Recenzja Elwira Dresler-Janik „Syn Welesa”
"Syn Welesa" - Początki historii osadzonej w barwnym świecie Leszygrodu.
W sercu Leszygrodu, osady ukrytej pośród pradawnych borów, splatają się losy
ludzi i bogów. Ta słowiańska opowieść o dojrzewaniu, miłości i przeznaczeniu
prowadzi przez świat, w którym nienawiść zmusza niewinnych do ucieczki, a dawne
bóstwa nieustannie ingerują w ludzkie wybory. Tomiła, zmuszona wraz z innymi
kobietami do schronienia się w Szepczącym Lesie, oraz Wyszomir, wygnany z
rodzinnego domu, zostają brutalnie rozdzieleni, zanim zdążą nazwać rodzące się
między nimi uczucie.
Po latach los ponownie splata ich ścieżki, a dawna miłość odżywa, niosąc
nadzieję i groźbę gniewu bogów, którym złożono przysięgi. Leszygród staje się
miejscem próby dla wiary, wierności i odwagi — w świecie, gdzie każde złamane
słowo ma swoją cenę, a bogowie nigdy nie zapominają.
Powieść, którą można czytać bez znajomości innych tomów cyklu!
Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: 2026
Format: Książka
Liczba stron: 448
Cykl: Leszygród
Tom 0.5
„Syn Welesa” to jedna z tych książek, które budują cały świat od podstaw, gęsty, wilgotny od mgły, przesiąknięty dawną wiarą i lękiem przed tym, co niewidzialne. Elwira Dresler-Janik prowadzi czytelnika do Leszygrodu, miejsca odciętego od zwyczajnego świata, gdzie ludzie żyją w cieniu lasu. Bogowie nie są tu jedynie legendą, ale siłą wpływającą na każdy wybór. To powieść, która opiera się na atmosferze i emocjach. Nie jest to historia pełna widowiskowych bitew czy gwałtownych zwrotów akcji, zamiast tego autorka skupia się na budowaniu świata, relacji między bohaterami i poczuciu, że nad ludzkim losem nieustannie czuwa coś starszego i potężniejszego od człowieka. Już od pierwszych stron czuć, że Leszygród nie jest zwykłą osadą, ale miejscem zawieszonym pomiędzy codziennością a światem dawnych bogów.
„Syn Welesa” skupia się na losach Tomiły i Wyszomira, ich historia zaczyna się jak wiele opowieści o pierwszej miłości, ale szybko zostaje przerwana przez przemoc, wygnanie i decyzje dorosłych, które nie pozostawiają miejsca na uczucia. Oboje zostają rozdzieleni zanim zdążą naprawdę siebie poznać. Ona trafia do Szepczącego Lasu, przestrzeni niemal onirycznej, pełnej napięcia i niepewności. On zostaje wypchnięty poza rodzinny świat, zmuszony do życia z piętnem odrzucenia. I choć ich drogi się rozchodzą, emocjonalna więź nie znika, tylko dojrzewa w bólu i samotności. Po latach ich ścieżki ponownie się przecinają, wracają uczucia, o których nigdy do końca nie zapomnieli. Problem w tym, że w świecie rządzonym przez stare prawa nawet miłość może stać się powodem gniewu bogów. Czy tak będzie w tym przypadku?
„Syn Welesa” to bardzo klimatyczna,
emocjonalna i pięknie osadzona w słowiańskich realiach opowieść. Elwira
Dresler-Janik udowodniła, że fantasy inspirowane dawnymi wierzeniami może być
jednocześnie intymne, mroczne i pełne autentycznych emocji. Autorka stworzyła
świat przesycony słowiańskością, ale zrobiła to w sposób naturalny i daleki od
sztucznej stylizacji. Wszystko tutaj wydaje się prawdziwe lasy, wierzenia,
bogowie, a nawet cisza między bohaterami. To historia ludzi próbujących walczyć
o własne uczucia i własne miejsce w świecie, który od początku wydaje się mieć
wobec nich inne plany. Tomiła i Wyszomir nie są bohaterami niezwyciężonymi, są
zagubieni, poranieni i często bezsilni wobec losu. Dzięki temu ich historia
wydaje się prawdziwsza i dużo bardziej emocjonalna niż wiele idealizowanych
romansów fantasy. „Syn Welesa” ma w sobie pewną melancholię. To opowieść o
ludziach próbujących odnaleźć swoje miejsce w świecie rządzonym przez siły
większe od nich samych, o strachu przed przeznaczeniem i o tym, że czasami
nawet miłość nie wystarcza, by uciec przed konsekwencjami dawnych wyborów.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a







Komentarze
Prześlij komentarz