Recenzja Brooke Fast „To cage a wild bird”

 Raven Thorne jest uzdolnioną łowczynią głów w Dividium, żyjącą na marginesie społeczeństwa. Kiedy jej młodszy brat, Jed, zostaje skazany na pobyt w więzieniu Endlock, Raven zrobi wszystko, by go uratować – nawet jeśli oznacza to dla niej aresztowanie.

Uwięziona w miejscu, gdzie niebezpieczeństwo czyha za każdym rogiem, Raven musi wykorzystać cały swój spryt i siłę, by chronić Jeda i siebie. Ale pojawia się jedna, najmniej spodziewana przeszkoda: strażnik więzienny, który porusza coś głęboko w jej wnętrzu. Mężczyzna, którego powinna nienawidzić. Mężczyzna, którego prawdziwych motywów nie sposób określić. 


Wydawnictwo:  Uroboros
Rok wydania:  2026
Format: Książka
Liczba stron: 432 
Cykl: Divided Fates
Tom I


„To cage a wild bird” to historia pełna napięcia, niebezpieczeństw i trudnych wyborów, a jednocześnie opowieść o rodzinie, zaufaniu oraz uczuciach rodzących się tam, gdzie wydają się zupełnie niemożliwe. Potrafi wciągnąć, zbudować napięcie i przede wszystkim sprawić, że zaczynamy zastanawiać się, ile tak naprawdę jesteśmy w stanie poświęcić dla drugiego człowieka. Nie jest to może opowieść, którą da się zamknąć w jednym określeniu, bo mamy tutaj dystopijny świat, brutalną rzeczywistość, walkę o przetrwanie, rodzinne więzi, tajemnice, bunt przeciwko systemowi i uczucie, które pojawia się w chyba najmniej odpowiednim momencie. Wszystkie te elementy tworzą całkiem zgrabną całość, od której naprawdę trudno się oderwać. 

 Główną bohaterką książki autorstwa Brooke Fast pod tytulem „To cage a wild bird” jest Raven Thorne, to młoda łowczyni głów, która od dawna nauczyła się polegać wyłącznie na sobie. Żyje na uboczu społeczeństwa, kierując się własnymi zasadami i nie oczekując od losu niczego więcej niż kolejnego dnia. Wszystko zmienia się jednak wtedy, gdy jej młodszy brat Jed trafia do Endlock. Dividium to miasto, w którym ludzkie życie ma różną wartość w zależności od tego, po której stronie społecznej drabiny się znajdujesz. Prawo, które powinno zapewniać bezpieczeństwo, w rzeczywistości staje się narzędziem kontroli, a przekroczenie wyznaczonych granic może skończyć się w miejscu, którego wszyscy się boją,  Endlock. Raven nie zamierza pozwolić, aby więzienie odebrało jej jedyną bliską osobę. Nie może liczyć na sprawiedliwy proces ani pomoc ludzi stojących wyżej w hierarchii. Zamiast więc szukać legalnego rozwiązania, podejmuje decyzję, która może kosztować ją życie, świadomie doprowadza do własnego uwięzienia, aby znaleźć się tam, gdzie przebywa Jed. Czy to dobry pomysł? Endlock jest czymś znacznie gorszym, niż mogła sobie wyobrazić. Więźniowie nie są traktowani jak ludzie, a ich pobyt za murami może stać się makabryczną rozrywką dla tych, którzy są gotowi zapłacić za możliwość uczestniczenia w polowaniu. Kto zwycięży w tej grze? Czy Raven sobie poradzi? Czy uda jej się uratować brata? 

„To cage a wild bird” to dla mnie historia o wolności, lojalności i człowieczeństwie. Jest mrocznie, momentami brutalnie, ale nie brakuje też nadziei i cieplejszych momentów. Szczególnie podobało mi się zestawienie bezwzględnego świata Endlock z relacjami, które rodzą się pomimo całego otaczającego bohaterów zła. Brooke Fast stworzyła historię, przy której można się dobrze bawić, ale jednocześnie nie jest ona pozbawiona emocjonalnego zaplecza. Raven to bohaterka, której zdecydowanie warto kibicować, a jej determinacja w walce o tych, których kocha, zrobiła na mnie duże wrażenie. Podobało mi się obserwowanie, jak z osoby przyzwyczajonej do samotnej walki zaczyna powoli dostrzegać wartość zaufania, przyjaźni i ludzi, którzy są gotowi stanąć obok niej. Autorka prowadzi czytelnika przez historię pełną zagrożeń, sekretów, nieoczywistych sojuszy i emocji, pokazując jednocześnie, że nawet za najbardziej ponurymi murami można znaleźć ludzi gotowych zawalczyć o siebie nawzajem. Nie uważam tej książki za pozbawioną wad. Momentami chciałabym dostać więcej szczegółów dotyczących świata i niektórych wydarzeń, bo mam poczucie, że autorka stworzyła rzeczywistość z ogromnym potencjałem, którego nie zdążyła jeszcze w pełni wykorzystać. Nie zmienia to jednak faktu, że podczas lektury dobrze się bawiłam i z zainteresowaniem śledziłam ko lejne wydarzenia.„To cage a wild bird” może być naprawdę ciekawą propozycją. Z tej historii wyszłam przede wszystkim z poczuciem, że chcę wiedzieć, co będzie dalej.



W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a

Komentarze

Popularne posty