Recenzja Robert McCammon „Zew nocnego ptaka”
Rok 1699. Fount Royal to niewielka osada w Południowej Karolinie, gdzieś na skraju brytyjskich koloni w Ameryce. Miasteczko leży nad oceanem, otoczone bagnami, lasami, a w okolicy roi się od Indian. Pewnego dnia w makabryczny sposób ginie miejscowy pastor, a jakiś czas później jeden z najbardziej szanowanych mieszkańców - Daniel Howarth. W dodatku na osadę spada fala nieszczęść - plony są słabe, ludzie zaczynają chorować i umierać, pożary trawią kolejne zabudowania, a w dodatku od kilku tygodni niemal nieustannie pada deszcz. Mieszkańcy osady są przekonani, że odpowiedzialna za to jest wiedźma. Podejrzenia pada na świeżo upieczoną wdowę - Rachel Howarth, jest młoda, piękna, w jej domu znaleziono słomiane lalki, na ciele ma znamiona, nie chce odmówić Modlitwy Pańskiej, a świadkowie zeznają, że widzieli jak spółkowała z samym Szatanem. Na wezwanie burmistrza do osady przybywa sędzia Issac Woodward i jego młody sekretarz Matthew Corbett. Mimo iż dowody i zeznania nie pozostawiają złudzeń i wiedźmę czeka śmierć na stosie Matthew nie wierzy w jej winę. Rozpoczyna własne śledztwo w trakcie którego na jaw zaczynają wychodzić skrzętnie skrywane tajemnice osadników. Rozpoczyna się gra w której stawką jest nie tylko życie Rachel, ale i przyszłość całego Fount Royal.
„Zew nocnego ptaka” Roberta McCammona („Magiczne lata”, „Łabędzi śpiew”) to
przyprawiony szczyptą grozy kryminał, który mimo epickiego rozmachu zachwyca
dynamiczną akcją, barwnie zarysowanymi postaciami i zaskakującą fabułą.
Wydawnictwo: Vesper
Rok wydania: 2026
Format: Książka
Liczba stron: 940
Cykl: Matthew Corbett
Tom I
Kiedy zaczynałam „Zew
nocnego ptaka” autorstwa Roberta McCammona spodziewałam się porządnego historycznego
kryminału. Dostałam opowieść, która powoli, niemal niepostrzeżenie, wciąga w
błoto bagien i w mrok ludzkich serc. To książka, która wymaga czasu i
cierpliwości, ale pochłania atmosferę tak gęstą, że chwilami trudno złapać
oddech. To powieść, która nie spieszy się z opowiadaniem swojej historii, lecz
konsekwentnie buduje napięcie, atmosferę i świat, w którym granica między wiarą,
a strachem bardzo łatwo się zaciera. Czy uda się rozwikłać tajemnice Fount
Royal? Byłam tego bardzo ciekawa.
„Zew nocnego ptaka” zabrała nas do roku1699, a konkretnie
do Fount Royal. To niewielka osada w
kolonialnej Ameryce, która miała być miejscem nowym początkiem, przyszłym
portowym sercem regionu. Do miasteczka przybywa sędzia Isaac Woodward ze swoim sekretarzem,
Matthew Corbettem. Ich zadaniem jest przeprowadzenie procesu kobiety oskarżonej
o czary. Mieszkańcy są przekonani o winie Rachel Howarth. W okolicy dochodzi do
brutalnych morderstw, szerzą się choroby, a kolejne pożary niszczą dobytek
osadników. Winą za wszystkie nieszczęścia obarcza się właśnie Rachel, uznając
ją za wiedźmę współpracującą z diabłem. Matthew, w przeciwieństwie do
większości społeczności, zaczyna mieć wątpliwości, rozpoczyna własne śledztwo,
podczas którego przesłuchuje mieszkańców i próbuje oddzielić fakty od plotek.
Czy mu się powiedzie? Jakie tajemnice skrywa Fount Royal?
„Zew nocnego ptaka” to powieść, która nie próbuje przypodobać się czytelnikowi łatwą rozrywką. To historia wymagająca, bardzo obszerna, momentami powolna, ale jednocześnie niezwykle wciągająca. Będzie satysfakcjonująca dla tych, którzy lubią zanurzyć się w dopracowanym świecie i wielowątkowej intrydze. Największą zaletą tej książki jest klimat oraz sposób, w jaki autor pokazuje mechanizmy strachu, manipulacji i zbiorowej histerii. To nie tylko opowieść o śledztwie i oskarżeniu o czary, ale też bardzo trafna obserwacja ludzkiej natury, a musicie przyznać, że bywa strasznie skomplikowana. „Zew nocnego ptaka” Największe wrażenie zrobiło na mnie to, jak Robert McCammona ukazuje mechanizmy zbiorowej histerii i łatwość, z jaką społeczność potrafi wydać wyrok, zanim jeszcze padną jakiekolwiek realne dowody. W tej powieści strach staje się narzędziem, a niewiedza sprzyja rzucaniu oskarżeń. Dla mnie była to lektura, która nie tylko wciąga, ale też skłania do refleksji nad tym, jak łatwo ulec emocjom. Pokazuje, jak niebezpieczne bywają uprzedzenia i jak cienka jest granica między prawdą, a tym, w co chcemy wierzyć.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a






Komentarze
Prześlij komentarz