Recenzja Shannon J. Spann „Scena dla złoczyńców”

 Bogowie nie żyją. Na scenie zostali tylko Gracze. Występujący w Odeonie artyści są czczeni i zarazem budzą grozę — ich hipnotyzujące spektakle porywają tłumy, naginają rzeczywistość i pochłaniają tych, którzy ośmielą się oprzeć. Osiemnastoletnia Riven Hesper wie o tym aż za dobrze. Przeklęta przez Graczkę w dzieciństwie, teraz powoli umiera. Gdy po latach Odeon ogłasza powrót widowiska, w którym śmiertelnik może zabić Gracza i przejąć jego nieśmiertelność, Riven widzi w tym jedyną szansę na ocalenie. Zdesperowana zgłasza swoje uczestnictwo i zawiera niebezpieczny układ z Jude’em — genialnym, okrutnym Głównym Graczem, którego urok bywa groźniejszy niż jego Kunszt. Lecz za kulisami rodzi się spisek, sekrety zaczynają krwawić, a prawda okazuje się bardziej przerażająca niż klątwa. Bo Odeon nie tylko opowiada historie — on je przepisuje. A w historii Riven ktoś musi zostać złoczyńcą.

 


Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania:  2026
Format: Książka
Liczba stron: 448


„Scena dla złoczyńców” była dla mnie jedną z tych książek, przy których już po kilku stronach czułam, że wchodzę do świata zupełnie innego niż wszystkie. Czytając tę historię miałam wrażenie, że siedzę gdzieś w ciemnym teatrze, a kurtyna właśnie powoli idzie w górę. Przypomina przedstawienie, które kończy się późno w nocy, światła gasną, widownia pustoszeje, a człowiek nadal siedzi w fotelu i próbuje dojść do siebie. Od samego początku czułam, że to historia, która nie będzie próbowała mnie prowadzić za rękę. Raczej wrzuci mnie na scenę w pół zdania, w pół światła reflektorów, bez tłumaczenia zasad gry. I właśnie to było w niej najbardziej pociągające. 

Główną bohaterką książki autorstwa Shannon J. Spann pod tytułem „Scena dla złoczyńców” jest Riven Hesper, od dzieciństwa nosi w sobie klątwę rzuconą przez jedną z Graczek. Dziewczyna z każdym rokiem coraz bardziej przypomina cień samej siebie, jest słaba, wyniszczona i świadoma, że powoli umiera. Kiedy więc pojawia się możliwość wzięcia udziału w widowisku, którego zwycięzca może zabić Gracza i przejąć jego nieśmiertelność, Riven decyduje się zaryzykować wszystko. Trafia do Odeonu, miejsca pełnego sekretów, manipulacji i ludzi, którzy właściwie nigdy nie pokazują swojej prawdziwej twarzy. Czy kobieta będzie w stanie zawalczyć o siebie? 

„Scena dla złoczyńców” to książka, która jest mroczna, piękna i niepokojąca jednocześnie. Pełno tu iluzji, tajemnic i poczucia, że wszystko jest częścią większego spektaklu. Autorka bardzo sprytnie igra z czytelnikiem, bo do samego końca trudno przewidzieć, kto jest ofiarą, kto manipulatorem, a kto rzeczywiście zasługuje na miano złoczyńcy. Ogromnym plusem tej książki jest sposób narracji. Autorka bardzo mocno wykorzystuje motyw teatru, rozdziały przypominają akty i sceny, a całość została poprowadzona tak, jakbyśmy oglądali mroczne przedstawienie. Shannon J. Spann stworzyła świat, który nie przypomina typowego fantasy z kolejną wybraną bohaterką i prostym podziałem na dobro i zło. Tutaj wszystko jest iluzją. Każdy coś odgrywa, nosi maskę. W„Scenie dla złoczyńców” może i nie wszystkie elementy zagrały idealnie. Były sceny, gdzie emocje wydawały się zbyt gwałtowne albo relacje rozwijały się szybciej, niż powinny. Czasami miałam ochotę potrząsnąć Riven i zapytać, czy naprawdę musi podejmować aż tak nierozsądne decyzje. Mimo tego ani przez chwilę się nie nudziłam. To historia o ludziach, którzy desperacko próbują wyrwać się z przypisanych im ról. O tym, jak łatwo zrobić z kogoś potwora tylko dlatego, że pasuje do scenariusza, o tym, że czasem największym złoczyńcą wcale nie jest ten, kto stoi po ciemnej stronie sceny.



W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a


Komentarze

Popularne posty