Recenzja Taran Matharu „Smoczy książę”

Jai marzy o tym, by zostać smoczym jeźdźcem. Pragnie wolności i świata, w którym będzie mógł poprowadzić swój lud, Kidarów, ku wyzwoleniu. Ma już własnego smoka, Zimę, ale ona wciąż dorasta i podobnie jak on - dopiero uczy się swojej mocy. A droga do zwycięstwa okazuje się znacznie bardziej niebezpieczna, niż Jai przypuszczał...
Gdy odnajduje plemię na Wielkim Stepie, odkrywa, że nie są to jego ludzie, lecz wygnańcy zwani Splamionymi. Szybko przekonuje się, jak niewiele wie o politycznych intrygach rozgrywających się na bezkresnych równinach. Tym bardziej, że władzę sprawuje jego wuj, który nie zamierza oddać jej bratankowi.

Tymczasem legioniści i Gryfia Gwardia imperium Sabinów pustoszą kolejne plemiona Wielkiego Stepu. Jai bardzo szybko będzie musiał zrobić to, na co inni poświęcają całe życie - zapanować nad magią, zostać wojownikiem, umocnić więź z Zimą i ocalić ukochaną. Jako smoczy jeździec dźwignie ogromny ciężar w nadziei, że pewnego dnia skrzydła jego smoczycy pozwolą wznieść się ku wolności.
 


Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania:  2026
Format: Książka
Liczba stron: 592
Cykl: Saga Związanych Dusz
Tom II 


 

„Smoczy książę” to jedna z tych książek, przy których bardzo łatwo zatracić poczucie czasu. Taran Matharu po raz kolejny zabiera czytelnika do świata, w którym smoki nie są jedynie efektownym dodatkiem do fabuły, ale stanowią jej serce. To opowieść o dorastaniu, odpowiedzialności, walce o własną tożsamość i o tym, że droga do zostania prawdziwym przywódcą bywa znacznie trudniejsza, niż mogłoby się wydawać. Pierwszy tom rozbudził we mnie apetyt na więcej, nie tylko za sprawą smoków, ale przede wszystkim dzięki bohaterom, z którymi zdążyłam się zżyć. Dlatego z ogromną ciekawością wróciłam do świata stworzonego przez Tarana Matharu, zastanawiając się, czy autorowi uda się utrzymać poziom poprzedniej części. Już po kilkudziesięciu stronach wiedziałam, że była to bardzo dobra decyzja. 

Głównym bohaterem książki autorstwa Tarana Matharu „Smoczy książę” jest Jai ,młody książę, który żył jako zakładnik na dworze Sabinów. Jego ojciec został stracony, próbował coś zmienić i nie przyniosło to upragnionych skutków. Jai nie ma chwili na odpoczynek. Marzy o tym, by zjednoczyć swój lud i wyzwolić go spod jarzma Imperium Sabinów, jednak rzeczywistość szybko weryfikuje jego wyobrażenia. Trafia na Wielki Step, gdzie zamiast odnaleźć sprzymierzeńców, poznaje Splamionych – ludzi wygnanych i odrzuconych przez własne plemiona. Wkrótce odkrywa, że największe zagrożenie nie zawsze nadchodzi z zewnątrz. Polityczne rozgrywki, rodzinne konflikty i walka o władzę okazują się równie niebezpieczne jak armie przeciwnika. 

„Smoczy książę” to już nie opowieść o ucieczce i przetrwaniu, teraz stawką są losy całego ludu. Jai nie jest już zagubionym chłopcem, ale wciąż daleko mu do idealnego wodza. Popełnia błędy, podejmuje ryzykowne decyzje i często musi mierzyć się z ich konsekwencjami. Jego relacja ze smoczycą Zimą bardzo mi się podobała. Uwielbiam, kiedy więź między człowiekiem, a magicznym stworzeniem rozwija się naturalnie i nie jest jedynie elementem fabularnym. Tutaj widać, że oboje dojrzewają równolegle. Zima uczy się swojej potęgi, Jai odpowiedzialności, a ich wzajemne zaufanie budowane jest krok po kroku. To właśnie te wspólne momenty należały do moich ulubionych podczas lektury. „Smoczy książę” okazał się dla mnie bardzo udaną kontynuacją serii. To książka pełna emocji, magii, smoków i politycznych intryg, ale jednocześnie opowieść o dojrzewaniu i poszukiwaniu własnego miejsca w świecie. Zakończenie skutecznie rozbudza apetyt na kolejny tom, a ja z przyjemnością ponownie zanurzę się w tym niezwykle barwnym uniwersum.


 

W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a

Komentarze

Popularne posty