Recenzja Emilia Szelest „Staw Zapomnianych”
W górach znów ktoś ginie. A ktoś inny wierzy, że to jedyny
sposób, by zachować ich ciszę.
Na wiosnę, przy słowackim Litworowym Stawie zostaje odnalezione ciało turysty.
Okazuje się jednak, że to dopiero początek. W Zakopanem, w jednej z karczm
dochodzi do brutalnej masakry. Zuzanna Sobczak zostaje oddelegowana, by sprawę
zamknąć i zapomnieć. Zamiast tego, wraz ze swoim przyjacielem dziennikarzem,
Dorianem Gilem otwiera puszkę dawnych legend i współczesnych obsesji.
Czy uda im się rozwikłać powiązania między zabójstwami? I co zrobią, gdy
odkryją, że nie każda historia chce być odkryta, a niektóre lepiej zostawić pod
lodem.
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Rok wydania: 2026
Format: Książka
Liczba stron: 336
Cykl: Zuzanna i Dorian
Tom III
„Staw Zapomnianych”
to książka autorstwa Emilii
Szelest, to kryminał, który nie tylko opowiada historię zbrodni, ale też wciąga
czytelnika w atmosferę gór, surową, piękną i jednocześnie niepokojącą. Już sam
początek wciąga w sposób niemal podstępny. Mamy znajomy schemat, ciało
odnalezione w odosobnionym miejscu, śledztwo, które ma być formalnością, a
jednak od pierwszych stron czuć, że coś tu nie gra. Chciała bym, kryło się
tutaj coś niepokojącego. To wrażenie, że bohaterowie zbliżają się do granicy,
której przekraczać nie powinni jest dla mnie największą gratką.
Główną bohaterką książki autorstwa Emilii Szelest pod tytułem „Staw Zapomnianych” jest Zuzanna Sobczak, to doświadczona policjantka, dla której góry nie są romantycznym pejzażem z pocztówki, lecz przestrzenią pełną zagrożeń, tajemnic i nieprzewidywalności. To kobieta, która zna ich rytm i to, jak łatwo mogą stać się miejscem, gdzie ślady znikają szybciej, niż powinny. Historia rozpoczyna się od odnalezienia ciała turysty przy Litworowym Stawie, po słowackiej stronie Tatr. Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się stosunkowo prosta, nieszczęśliwy wypadek albo odosobnione zabójstwo. Zuzanna bardzo szybko zaczyna dostrzegać nieścisłości, które burzą tę pozorną oczywistość. Coś w tej sprawie nie pasuje, szczegóły, które powinny się zgadzać, zaczynają się rozjeżdżać, a odpowiedzi rodzą kolejne pytania. W Zakopanem dochodzi do brutalnej masakry w jednej z karczm. Początkowo oba wydarzenia wydają się niepowiązane, ale Zuzanna przeczuwa, że istnieje między nimi nić, której nikt jeszcze nie dostrzega. Czy ma rację? Czy uda jej się rozwiązać ta sprawę?
„Staw Zapomnianych” nie jest tylko historią o tym, kto zabił. To opowieść o pamięci, o tym, co ludzie są w stanie zrobić, by pewne rzeczy nigdy nie ujrzały światła dziennego. O granicy między prawdą a tym, co wygodniej przemilczeć. Nie każda tajemnica chce zostać rozwiązana. To nie jest szybki, efektowny kryminał oparty wyłącznie na zwrotach akcji. Tutaj wszystko rozwija się bardziej subtelnie, momentami wręcz niepokojąco powoli, ale dzięki temu napięcie narasta w naturalny sposób. „Staw Zapomnianych” to nie jest kryminał, który po prostu się czyta, to historia, którą się chłonie wszystkimi zmysłami, jak zimne, górskie powietrze. To nie jest książka, którą odkłada się i natychmiast zapomina, zostaje gdzieś z tyłu głowy, wraca fragmentami, obrazami, emocjami. To historia, która nie daje wszystkich odpowiedzi wprost, nie zamyka wszystkiego w wygodne ramy. Dla niektórych może to być minus, bo nie każdy lubi takie otwarte, niejednoznaczne rozwiązania. Dla mnie jednak to ogromny atut.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a






Komentarze
Prześlij komentarz