Recenzja Grzegorz Brudnik „Alfa”
Komisarz Lichy powraca!
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Do czasu.
Prokurator, która nie chce wracać w rodzinne strony. Były gliniarz, który nie
chce wracać do służby. Połączy ich przerażająca zbrodnia, o której jeszcze
latami szeptać będą mazurskie wsie.
Czy opowieść o Niechcianych Córkach to tylko kolejna lokalna klechda? Czy
wspominane z trwogą dawne czarownice wciąż kryją się po wsiach i rzucają uroki?
Gdy zima huczy na Mazurach, a nad jeziorami niesie się wycie wilków, gdy
zewsząd słychać nawoływanie śmierci, Lichy musi w końcu zdecydować, jak bardzo pragnie
żyć.
Grzegorz Brudnik powraca z długo wyczekiwaną opowieścią o komisarzu Rafale
Lichym, by sprawdzić, czy zagubiony człowiek może zagubić się jeszcze bardziej.
W tej wędrówce przez skute lodem jeziora, przysypane śniegiem lasy i otulone
zimową mgłą Giżycko towarzyszy mu wierny przyjaciel, którego czuły nos będzie
dla nich jedynym przewodnikiem.
Kto pierwszy, ten umiera.
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2026
Format: Książka
Liczba stron: 528
Cykl: Demony Lichego
Tom I
„Alfa” to książka, która nie tyle opowiada historię kryminalną, co wciąga czytelnika w gęstą, zimną przestrzeń, gdzie granica między rzeczywistością a legendą zaczyna się rozmywać. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, może to zabrzmi dziwnie, ale od niedawna czytam więcej kryminałów i zaczęłam poznawać ten mroczny klimat. Wraz z bohaterami tym razem przeniosłam się na Mazury. Kiedy tylko zobaczyłam okładkę i zapowiedź książki, wiedziałam, że chętnie poznam pióro autora.
Głównym bohaterem książki autorstwa Grzegorza Brudnika pod tytułem „Alfa” jest Rafał Lichy, były komisarz policji, człowiek naznaczony trudną przeszłością i własnymi demonami, który próbuje zacząć życie od nowa z dala od chaosu, przemocy i decyzji, które kiedyś doprowadziły go na skraj wytrzymałości. Lichy wycofuje się z czynnej służby i osiedla na Mazurach, nad jeziorem, w miejscu, które ma przynieść mu spokój i oddech. Zamiast ścigać przestępców, zajmuje się fotografią i żyje niemal jak pustelnik, w towarzystwie swojego wiernego psa. Jednak ta pozorna cisza szybko okazuje się złudzeniem. W okolicy dochodzi do tajemniczego zdarzenia na jeziorze Niegocin. Dochodzi do kolizji łodzi, a jeden z uczestników ginie w niejasnych okolicznościach. Wszystko wskazuje na samobójstwo, ale wiele elementów nie pasuje do tej wersji wydarzeń. Sprawa trafia do prokurator Ewy Chmurny, która wraca w rodzinne strony, choć wcale tego nie chce. Czy były komisarz rozwiążę tą sprawę?
„Alfa” to nie jest klasyczny kryminał, który prowadzi czytelnika. To raczej opowieść o człowieku wrzuconym w miejsce, które rządzi się własnymi, nie zawsze zrozumiałymi prawami. Świat, w którym natura, legenda i ludzka psychika splatają się w coś niepokojąco spójnego. Dla części czytelników połączenie realizmu kryminalnego z elementami legend może być czymś nowym i świeżym. W moim odczuciu to właśnie ta niejednoznaczność nadała tej lekturze charakteru „Alfa” działa przede wszystkim klimatem. To książka ciężka, miejscami wręcz duszna, w której cisza lasów i jezior jest bardziej niepokojąca niż jakikolwiek krzyk. Grzegorz Brudnik bardzo świadomie buduje napięcie poprzez spowolnienie narracji, pozwala czytelnikowi zanurzyć się w świecie, w którym każdy szczegół może mieć znaczenie, ale nic nie jest podane wprost. Książka nie jest lekka ani szybka, momentami zwalnia, skupia się na szczegółach i emocjach, co może nie każdemu odpowiadać. Jednak dla czytelników szukających czegoś więcej niż tylko zagadki do rozwiązania, „Alfa” okaże się historią angażującą, niepokojącą i zostającą w pamięci na długo.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a


.jpg)



Komentarze
Prześlij komentarz