Recenzja Cecy Robson „Bloodguard”
WKROCZ NA ARENĘ. CHWYĆ DWIE BRONIE. TERAZ POSTARAJ SIĘ PRZEŻYĆ.
Sto lat. Dziesiątki tysięcy gladiatorów. A dziś tylko jeden sięgnie po chwałę…
Okazuje się, że królestwo Arrow stoi kłamstwem.
Leith z Grey był przekonany, że kiedy przybędzie do tej krainy i dobrowolnie
stanie do walki na arenie gladiatorów, mierząc się z innymi w brutalnych,
krwawych turniejach, zdobędzie dość złota, by ocalić umierającą siostrę.
Wydawało mu się, że nie ma już nic do stracenia.
Mylił się. Odebrano mu wszystko. Nadzieję. Wolność. Człowieczeństwo.
Leithowi pozostało ciało naznaczone bliznami po niezliczonych walkach,
napędzane gniewem i zahartowane przez lata nieustannych zmagań, by przeżyć
kolejny dzień.
Pewnego razu spotyka Maeve, elfią księżniczkę, uosobienie wszystkiego, czym on
gardzi. Wszystkiego, czego powinien nienawidzić. Ona tymczasem może dać mu tę
jedyną rzecz, której potrzebuje najbardziej: szansę na zdobycie upragnionego
tytułu Strażnika Krwi i wolność.
Ale w królestwie zbudowanym na sekretach i kłamstwach nadzieja ma wysoką cenę.
Podobnie jak jego zemsta…
Wydawnictwo: Storylight
Rok wydania: 2026
Format: Książka
Liczba stron: 638
Cykl: Old Erth
Tom I
Nie pamiętam, kiedy ostatnio książka fantasy tak szybko wciągnęła mnie do swojego świata. Kiedy przeczytałam opis „Bloodguard” Cecy Robson, od razu zaciekawiło mnie połączenie fantasy z motywem gladiatorskich walk. Areny pełne krwi, walka o przetrwanie, polityczne intrygi i bohater, który nie ma nic do stracenia, to wszystko zapowiadało historię pełną emocji. Po lekturze mogę śmiało powiedzieć, że była to jedna z tych książek, które trudno odłożyć na półkę, gdy już wejdzie się do stworzonego przez autorkę świata.
Głównym bohaterem książki autorstwa Cecy Robson pod tytułem „Bloodguard” jest Leith z Grey, młody mężczyzna, który decyduje się stanąć do walki na arenie gladiatorów. Nie kieruje nim jednak chęć zdobycia sławy czy bogactwa. Jego celem jest uratowanie umierającej siostry. Wierzy, że zwycięstwo pozwoli mu zdobyć środki potrzebne do zapewnienia jej lepszego życia. Szybko jednak okazuje się, że królestwo Arrow nie jest miejscem, za jakie je uważał. Za pięknymi obietnicami kryją się manipulacje, niesprawiedliwość i brutalne zasady, które odbierają ludziom wolność oraz nadzieję. Na jego drodze staje Maeve, elfia księżniczka która może dać mu to, czego pragnie, wszystko się zmienia. Czy Leith zdobędzie upragnioną wolność i tytuł Strażnika Krwi?
„Bloodguard” to historia pełna niebezpieczeństw, brutalnych walk i trudnych wyborów, ale przede wszystkim opowieść o ludziach, którzy próbują zachować siebie w świecie, który nieustannie chce ich złamać. Cecy Robson stworzyła świat, który momentami wydaje się bezwzględny i okrutny, ale jednocześnie trudno oderwać od niego wzrok. Arena gladiatorów nie jest tylko miejscem widowiskowych pojedynków. To symbol całego systemu opartego na cierpieniu, nierównościach i wykorzystywaniu słabszych. Im bardziej poznawałam realia Arrow, tym bardziej chciałam odkrywać kolejne sekrety tego królestwa. „Bloodguard” to historia pełna niebezpieczeństw, brutalnych walk i trudnych wyborów, ale przede wszystkim opowieść o ludziach, którzy próbują zachować siebie w świecie, który nieustannie chce ich złamać. Relacja Leitha i Maeve jest ważna, ale równie istotne pozostają walka o wolność, pragnienie sprawiedliwości oraz odkrywanie tajemnic skrywanych przez władzę. Dzięki temu książka trafia nie tylko do fanów romantycznych historii, ale również do czytelników szukających emocjonującej przygody fantasy.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a







Komentarze
Prześlij komentarz