Recenzja Carissa Broadbent „Upadły i pocałunek mroku”
Czwarty tom zapierającego dech w piersiach romantasy z serii "Królestwa Nyaxii".
Mische poniosła najwyższą ofiarę, aby ocalić tych, których kochała – i
pogrążyła świat w wiecznej nocy. Teraz Asar, uwięziony przez bogów i opętany
żądzą zemsty, desperacko pragnie ją odnaleźć.
Kiedy bogini oferuje im ostatnią szansę na odkupienie – i powrót do siebie –
Asar wraz z Mische wyruszają na niezwykłą misję. Razem muszą przejąć moc boga
śmierci, aby Asar mógł dostąpić prawdziwej boskości.
Podróż poprowadzi ich przez światy śmiertelników i nieśmiertelnych, gdzie
spotkają zarówno starych przyjaciół, jak i bezwzględnych wrogów. Jednak gdy
podziemia balansują na krawędzi upadku, a bogowie szykują się do wojny, Asar i
Mische muszą zdecydować, ile są gotowi poświęcić, aby zdobyć moc, która pozwoli
im przeciwstawić się śmierci. W grze mściwych bogów i starożytnych zdrad
istnieją długi, których nie spłaci nawet miłość.
Wydawnictwo: Hype
Rok wydania: 2026
Format: Książka
Liczba stron: 679
Cykl: Królestwa Nyaxii
Tom IV
„Upadły i pocałunek
mroku” autorstwa
Carissa Broadbent to czwarty tom serii Królestwa Nyaxii, jednocześnie jedna z tych
części, które nie tylko domykają pewne wątki, ale też boleśnie rozliczają
bohaterów z ich wcześniejszych wyborów. To już nie jest lekka romantasy z nutą
mroku. To historia o konsekwencjach, stracie i o tym, że miłość wcale nie jest
tarczą chroniącą przed wszystkim. Nie mogłam się doczekać, kiedy ta książka
trafi w moje dłonie, byłam ciekawa, co się wydarzy dalej, co zdecyduje bogini i
czy dla bohaterów jest jeszcze jakaś nadzieja. Bardzo
podobał mi się cykl Królestwo Nyaxii i chciałabym w nim pozostać znacznie
dłużej. Podróż jaką przeżyłam między wersami powieści była satysfakcjonująca.
Główną bohaterką książki autorstwa Carissy Broadbent pod tytułem „Upadły i pocałunek mroku” jest Mische, po wydarzeniach z poprzedniego tomu znajduje się w skrajnie trudnym położeniu. Jej decyzje doprowadziły do ogromnych konsekwencji, świat pogrążył się w wiecznej nocy, a ona sama w pewnym sensie przestała być w pełni częścią świata żywych. Zawieszona między istnieniem a jego utratą, musi zmierzyć się z ciężarem winy, straty i odpowiedzialności za losy innych. Mische próbuje odnaleźć sens w rzeczywistości, którą sama współtworzyła poprzez swoje wybory. Asar zostaje uwięziony przez bogów i ogarnięty pragnieniem zemsty, ale też desperacką potrzebą odnalezienia jej. Ich losy ponownie się splatają, kiedy pojawia się możliwość odkupienia i naprawienia tego, co zostało zniszczone. Czy im się to powiedzie?
„Upadły i pocałunek mroku” to historia, która łączy mroczne fantasy z intensywnym romansem i dużą dawką emocji, ale jednocześnie nie jest pozbawiona wad. Książka rozwija losy Mische i Asara po dramatycznych wydarzeniach z poprzedniego tomu, pokazując ich dalszą walkę o ocalenie siebie nawzajem oraz świata pogrążonego w chaosie. Relacja głównych bohaterów nadal jest intensywna, pełna napięcia i emocji. To historia, która urzekła mnie swoją mroczną atmosferą, ale jednocześnie zmusiła do refleksji nad ceną, jaką płacimy za dokonane wybory i własne pragnienia. Poznałam doskonale pióro Carissy Broadbent i polubiłam wykreowane przez nią historie. Od „Żmiji i skrzydeł nocy” po „Dzieci upadłych bogów” nie wyobrażałam sobie, aby nie sięgnąć po jej kolejne książki. „Upadły i pocałunek mroku” zostawia po sobie satysfakcję i chęć sięgnięcia po dalsze części, bo historia Mische i Asara wciąż ma w sobie ogromny potencjał. Fabuła, mimo że rozbudowana i pełna wątków, prowadzi czytelnika przez świat bogów, intryg i niebezpiecznych misji w sposób angażujący i dynamiczny. Powrót znanych postaci oraz rozwój uniwersum sprawiają, że seria nabiera jeszcze większej głębi i spójności.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a






Komentarze
Prześlij komentarz