Recenzja Mark Lawrence „Książę cierni”

Miał dziewięć lat, gdy na jego oczach zamordowano mu matkę i brata. Gdy skończył trzynaście, został przywódcą bandy krwiożerczych degeneratów. Nim skończy piętnaście - zamierza zasiąść na tronie.Nadszedł czas, by książę Honorous Jorg Ancrath powrócił do zamku, od którego się odwrócił i odebrał to, co mu się należy. Lecz w zamku ojca czeka na niego zdrada.Od dnia, kiedy zawisł na cierniach dzikiej róży i patrzył, jak ludzie hrabiego Renara wyżynają jego rodzinę, Jorg napędzany jest wyłącznie dziką furią.Życie i śmierć są dla niego niczym więcej niż grą, a on nie ma już nic do stracenia.Mark Lawrence wykreował świat brutalny, ociekający przemocą i wyprany z moralności, a jednocześnie tak fascynujący, że nie sposób się od niego oderwać, dopóki nie przeczyta się ostatniego zdania. To nie jest opowieść dla ludzi o słabych nerwach.

Szukasz więcej propozycji? 

 

Wydawnictwo: Fabryka słów
Rok wydania:  2026
Format: Książka
Liczba stron: 404
Cykl: Rozbite imperium
Tom I 


Fantastyka od lat pozostaje jednym z tych gatunków, które potrafią zaskakiwać na niezliczoną liczbę sposobów. Wydawałoby się, że po tylu przeczytanych historiach trudno znaleźć coś naprawdę świeżego, w końcu motywy walki o tron, zemsty, magii czy wielkich bitew pojawiają się w niezliczonych powieściach. Od czasu do czasu trafia się książka, która już od pierwszych stron udowadnia, że nawet dobrze znane schematy można przedstawić w zupełnie nowy sposób. Tak właśnie było w moim przypadku z „Księciem cierni” Marka Lawrence'a. 

Głównym bohaterem książki autorstwa Marka Lawrence’a pod tytułem „Książę cierni” jest  Jorg Ancrath, księże, którego dzieciństwo zakończyło się w chwili, gdy na jego oczach zamordowano matkę i młodszego brata. To wydarzenie pozostawiło w nim blizny znacznie głębsze niż te widoczne na ciele. Sam cudem uszedł z życiem, lecz wydarzenia tamtego dnia odebrały mu nie tylko rodzinę, ale również dzieciństwo. Kilka lat później poznajemy go już jako przywódcę grupy bezwzględnych banitów, z którymi przemierza Rozbite Imperium, pozostawiając za sobą strach i zniszczenie. Jorg postanawia wrócić do rodzinnego zamku i odzyskać należne mu miejsce u boku ojca, króla Olidana. Dwór skrywa wiele tajemnic, a relacje rodzinne są znacznie bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać. Młody książę szybko przekonuje się, że walka o władzę nie ogranicza się wyłącznie do starć na polu bitwy, równie niebezpieczne są intrygi, zdrady i polityczne rozgrywki toczące się za zamkowymi murami.

 „Książę cierni” to jedna z tych powieści, które nie próbują przypodobać się czytelnikowi ani prowadzić go za rękę. Autor od początku wrzuca nas do świata pełnego przemocy, politycznych intryg i moralnych dylematów, w którym nie ma miejsca na prosty podział na bohaterów i złoczyńców. Przyznam, że początkowo nie wiedziałam, czego się spodziewać. Opis zapowiadał mroczną historię, ale nie byłam przygotowana na to, jak bardzo będzie ona bezkompromisowa i jak mocno wyróżni się na tle innych powieści fantasy, które miałam okazję przeczytać. Akcja nie stoi w miejscu, ale autor znajduje też czas na budowanie napięcia i rozwijanie bohaterów. Szczególnie dobrze wypadają dialogi, które często są pełne ironii i celnych spostrzeżeń. Dzięki temu nawet spokojniejsze fragmenty czytałam z dużym zainteresowaniem. „Książę cierni” urzeka bohaterami, a jeszcze inne od pierwszych stron pokazują, że nie zamierzają grać według utartych zasad. Największą ciekawość wzbudzał we mnie sam główny bohater. Rzadko zdarza się, by autor uczynił centralną postacią kogoś, kto od pierwszych stron nie próbuje zdobyć sympatii czytelnika. Zamiast klasycznego herosa otrzymujemy bohatera pełnego gniewu, kierującego się własnymi zasadami i gotowego zapłacić każdą cenę za realizację swoich celów. To właśnie ta odwaga w kreowaniu postaci sprawiła, że z każdą kolejną stroną coraz bardziej chciałam odkrywać świat stworzony przez Lawrence'a i przekonać się, dokąd zaprowadzi mnie ta historia.




W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a

Komentarze

Popularne posty