Recenzja Briar Boleyn „Na krwawych skrzydłach”

 W Akademii Krwawych Skrzydeł krew to potęga, a miłość to niebezpieczna gra

Na nic takiego się nie pisałam.
Pół-fae w szkole dla wysoko urodzonych wampirów? To gotowy przepis na katastrofę.
Nazywam się Medra Pendragon, ostatnia z jeźdźców smoków, a przynajmniej tak mi mówią. Zabawne jest to, że nie ma już żadnych smoków. Ani jednego. Nie powstrzymało to wampirów przed uznaniem, że warto mnie schwytać. Teraz utknęłam w Akademii Krwawych Skrzydeł, w której rządzą wysoko urodzone wampiry, a tacy jak ja, skażeni, jesteśmy dla nich tylko źródłem krwi i pionkami w ich grze.
Ale nawet to nie jest najgorsze. Bo oto pojawia się Blake Drakharrow. Zimny, arogancki i wręcz nieprzyzwoicie przystojny. Dręczy mnie od momentu, gdy się poznaliśmy, a w dodatku zaręczono nas zgodnie z jakimś starożytnym rytuałem.
Krwawe Skrzydła to nie tylko szkoła – to pole bitwy. Wysoko urodzeni walczą o władzę, a jeśli jesteś słaby? Giniesz.

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania:  2026
Format: Książka
Liczba stron: 680
Cykl: Akademia Krwawych skrzydeł
Tom I

„Na krwawych skrzydłach” to powieść, która na pierwszy rzut oka wygląda jak klasyczne romantasy, mamy tutaj akademię, wampiry, wybraną bohaterkę i obowiązkowy wątek od nienawiści do… czegoś znacznie bardziej skomplikowanego. W trakcie lektury miałam wrażenie, że pod tą dobrze znaną strukturą kryje się historia bardziej gorzka niż romantyczna. Wydanie jest przepiękne, jak tylko zobaczyłam tą książkę to musiałam za wszelką cenę ją poznać i wgryźć się w jej fabułę wysysając ją do ostatniej kropli. Tutaj nie ma miejsca na słabość i problemy, to świat dla tych silnych. 


Główną bohaterką książki autorstwa Briar  Boleyn pod tytułem „Na krwawych skrzydłach” jest Medra Pendragon. Dziewczyna trafia do miejsca, które od pierwszej chwili traktuje ją jak coś obcego i potencjalnie użytecznego. Jest pół-fae, a to w świecie rządzonym przez arystokratyczne wampiry oznacza, że nie pasuje do żadnej kategorii. Zostaje jednak uznana za kogoś znacznie ważniejszego, za ostatnią z jeźdźców smoków. Problem tkwi w tym, że smoków nie ma, być może przestały istnieć, więc w czym miałaby pomóc Medra? Akademia Krwawych Skrzydeł to miejsce, które ma kształcić elitę, ale w praktyce przypomina pole walki, gdzie status decyduje o wszystkim, a słabość bywa wyrokiem śmierci. Czy dziewczyna sobie poradzi? Gdzie podziały się smoki?


„Na krwawych skrzydłach” to dla mnie książka, która nie tyle zachwyca oryginalnością motywów, co sposobem ich wykorzystania. Mamy tu elementy, które dobrze znamy, akademię, wampiry, wybrankę, polityczne gry, ale autorka układa je w historię, która momentami potrafi być naprawdę mroczna i niewygodna. Jednym z atutów tej książki jest klimat, ciężki, momentami duszny, przesycony napięciem i niepewnością. Autorka nie spieszy się z budowaniem uczuć, pozwala im dojrzewać w cieniu konfliktów i uprzedzeń, co nadaje tej historii autentyczności.„Na krwawych skrzydłach” pokazuje, że jest historią emocjonalnie intensywną, relacje są napięte, świat nieprzyjazny, a bohaterowie często balansują gdzieś pomiędzy siłą, a zagubieniem. Nie ma tu prostych podziałów ani łatwych rozwiązań, co sprawia, że historia momentami potrafi być niewygodna, ale przez to też bardziej angażująca. Dla mnie to typ historii, która nie musi być perfekcyjna, żeby zostawić po sobie ślad. Taka, którą czyta się dla klimatu, napięcia i relacji między bohaterami, a kończy z lekkim niedosytem i myślą chcę więcej.


W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a

Komentarze

Popularne posty