kolejne rozdziały zachęcają do odkrywania następnych tajemnic. Jennifer Donnelly po raz kolejny udowadnia, że retellingi są jej prawdziwą literacką specjalnością. Sięgając po motyw Królewny Śnieżki, stworzyła opowieść mroczniejszą, dojrzalszą i znacznie bardziej refleksyjną niż klasyczna baśń. To historia o odnajdywaniu własnej siły, odkrywaniu prawdy oraz uczeniu się, że dobroć nie jest słabością, a największą odwagą jest pozostanie sobą. Szczególnie spodobał mi się motyw luster oraz serc, które nabierają symbolicznego znaczenia i stają się czymś znacznie więcej niż elementami baśniowej fabuły. „Zatruta” okazała się dla mnie jednym z ciekawszych retellingów, jakie miałam okazję przeczytać. To książka, która nie tylko bawi się znanymi motywami, ale przede wszystkim wnosi do nich nowe znaczenia. Łączy baśniową magię z refleksją nad siłą słów, odwagą i potrzebą zaakceptowania samego siebie.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a







Komentarze
Prześlij komentarz