[PATRONAT]Recenzja Maestria „Selena – córka dwóch światów”

 W świecie, który ją odrzucił, to ona może zmienić wszystko

Selena urodziła się w krainie podzielonej przez żywioły, rasy i surowe zasady. W miejscu, w którym tak naprawdę nie powinna istnieć. Od początku różniła się od rówieśników – ci odwracali od niej wzrok, unikali jej dotyku, jasno pokazując, że do nich nie pasuje.
Gdy dziewczyna poznaje Leo z rodu Wilderów, wszystko się zmienia. Po raz pierwszy ktoś patrzy na nią bez lęku i dostrzega w niej coś więcej niż tylko odmienność. Uczucie, które między nimi się rodzi, przychodzi nagle, bez pytania o zgodę i… natychmiast staje się dla nich zagrożeniem.
Miłość między rasami jest zakazana, a złamanie tego prawa może pociągnąć za sobą daleko idące konsekwencje.
W świecie, gdzie pamięć o dawnych wojnach wciąż pulsuje pod powierzchnią, Selena i Leo będą musieli zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem. A ich decyzje mogą zburzyć kruchy pokój… lub zmienić bieg historii.

 


Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania:  2026
Format: Książka
Liczba stron: 234


„Selena – córka dwóch światów” to dla mnie książka, która najmocniej działa przez emocje. To historia, którą się bardziej czuje niż tylko czyta. To historia, która zostawia po sobie bardzo specyficzny ślad, nie tyle ekscytację fabułą, co raczej ciche ukłucie gdzieś pod żebrami. To jedna z tych historii, które tylko szepczą, ale robią to na tyle konsekwentnie, że trudno je zignorować. Jest w niej dużo ciszy, samotności i przestrzeni między słowami. Momentami miałam wrażenie, że czytam bardziej zapis emocji niż klasyczną narrację. Wiem, że może zabrzmieć to banalnie, ale ta książka naprawdę jest inna.



Główną bohaterką książki autorstwa Maestrii pod tytułem „Selena – córka dwóch światów” jest jest Selena, szesnastoletnia dziewczyna wychowana w nadmorskiej społeczności Akuarystów. Od najmłodszych lat czuje się obca, nie pasuje do swojego ludu, nie odnajduje się w jego sztuce, rytmie życia ani w relacjach z innymi. Wychowywana przez zdystansowaną babkę, dorasta w ciszy, samotności i poczuciu, że jej istnienie jest jakimś błędem. Świat, w którym żyje Selena, jest podzielony na rasy, które od dawna funkcjonują obok siebie, ale nie razem. Po Wielkiej Wojnie zawarto pokój, wciąż obowiązuje niepisane tabu, zakaz łączenia się między rasami. Miłość ponad podziałami jest traktowana jak zagrożenie, coś, co może ponownie doprowadzić do katastrofy. W szkole zwraca na nią uwagę Leo, chłopak z zupełnie innego świata, należący do rodu Wilderów. Między nimi rodzi się uczucie, które z czasem przeradza się w coś głębszego. Ich relacja od początku jest jednak naznaczona zakazem i niebezpieczeństwem, ponieważ łamie zasady, na których opiera się cały porządek świata.  Czy dziewczyna zrezygnuje z uczucia? Czy będzie w stanie z tym żyć?





„Selena – córka dwóch światów” to książka, która nie próbuje imponować rozmachem ani skomplikowaną fabułą, tylko trafia w coś znacznie bardziej osobistego. Mocną stroną tej opowieści jest dla mnie klimat i sposób prowadzenia narracji. Krótkie fragmenty, oszczędny język, powracający motyw ciszy, wszystko to sprawia, że opowieść ma swój charakterystyczny rytm. To historia, którą czyta się szybko, ale przetwarza znacznie dłużej. Autorka zbudowała swoich bohaterów w bardzo ciekawy sposób, Selena, jest wyjątkowa,  Jej samotność, poczucie wyobcowania i odkrywanie prawdy o sobie tworzą spójną całość. Nie jest to postać heroiczna, to raczej ktoś, kto uczy się istnieć w świecie, który od początku ją odrzuca. To sprawia, że łatwo się z nią utożsamić, nawet jeśli jej historia jest osadzona w fantastycznym świecie. „Selena – córka dwóch światów” to nie jest romans oparty na wielkich gestach, tylko na obecności, spojrzeniach i rosnącym napięciu. Cały czas unosi się nad nim widmo konsekwencji, co nadaje tej relacji ciężaru i sprawia, że trudno traktować ją jako coś oczywistego. To książka, która bardziej buduje nastrój niż opowiada dynamiczną fabułę, bardziej pyta niż odpowiada, choć nie daje pełnego domknięcia, zostawia po sobie coś ważnego, refleksję o tożsamości, o byciu innym i o cenie, jaką czasem trzeba zapłacić za bycie sobą. To również historia o świecie zbudowanym na strachu i podziałach, w którym jedna osoba może stać się zarówno zagrożeniem, jak i szansą na zmianę. To książka, która ma w sobie coś autentycznego. Nie próbuje być spektakularna, trafia w bardziej wrażliwe struny. To historia o tym, że czasem największą walką nie jest bunt przeciw światu, tylko zaakceptowanie samego siebie.





W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a 

Komentarze

Popularne posty