Recenzja Jay Kristoff, Amie Kaufman „Obsidio”

 Asha Grant uciekła na Kerenzę przed swoją przeszłością. Jednak przeszłość ja tam dogoniła.

Dziewczynie udało się przeżyć inwazję BeiTechu i na planecie dołączyła do tajnego, zdziesiątkowanego ruchu oporu. Cały czas stara się ocalić kogoś, kto ukrywa się w zakamarkach szpitala. Nie przypuszcza, że kolejnych zmartwień przysporzy jej były chłopak, Rhys Lindstrom, który właśnie wylądował na Kerenzie i w nowym mundurze BeiTechu wygląda po prostu zabójczo. Czy dzięki niemu uda się jej uciec? A może przez niego n i g d y nie opuści tego lodowego okruchu wszechświata?
Nie ona jedna wpada w tarapaty. Jej kuzynka wraz z grupą ocaleńców lecą w stronę Kerenzy. Nie mają jednak dość tlenu, by wszyscy przetrwali podróż. W każdej chwili na pokładzie może wybuchnąć bunt. Grupa Illuminae wkracza do akcji. Stawką jest ludzkie życie. Do gry dołącza również… AIDAN.
Niestety czas działa na ich niekorzyść. BeiTech w pośpiechu naprawia uszkodzona bramę skoku i masowo pozbywa się ludności cywilnej Kerenzy. Tylko cud może ocalić nieszczęśników. A przecież – jak powszechnie wiadomo – cuda są statystycznie mało prawdopodobne…
 

 

Wydawnictwo: Vesper
Rok wydania:  2026
Format: Książka
Liczba stron: 600
Cykl: Akta Illuminae
Tom III

 

Niektóre serie potrafią dostarczyć świetnej rozrywki, inne zachwycają pomysłowością świata lub charyzmatycznymi bohaterami. Są jednak i takie, które od pierwszych stron wciągają czytelnika do swojego uniwersum tak skutecznie, że trudno później o nich zapomnieć. Akta Illuminae pochłaniają czytelnika bez reszty, sprawiając, że przez kilka dni żyje się ich światem. Nie mogłam się doczekać premiery „Obsidio”, czekanie na nią mi się dłużyło. Od momentu, gdy sięgnęłam po pierwszy tom, wiedziałam, że mam do czynienia z czymś wyjątkowym. Oryginalna forma narracji, nieustanne zwroty akcji, kosmiczny rozmach i bohaterowie, których los nie był mi obojętny, sprawiły, że każda kolejna część była dla mnie obowiązkową lekturą. Za nic na świecie nie mogłam sobie odmówić przyjemności przeczytania i tej książki. 
























Główną bohaterką książki autorstwa duetu Jay’a Kristoffa i Amie Kaufman pod tytułem „Obsidio” jest Asha Grant młoda kobieta, która po tragicznych wydarzeniach nie zamierza biernie przyglądać się temu, jak jej świat rozpada się na kawałki. Działając w szeregach ruchu oporu, ryzykuje wszystko, by pomóc ocalałym i przeciwstawić się bezwzględnym siłom BeiTechu. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy na jej drodze ponownie staje Rhys Lindstrom, chłopak, którego kiedyś darzyła silnym uczuciem. Ich spotkanie nie należy jednak do tych romantycznych i wyczekiwanych. Rhys nosi mundur ludzi odpowiedzialnych za cierpienie mieszkańców Kerenzy, a dawne uczucia zderzają się z gniewem, rozczarowaniem i brakiem zaufania. W świecie ogarniętym wojną trudno znaleźć miejsce na sentymenty, ale przeszłość nie zamierza dać o sobie zapomnieć. Czy ocalałym uda się wrócić na Kerenzy? Czy cuda w tej historii się zdarzają?


Po zamknięciu „Obsidio” poczułam ten specyficzny smutek, który pojawia się po rozstaniu z bohaterami, z którymi spędziło się wiele godzin i których losy śledziło się z zapartym tchem. To dla mnie zawsze najlepszy dowód na to, że książka spełniła swoje zadanie. Z jednej strony nie mogłam doczekać się finału i odpowiedzi na pytania, które nagromadziły się przez dwa poprzednie tomy. Z drugiej miałam świadomość, że będzie to ostatnia podróż do świata Kerenzy, Hypatii i bohaterów, których zdążyłam naprawdę polubić. Finały serii bywają różne, zachwycają, inne pozostawiają niedosyt. Tym bardziej byłam ciekawa, czy Jay Kristoff i Amie Kaufman zdołają domknąć wszystkie wątki w sposób satysfakcjonujący i jednocześnie zachować ten wyjątkowy klimat, który od początku wyróżniał tę serię na tle innych powieści science fiction. „Obsidio” nie skupia się wyłącznie na widowiskowych bitwach i kosmicznych pościgach. To historia o ludziach postawionych w sytuacjach granicznych, zmuszonych do podejmowania decyzji, których konsekwencje mogą zmienić losy tysięcy istnień. W tle nieustannie wybrzmiewają pytania o lojalność, poświęcenie, człowieczeństwo i cenę wolności. Największe wrażenie zrobiło na mnie jednak to, jak umiejętnie Jay Kristoff i Amie Kaufman połączyli wszystkie elementy tej rozbudowanej historii. Bohaterowie z różnych tomów, pozornie odległe wydarzenia i wątki rozsiane po całej trylogii tworzą tutaj spójną całość. Wszystko to sprawia, że fabuła angażuje nie tylko akcją, ale również emocjonalnie, a kolejne strony pochłania się z rosnącym napięciem.




W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a

Komentarze

Popularne posty