Recenzja Edgar Alan Poe „Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze”
Oto jedna z najobszerniejszych polskich edycji opowiadań Edgara Allana Poe: trzydzieści siedem utworów w klasycznych przekładach i w unikalnym wyborze, obejmującym teksty niewznawiane od przedwojnia. Są wśród nich piękne i mroczne opowiadania miłosne: Morella, Ligeja, Eleonora; ironiczne moralitety o winie i karze, zbrodni i zemście, okrucieństwie i sumieniu: Bies przewrotności, Czarny kot, Beczka Amontillado, Serce – oskarżycielem; opowieści o zagadkach i tajemnicach świata, życia i śmierci: Złoty żuk, Zabójstwo przy Rue Morgue, Opowieść Artura Gordona Pyma z Nantucket; groteski, makabreski i mistyfikacje. Po raz pierwszy w Polsce ozdobą opowiadań Edgara Allana Poe są wyjątkowe ilustracje wybitnego irlandzkiego artysty, który jak mało kto odczuł ducha jego twórczości: Harry’ego Clarke’a.
Wydawnictwo: Vesper
Rok wydania: 2026
Format: Książka
Liczba stron: 800
„Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze” autorstwa Edgara Allana Poe to próba zmierzenia się nie tylko z konkretną książką, ale z całym zjawiskiem literackim. Bo Poe nie pisze opowiadań w zwykłym sensie, on raczej rozbiera ludzką psychikę na części i pozwala nam patrzeć, jak te fragmenty zaczynają żyć własnym, często niepokojącym życiem. Zawsze chciałam przeczytać dzieła autora, wiele książek czerpie z nich natchnienie. To wyjątkowa osobowość, dla której chciałam znaleźć czas. Czy można mi się dziwić? Wydanie zaprezentowane przez Wydawnictwo Vesper jest przepiękne.
Trudno mówić tu o jednej fabule, bo książka składa się z wielu niezależnych historii, ale łączy je wspólny ton niepokojący, momentami niemal hipnotyczny. W opowieściach miłosnych uczucie nigdy nie jest czyste ani niewinne. Przypomina obsesję, która wypacza rzeczywistość. Bohaterowie kochają tak intensywnie, że ich uczucie zaczyna przypominać chorobę. Kobiety często są tu eteryczne, niemal nierealne, a jednocześnie naznaczone śmiercią, jakby miłość i przemijanie były nierozerwalne. W opowieściach takich jak „Morella”, „Ligeja” czy „Eleonora” uczucie nie daje ukojenia, przeciwnie, prowadzi bohaterów do granicy szaleństwa. Poe zdaje się mówić, że miłość, zamiast ratować, potrafi równie skutecznie niszczyć, a nawet przekraczać granicę śmierci.
W tekstach „Zagłada Domu Usherów” czy „Maska Śmierci Szkarłatnej” nie chodzi wyłącznie o grozę sytuacji, ale o nieuchronność końca. Bohaterowie są jakby od początku skazani, a czytelnik ma świadomość, że to, co się wydarzy, jest tylko kwestią czasu. Nie wszystkie teksty zrobiły na mnie równie silne wrażenie. Niektóre, szczególnie te bardziej rozbudowane lub stylizowane na naukowe czy podróżnicze, momentami tracą tempo i wymagają od czytelnika większej cierpliwości. Poe bywa rozwlekły, a jego zamiłowanie do szczegółu potrafi przytłoczyć. Nawet wtedy czuć, że obcuje się z autorem świadomym swojego stylu i konsekwentnym w budowaniu świata.
„Opowieści miłosne,
śmiertelne i tajemnicze” były
doświadczeniem nierównym, ale intensywnym. Nie wszystkie opowiadania zapadły mi
w pamięć, ale te najlepsze wynagrodziły wszystko.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a






Komentarze
Prześlij komentarz