Recenzja Angelika Grajek „Stalowe skrzydła”

 On był niewolnikiem losu, ona – więźniem we własnym domu. Z pozoru nic ich nie łączyło, poza niewinnym marzeniem o wolności. Brakowało tylko skrzydeł, które by ich uniosły i zabrały daleko

Karhu został wzięty do niewoli jako młody centaur i zabrany do otoczonej wieczną mgłą rezydencji w Ynys Grug. Przez lata zmuszony do służby rodzinie okrutnego hrabiego Valerisa, wbrew wszelkim przewidywaniom zdobył przyjaźń młodszej córki swojego dręczyciela. Nie spodziewał się tylko, że z biegiem czasu okaże się ona jego największą słabością.
Edlynne kiedyś pragnęła, by ją dostrzegli. Teraz marzy o tym, by stać się niewidzialna. Ścigana każdej nocy przez duchy przeszłości, zawsze była gotowa na najgorsze. W momencie, gdy ojciec obiecał jej rękę potworowi w ludzkiej skórze, los podarował jej szansę na ucieczkę ze swojej złotej klatki.
Tak zaczyna się niebezpieczna podróż Karhu i Edlynne. W świecie zdominowanym przez żelazo i parę, gdzie każdy przejaw magii jest karany, a mityczne istoty prześladowane, będą musieli zdecydować, komu zaufać, i zmierzyć się z własnymi demonami. Czy ich wspólna ucieczka ku wolności będzie mogła stać się początkiem czegoś nowego?
 


Wydawnictwo: Mięta
Rok wydania:  2026
Format: Książka
Liczba stron: 384

 

„Stalowe skrzydła” Angeliki Grajek to historia, która rozwija się spokojniej, ale z każdą kolejną stroną coraz mocniej angażuje i sprawia, że trudno przestać myśleć o losach jej bohaterów. Już od pierwszych rozdziałów czułam, że wkraczam do świata pełnego bólu, niesprawiedliwości i tęsknoty za wolnością, ale jednocześnie świata, w którym nawet najmniejsza iskra nadziei potrafi rozświetlić największy mrok. Przyciągnął mnie przede wszystkim pomysł. Centaur jako jeden z głównych bohaterów? Do tego mroczne fantasy, trochę baśniowości, trochę steampunkowego klimatu i historia osadzona w świecie, w którym magia nie jest czymś pięknym i pożądanym, lecz powodem do strachu i prześladowań. Jakbym mogła się nie skusić na taką historię? 

Głównym bohaterem książki autorstwa Angeliki Grajek pod tytułem „Stalowe skrzydła” jest Karhu, młody centaur, który jako dziecko zostaje schwytany przez ludzi i trafia do posiadłości bezwzględnego hrabiego Valerisa. Przez lata jest traktowany jak własność, pozbawiony prawa do decydowania o sobie i zmuszony do życia w niewoli. W tym samym miejscu dorasta Edlynne, córka hrabiego, otacza ją luksus, jej życie również dalekie jest od szczęścia. Zamknięta w złotej klatce, wychowywana przez surowego ojca i naznaczona bolesnymi wspomnieniami, marzy jedynie o tym, by pewnego dnia odzyskać własne życie. Czy jej się to powiedzie? Czy relacja z Karhu pokaże jej piękno świata?

 „Stalowe skrzydła” to opowieść o wolności, odwadze i nadziei, która potrafi przetrwać nawet w najtrudniejszych chwilach. To także historia o przyjaźni, lojalności i odnajdywaniu własnej siły, kiedy wszystko wydaje się stracone. Dawno nie czytałam fantasy, które tak skutecznie połączyłoby mroczny klimat z tak dużą dawką emocji i jednocześnie pozostawiło mnie z ogromną ochotą na więcej. Nie wszystko w tej książce było dla mnie idealne. Momentami miałam wrażenie, że autorka zatrzymuje się dłużej, niż było to konieczne. Nie przeszkadzało mi to jednak na tyle, żeby odebrać mi przyjemność z lektury. Wręcz przeciwnie, z czasem zaczęłam traktować to wolniejsze tempo jako część charakteru tej historii. Zaczęłam się zastanawiać nad tym czym właściwie jest wolność dla kogoś, kto nigdy jej nie miał? Czy wystarczy opuścić mury, aby naprawdę być wolnym? Czy można uciec od przeszłości? „Stalowe skrzydła” nie są książką, którą czyta się wyłącznie dla samej fabuły. Dla mnie to przede wszystkim opowieść o ludziach i istotach, które próbują odnaleźć kawałek własnego miejsca w świecie, który konsekwentnie im to utrudnia. O tym, jak łatwo odebrać komuś wolność, głos i poczucie własnej wartości.





W s p ó ł p r a c a      r e k l a m o w a

 

Komentarze

Popularne posty