Recenzja Lucy Jane Wood „Uncharmed”

 Andromeda Wildwood jest doskonała praktycznie pod każdym wiedźmim względem…

Życie Annie spowija różowa mgiełka magii i niebotycznie wysokich standardów. Jest dumną właścicielką tętniącej życiem londyńskiej cukierni Niebiańska i wykorzystuje swoje moce, by uszczęśliwiać innych. I choć jej perfekcjonizm ma swoją magiczną cenę, Annie chętnie ją płaci.
Jednak gdy spada na nią opieka nad sprawiającą kłopoty nastoletnią czarownicą Maeve, jej uporządkowana codzienność pogrąża się w chaosie. Annie i uparta, żywiołowa Maeve są praktycznie swoimi przeciwieństwami. A obie różnią się od Hala – mrukliwego, choć przystojnego właściciela ich tymczasowego lokum, który wcale nie jest zachwycony tym, że jego domek w lesie znajduje się teraz we władaniu dwóch nieprzejednanych czarownic.
Gdy między Annie, Maeve i Halem powoli zawiązuje się nić przyjaźni, tajemnicze siły zaczynają interesować się niezwykłymi mocami Maeve. Annie musi więc zaryzykować wszystko, by ochronić prawdziwą magię, którą wreszcie odnalazła. Czy zdoła tego dokonać?
Wydarzenia w powieści „Uncharmed” rozgrywają się przed przygodami Belle w „Rewitched”, lecz obie historie są niezależnymi opowieściami osadzonymi w świecie Selcouth.
  


Wydawnictwo: Storylight
Rok wydania:  2026
Format: Książka
Liczba stron: 448
Cykl: Rewitched
Tom II


Książki o magii zawsze mnie do siebie przyciągały, dlatego też z miłą chęcią czytałam „Rewiched”, co było zarazem moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki Lucy Jane Wood. Doskonale pamiętam, kiedy do mnie dotarła i jak wiele ciepłych uczuć we mnie wzbudziła.  Pomyślałam, że gdyby magia miała smak, w świecie „Uncharmed” z pewnością pachniałaby świeżo upieczonym ciastem i gorącą czekoladą. Lucy Jane Wood po raz kolejny zabiera czytelnika do Selcouth, miejsca, gdzie czary są częścią codzienności, a najważniejsze okazują się nie potężne zaklęcia, lecz relacje między ludźmi. Ta książka otuliła mnie swoim klimatem już od pierwszego rozdziału i sprawiła, że przez kilka godzin nie miałam ochoty opuszczać jej niezwykle urokliwego świata. 

Główną bohaterką książki autorstwa Lucy Jane Wood pod tytułem „Uncharmed” jest Andromeda Wildwood, znana wszystkim jako Annie. To czarownica, która sprawia wrażenie osoby mającej wszystko pod kontrolą. Prowadzi własną cukiernię, jest szanowana w magicznym środowisku i każdego dnia stara się sprostać wysokim wymaganiom, które sama sobie narzuciła. Szybko jednak zauważyłam, że pod tą perfekcyjną fasadą kryje się kobieta zmęczona ciągłym udowadnianiem swojej wartości i życiem według oczekiwań innych. Dziewczyna otrzymuje zadanie opieki nad Maeve, młodą czarownicą o ogromnej mocy i równie ogromnym temperamencie. Dziewczyna nie potrafi jeszcze kontrolować swoich zdolności, przez co nieustannie wpada w kłopoty. Annie i Maeve trafiają do położonego w lesie domku należącego do Hala, samotnika, który zdecydowanie nie marzył o tak nietypowych lokatorkach. Co z tego wyniknie? Czy ta trójka zdoła się dogadać? 

„Uncharmed” okazało się dla mnie książką, która idealnie pokazuje, że fantasy nie zawsze musi opierać się na wielkich bitwach, skomplikowanych intrygach czy nieustannej akcji. Czasami wystarczy odrobina magii, dobrze napisani bohaterowie i historia, która trafia prosto do serca. Lucy Jane Wood stworzyła opowieść pełną ciepła, humoru i emocji, a jednocześnie przypomniała, jak łatwo zatracić siebie w pogoni za perfekcją i oczekiwaniami innych. To jedna z tych książek, przy których można zwolnić, odpocząć od codzienności i po prostu dobrze się poczuć. Najbardziej urzekły mnie relacje między bohaterami oraz sposób, w jaki autorka pokazała, że rodzina nie zawsze oznacza więzy krwi, a prawdziwe szczęście często znajduje się tam, gdzie najmniej się go spodziewamy. Po przeczytaniu „Uncharmed” zostało ze mną przede wszystkim poczucie ciepła i spokoju. To jedna z tych książek, które nie wywołują gwałtownych emocji, lecz powoli i niepostrzeżenie zdobywają serce czytelnika. Historia Annie przypomina, że nie trzeba być doskonałym, aby być wartościowym, a prawdziwa magia często kryje się w codziennych chwilach, życzliwości i ludziach, którzy akceptują nas takimi, jakimi jesteśmy.


W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a

Komentarze

Popularne posty