Recenzja Łukasz Orbitowski „Pan lasu”
Sprawdź czy zdołasz uciec od koszmaru.
Łukasz Orbitowski pisze grę książkową i zaprasza czytelników, by sami usiedli
za sterami jego opowieści.
To miał być spokojny, kojący wyjazd dla ojca i syna. Krystian – chłopak,
któremu nałogi zniszczyły życie i ojciec, który ostatkiem sił o niego walczy.
Przed nimi kilka miesięcy pracy podczas remontu dworu myśliwskiego ukrytego w
głębi Puszczy Augustowskiej. Ale coś poszło nie tak. Budzą się pradawni bogowie,
budzą się ich wyznawcy…
Nie oszukujmy się – „Pan lasu” to horror, więc będzie mrocznie i krwawo. Jak
bardzo? O tym zdecydujesz sam.
I pamiętaj, by nigdy nie zamrażać pradawnych bogów.
A jeśli już ci się zdarzy – absolutnie ich nie rozmrażaj.
Wydawnictwo: Muduko
Rok wydania: 2026
Format: Książka
Liczba stron: 320
„Pan lasu” to jedna z tych książek, które trudno zamknąć w prostym: podobało się lub nie podobało. To bardziej doświadczenie niż klasyczna lektura, coś pomiędzy powieścią a grą, która nie tylko opowiada historię, ale zmusza, by wziąć za nią odpowiedzialność. I właśnie to poczucie współuczestnictwa okazało się dla mnie jednocześnie największą siłą i największym źródłem frustracji tej książki. Łukasz Orbitowski umieścił mroczną, momentami straszną historię w grze dając nam wybór, jak się ona potoczy. Najważniejsze jest to, żeby nie pozwolić na śmierć bohatera. Czy będzie to trudne?
„Pan lasu” zabrał mnie do starego, zapomnianego dworu ukrytego głęboko w lesie. Kilku robotników miało wykonać zwykły remont. Mamy tutaj coś, co zdecydowanie nie powinno zostać obudzone. Pradawne wierzenia, niepokojące sny i obecność, której nie da się zignorować, klimat tej historii wciąga od pierwszych stron i nie pozwala się oderwać. Miałam w głowie mętlik, czytałam, analizowałam i zastanawiałam się nad każdym wymaganym krokiem.
Fabuła z pozoru jest prosta, ojciec i syn
wyjeżdżają do odciętego od świata dworu myśliwskiego w głębi Puszczy
Augustowskiej. Krystian to młody chłopak po przejściach, uwikłany w
uzależnienia i własne błędy. Dostaje szansę na coś w rodzaju nowego początku.
Towarzyszy mu ojciec, który nie tyle wierzy w tę przemianę, co rozpaczliwie
próbuje ją wymusić, ratując resztki relacji. Wszystko miało działać
terapeutycznie, tyle, że bardzo szybko okazuje się, że ta cisza nie jest spokojna.
„Pan lasu” to idealna propozycja dla fanów horroru, RPG i historii, które naprawdę potrafią zaskoczyć. Najciekawsze przy takich grach jest to, że można odkryć kilka zakończeń. Autor spisał się idealnie, wiem, że z chęcią jeszcze nie raz będę próbowała rozegrać tą rozgrywkę i ocalić Krystiana.










Komentarze
Prześlij komentarz