Recenzja Paulina Cedlerska „Ślady”
Na południowych krańcach Podlasia bez śladu przepada
czteroosobowa rodzina. Policja podejrzewa, że mogło dojść do zabójstwa
suicydalnego. Trop szybko się urywa. Mieszkańcy szepczą o mrocznej przeszłości
domu. Trzydzieści lat wcześniej doszło tu do makabrycznych zdarzeń, za którymi
według plotek stała demoniczna wiedźma. W starej chacie na skraju lasu do
dzisiaj przez grubą warstwę farby przebijają tajemnicze ślady układające się w
kształt pazurów. Czy zło, które zdarzyło się w cieniu podlaskiego lasu,
rzeczywiście ma swoje źródło w siłach wykraczających poza racjonalne
postrzeganie świata? A może to, co najstraszniejsze, jest znacznie bliższe
ludziom niż zjawom i kryje się w głębi serca?
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2026
Format: Książka
Liczba stron: 336
Thrillery, w których punktem wyjścia jest zaginięcie, zawsze budzą we mnie szczególny niepokój. Sam fakt, że ktoś może po prostu zniknąć, bez świadków, bez jednoznacznych śladów, jakby rozpłynął się w powietrzu, działa na wyobraźnię bardziej niż najbardziej krwawe zbrodnie. Nikt z nas nie chciałby znaleźć się w takiej sytuacji, ani też musieć mierzyć się z konsekwencjami. Żyć w przekonaniu, że bliscy rozpłynęli się w powietrzu nie jest łatwe. Miałam już okazję czytać książkę autorki, dlatego tez nie miałam obaw przed poznaniem kolejnej historii. Paulina Cedlerska udowodniła mi, że potrafi pisać o rzeczach trudnych z empatią, precyzją i głębią. „Ślady” to niesamowita książka, która potrafi rozbudzić wyobraźnię.
Na południu Podlasia pewnego dnia znika czteroosobowa rodzina. Dom wygląda tak, jakby jego mieszkańcy wyszli tylko na chwilę. Nie ma śladów włamania ani wyraźnych oznak przemocy. Policja próbuje szybko znaleźć logiczne wyjaśnienie i rozważa najbardziej dramatyczną wersję wydarzeń, tragedię rodzinną zakończoną samobójstwem sprawcy. Problem polega jednak na tym, że dowodów jest niewiele, a kolejne elementy układanki zamiast prowadzić do rozwiązania, tylko komplikują całą sprawę. Na pierwszy plan zaczyna wysuwać się stary dom stojący na uboczu, na skraju lasu. Trzydzieści lat wcześniej doszło tam do dramatycznych wydarzeń, które do dziś funkcjonują w lokalnych opowieściach. Wspomina się o tajemniczej kobiecie, o dziwnych zjawiskach i o tragedii, która na zawsze naznaczyła to miejsce. Na ścianach starej chaty przebijają osobliwe rysy przypominające ślady pazurów, jedni traktują je jak makabryczną ciekawostkę, inni widzą w nich znak, że przeszłość wcale nie została pogrzebana. Kto ma rację?
„Ślady” to historia o tajemnicach skrywanych przez małe społeczności i o tym, że przeszłość potrafi powrócić w najmniej spodziewanym momencie. Podczas lektury mocno odczuwałam atmosferę tego miejsca, podlaskie krajobrazy, lasy i odosobnione domy tworzą tło, które potęguje napięcie. Paulina Cedlerska prowadzi narrację w taki sposób, że stopniowo odkrywałam wydarzenia współczesne, jak i te sprzed lat. Te dwa światy zaczynają się powoli przenikać, a historia, która początkowo wydaje się prostym śledztwem w sprawie zaginięcia, zmienia się w znacznie bardziej złożoną opowieść o tajemnicach, które przez lata pozostawały ukryte. „Ślady” to opowieść, która pozwoliła mi na obserwację śledztwa, próbę zrozumienia relacji między bohaterami i rozpoznanie wydarzeń sprzed lat, które zdaje się powoli splatać z aktualnymi wydarzeniami. Ten sposób narracji sprawia, że napięcie narasta niemal z rozdziału na rozdział. Trudno jest przestać myśleć o tej książce i wykonywać inne obowiązki. Zachęcam Was do zbadania „Śladów” i odkrycia prawdy na własny sposób.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a





Komentarze
Prześlij komentarz