Recenzja Aneta Kisielewska „Topielica”

 NIE KAŻDA OFIARA JEST NIEWINNA. NIE KAŻDY POTWÓR WYGLĄDA GROŹNIE.

Kiedy w Krakowie znika wpływowy prawnik Bruno Becker, jego żona Laura natychmiast staje się ucieleśnieniem tragicznej postaci. Cicha, wycofana, straumatyzowana — idealny obraz ofiary zniszczonej przez domowe piekło.
Jednak inspektor Ernest Grinn nie wierzy jej łzom.
Im głębiej wchodzi w życie kobiety, tym więcej znajduje pytań — o ludzi z jej otoczenia, którzy nagle znikali, dawne „nieszczęśliwe” wypadki i o przeszłość, która zostawiła ślady trudniejsze do ukrycia niż krew.
Laura Becker doskonale wie, jak wzbudzać litość.
Ale jeszcze lepiej wie, jak przetrwać.

 


Wydawnictwo: Filia
Rok wydania:  2026
Format: Książka
Liczba stron: 472


Niektóre książki zaczynają się od mocnego wydarzenia, ale dopiero z czasem pokazują, jak wiele kryje się pod jego powierzchnią. „Topielica” Anety Kisielewskiej to właśnie taka opowieść, która już od pierwszych słów szokuje. Już sam początek sprawił, że poczułam, iż nie będzie to prosta opowieść, w której wystarczy wskazać winnego i zamknąć sprawę. Tutaj znacznie ważniejsze od tego, co widać, okazuje się to, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Ludzie mają swoje sekrety, wydarzenia z przeszłości nie chcą pozostać zapomniane, a pozornie oczywiste odpowiedzi z czasem zaczynają budzić coraz więcej wątpliwości. Autorka bardzo dobrze wykorzystuje tę niepewność, dzięki czemu podczas lektury można mieć wrażenie, że grunt nieustannie usuwa się spod nóg. 

Główną bohaterką książki Anety Kisielewskiej pod tytułem „Topielica” jest Laura Becker, kobieta, której życie w jednej chwili zostaje wywrócone do góry nogami. Jej mąż, Bruno Becker, wpływowy krakowski prawnik, niespodziewanie znika, pozostawiając po sobie więcej pytań niż odpowiedzi. Dla otoczenia Laura staje się przede wszystkim żoną zaginionego mężczyzny,  osobą pogrążoną w szoku i cierpieniu, której trudno odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Sprawa szybko trafia w ręce inspektora Ernesta Grinna. Policjant nie zamierza jednak ograniczać się do oczywistych tropów ani bezkrytycznie przyjmować historii przedstawianej przez Laurę. Zaczyna dokładniej przyglądać się jej małżeństwu, przeszłości oraz ludziom, którzy pojawiali się w życiu kobiety. Z pozoru nic nieznaczące szczegóły stopniowo zaczynają układać się w znacznie bardziej niepokojącą całość. Laura zostaje sama z ogromną niewiadomą i koniecznością zmierzenia się z pytaniami, na które sama nie potrafi albo nie chce odpowiedzieć. Co się stało z Brunem? Czy Laura miała z tym coś wspólnego? 

„Topielica” prowadzi czytelnika przez historię, w której kolejne odkrycia nie przynoszą spokoju, lecz powodują następne wątpliwości. Wraz z rozwojem wydarzeń zmienia się również sposób, w jaki czytelnik patrzy na Laurę. Początkowo łatwo jej współczuć i uznać ją za kobietę, której los nie oszczędzał. Później pojawiają się jednak kolejne rysy na tym obrazie. Czy Laura rzeczywiście jest tak niewinna, jak mogłoby się wydawać? Czy może od dawna prowadzi własną, znacznie bardziej skomplikowaną grę? Przeszłość bohaterów stopniowo przedostaje się do teraźniejszości, a każda nowa informacja potrafi zmienić znaczenie tego, co wydarzyło się wcześniej. Zaginięcie Bruna staje się więc początkiem znacznie większej historii, pełnej sekretów, wzajemnych zależności, przemilczanych krzywd i ludzi, którzy mają swoje powody, by nie mówić całej prawdy. Śledztwo prowadzone przez Ernesta Grinna pozwala stopniowo zaglądać za kolejne zamknięte drzwi, ale za każdym razem zamiast pełnej odpowiedzi pojawia się następna zagadka. „Topielica” to jedna z tych książek, po których nie odkłada się historii na półkę razem z poczuciem, że wszystko zostało już wyjaśnione. Wręcz przeciwnie, zostaje gdzieś z tyłu głowy i jeszcze przez chwilę każe zastanawiać się nad bohaterami, ich decyzjami oraz tym, ile razy podczas lektury dałam się zwieść pozorom. I właśnie to uważam za największą siłę tej powieści. To książka dla tych, którzy lubią, gdy autor zostawia czytelnikowi przestrzeń na własne podejrzenia i nie podaje rozwiązania na tacy. Ja dałam się tej historii wciągnąć i z przyjemnością obserwowałam, jak kolejne elementy układanki zmieniają moje spojrzenie na całą sprawę.



W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a


Komentarze

Popularne posty