Recenzja Maria Ulatowska, Jacek Skowroński „Umrzeć jeszcze zdążysz”

 Dwoje obcych sobie ludzi spotyka się przypadkiem nocą na moście.

Ona – zraniona, stojąca na krawędzi życia.
On – cień, który nigdy nie powinien się obok niej zatrzymać.
Szybko okazuje się, że łączy ich coś więcej niż zbieg okoliczności. Razem wchodzą w świat kradzieży, kłamstw i niebezpiecznych gier. Ona uczy się od niego, on – po raz pierwszy – zaczyna się przed kimś odsłaniać.
Zawiązuje się coraz mocniejsza więź, czują, że to ich przeznaczenie. Czy tylko tak im się wydaje…?

Ale w tym tańcu wiary w przyszłość z niepewnością każdy skrywa swoje sekrety. Kiedy nadejdzie chwila prawdy, ktoś będzie musiał wybrać: lojalność czy miłość, ucieczkę czy konfrontację… Życie czy śmierć.
Czy można zaufać człowiekowi, który sam siebie uczynił duchem?
 


Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Rok wydania:  2026
Format: Książka
Liczba stron: 333


„Umrzeć jeszcze zdążysz” to książka, która zaskoczyła mnie bardziej, niż się spodziewałam. Początkowo wydawało mi się, że dostanę po prostu romans z nutą sensacji, historię o dwojgu ludzi po przejściach, których los przypadkiem splata w dramatycznych okolicznościach. Tymczasem okazało się, że pod warstwą kryminału i emocjonalnej relacji autorzy ukryli opowieść o samotności, desperacji i potrzebie znalezienia drugiego człowieka wtedy, gdy wszystko w życiu zaczyna się rozpadać. Coś, o czym myślałam długo po zamknięciu książki. 

Pewnej nocy na moście spotyka się dwoje obcych sobie ludzi. Kobieta znajduje się na granicy wytrzymałości, przytłoczona problemami, samotnością i poczuciem, że wszystko w jej życiu się rozsypało. W chwili, gdy wydaje się, że nie ma już odwrotu, obok niej pojawia się tajemniczy mężczyzna. Nie wygląda jednak na bohatera, który przypadkiem znalazł się we właściwym miejscu. Wręcz przeciwnie, od początku czuć, że sam skrywa mroczne sekrety i prowadzi życie dalekie od normalności. To przypadkowe spotkanie staje się początkiem niezwykłej relacji. Kobieta stopniowo zaczyna poznawać świat mężczyzny, pełen ryzyka, nielegalnych interesów, kradzieży i ludzi, którym nie można ufać. On funkcjonuje jak ktoś, kto od dawna nauczył się żyć poza społeczeństwem, unikając przywiązań i emocji. Mimo to między bohaterami rodzi się więź, która z czasem staje się coraz silniejsza. Wspólnie zaczynają działać na granicy prawa, a kolejne wydarzenia wciągają ich coraz głębiej w niebezpieczną grę. Co z tego wyniknie?

 „Umrzeć jeszcze zdążysz” to historia, która od pierwszych stron budzi niepokój, ale jednocześnie trudno się od niej oderwać. Autorzy stworzyli opowieść pełną emocji, napięcia i ludzi, którzy pogubili się w życiu bardziej, niż chcieliby przyznać. Fabuła rozwija się bardzo płynnie. Bohaterowie stopniowo zaczynają sobie ufać, choć każde z nich ma powody, by tego nie robić. Ona próbuje odzyskać kontrolę nad własnym życiem, on funkcjonuje jak człowiek, który dawno przestał wierzyć, że może jeszcze być dla kogoś ważny. Największym atutem tej historii nie jest sama sensacyjna intryga, lecz relacja między bohaterami. Autorzy bardzo umiejętnie pokazują, jak rodzi się więź między ludźmi poranionymi przez życie. Bez przesłodzenia, bez sztucznego dramatyzmu, za to z dużą ilością emocjonalnej prawdy. Tutaj nikt nie jest idealny. Każdy ma coś do ukrycia, każdy popełnia błędy i podejmuje decyzje, które mogą budzić sprzeczne uczucia. Dzięki temu bohaterowie wydają się autentyczni. Momentami irytowali mnie, czasami chciałam nimi potrząsnąć, ale właśnie dlatego tak mocno angażowałam się w ich historię. „Umrzeć jeszcze zdążysz” to dla mnie historia o zaufaniu budowanym w świecie pełnym kłamstw, o drugich szansach i o tym, że nawet najbardziej zagubieni ludzie nadal potrzebują bliskości. To książka pełna emocji, momentami mroczna, ale jednocześnie bardzo ludzka. Po jej zakończeniu zostało we mnie sporo refleksji i właśnie takie historie zapamiętuję najdłużej.



W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a


Komentarze

Popularne posty