Recenzja Sarah J. Maas „Dwór srebrnych płomieni”
Niezgłębiona potęga. Dwa żywioły. Jedna walka
Nesta Archeron, odkąd została wepchnięta do Kotła i wbrew woli stała się jedną
z fae, nie potrafi odnaleźć się w nowej rzeczywistości pełnej niebezpieczeństw.
Nie radzi sobie również z traumą, którą wywołała wojna z Hybernią, a także
dojmującą stratą. Na domiar złego Kasjan, zahartowany w bojach wojownik, z
którym musi współpracować, wzbudza w niej skrajne emocje: doprowadza ją do
szału, a jednocześnie rozpala w niej gorące uczucia.
W krainie wyniszczonej wojną i dręczonej niepewnościami Nesta i Kasjan staną do
walki nie tylko z wewnętrznymi demonami, ale też potworami z zewnątrz. Losy
świata będą zależeć od tego, czy uda im się zmierzyć z własnymi lękami i
odsunąć na bok nierozwiązane spory.
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2026
Format: Książka
Liczba stron: 944
Cykl: Dwór cierni i róż
Tom V
Sarah J. Maas
należy do grona moich ulubionych autorek, świat Fae, który wykreowała pochłonął
mnie do tego stopnia, że nie wyobrażałam sobie tego, aby nie sięgnąć po kolejne
części, nawet jeśli dotyczą w dużej mierze innych bohaterów. Bez owijania w
bawełnę Nesta nie należała do sympatycznych postaci, które zyskiwały w naszych
oczach podziw. Może w tym wszystkim była jakaś metoda? Ludzie bywają różni,
maja swoje własne demony, nie każdy potrafi przebić ten mur, którym się
chronią. Liczyłam na nowe informacje i jaśniejsze światło rzucone na tą postać,
czy autorce udało się sprostać wymaganiom? Nesta Archeron potrafi ująć swoją
zawziętością, uporem i walecznością. Stara się sobie radzić, jako mieszkanka
Prythianu i siostra księżnej Dworu Nocy. Kim jest? Czego musiała dokonać, przez
co przejść? Na te wszystkie pytania i o wiele więcej stara się odpowiedzieć
autorka Sarah J. Maas, czy jej się to udało? Czy dzięki tej powieści Nesta
uzyska czytelnicze rozgrzeszenie? Każdy z nas może się zagubić i walczyć ze
sobą, pilnować się i bać, dać się porwać czemuś nowemu.
Główną bohaterką
książki „Dwór srebrnych płomieni” jest Nesta Archeron, człowiek, który wbrew
sobie stał się Fae z czym tak do końca nie potrafiła sobie poradzić. Nie miała
na to zbyt wiele czasu, wojna z Hybernią zbliżała się wielkimi krokami, a kiedy
dobiegła końca można było liczyć na spokój i przede wszystkim pokój. Nie
wszyscy wyszli z tych wydarzeń bez szwanku, wielu musiało leczyć rany, ale
najgorsze tkwiły w sercu. Nesta Archeron chociaż była siostrą księżnej Dworu
Nocy była bardzo zagubiona. Kocioł sprawił, że stała się Fae, po wojnie musiała
znaleźć swoje miejsce w Prythianie, jednak nie będzie to proste. Czasu miała
jednak na to wiele, stała się tak potężną istotą. Było jednak coś, co
sprawiało, że cierpiała, że tłamsiły ją wyrzuty sumienia, śmierć ojca zadawała
się zawsze naznaczać ją piętnem. Nesta czuła się odpowiedzialna za to, że
człowiek, który dał im życie był martwy. Jedyne, co zagłuszało cierpienie to
seks i alkohol, a to była równia pochyła pchająca ją do upadku. Był jednak
ktoś, kto nie mógł na to patrzeć spokojnie, w taki sposób Nesta trafiła do Domu
Wiatru i została zmuszona do treningów z Kasjanem. Samoobrona jest ważną
rzeczą, Nesta nie miała, więc wyboru, jak tylko się temu poddać. Ludzkie królowe
powróciły na kontynent, wojna z Hybernią się zakończyła, nic im nie zagrażało,
dało im to możliwość ku temu, aby zawierać nowe sojusze i narazić wszystkich na
niebezpieczeństwo. Pokój jeszcze nigdy nie był tak kruchy, a widmo kolejnej
wojny tak realne, jedynie Nesta i Kasjan mogą temu zapobiec. Czy im się to uda?
Czy Nesta stanie na wysokości zadania i zacznie współpracować? Czy będzie z
tego coś dobrego? Czy Nesta w końcu najdzie miejsce dla siebie w Prythianie?
Czy Kasjan stanie się dla niej oparcie? Czy pozwoli sobie na tę bliskość?
„Dwór srebrnych
płomieni” bez dwóch zdań jest czymś innym, niż to, do czego przywykliśmy,
poprzednie książki były naszpikowane akcją, a tutaj wiele czasu poświęcamy
bohaterom. Bardzo cieszył mnie powrót do Prythianu, do tego klimatu, który
sprawiał, że nie mogłam odłożyć książkę na bok, bo moi ukochani bohaterowie
byli w niebezpieczeństwie, a ja musiałam wiedzieć, czy znowu będą bezpieczni.
Nesta była postacią, którą od początku serii Dwór cierni i róż lubiłam
najmniej, z czasem zyskała nieco w moich oczach, jednak nie była to jakaś
wielka fascynacja. Sarah J. Mass skupiła się tutaj na pokazaniu, że wojna
pomimo tego, że została wygrana odcisnęła się na życiu wielu istot. Jej terror,
okrucieństwo odcisnęło piętno nie tylko na Neście. „Dwór srebrnych płomieni”
jest powieścią, która podkreśla siłę kobiecych postaci, wartość przyjaźni
między nimi, jak i to, że żadna z nich nie należy do tych krystalicznych. Każdy
bohater posiada wady, charaktery bywają często trudne, ale są autentyczne.
Myślę, że „Dwór srebrnych płomieni” jest historią Nesty, jej rozliczeniem z
przeszłością i otwartymi wrotami do przyszłości. Bohaterka wyrusza we własną
podróż, wewnątrz samej siebie, co sprawiło, że można lepiej ją poznać i
zauważyć zmiany, które się w niej dokonały. Wiedziałam, że otrzymam
Nestę, jej rozliczenie z przeszłością i widmo przyszłości, teraz wiem, że nie
muszę się o nią martwić. Wiem, że Kasjan będzie nad nią czuwać, a ona czasem mu
na to pozwoli. „Dwór srebrnych płomieni” to także nowe bohaterki, które zyskały
moją sympatię, Emerie i Gwyn, wspólnie z Nestą pokazują, że przyjaźń jest
ważna, a kobiety potrafią być silne i szanować siebie na wzajem. Książki Sarah
J. Maas wywołują w czytelnikach wiele emocji jeszcze za nim zdołają się
pojawić, nic więc dziwnego, że książka przepełniona jest miłością w każdej jej
odmianie.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a



.jpeg)



Komentarze
Prześlij komentarz