Recenzja Hannah McBride „Mad Love”
Zamiana miejsc miała być tylko chwilowa. Teraz przypomina wyrok.
Madison chciała jedynie odkryć prawdę o śmierci siostry. Zamiast tego trafiła
do miejsca, z którego nie ma ucieczki – do świata, gdzie każdy błąd może
pozbawić wolności, a każdy sekret może zabić.
Uwięziona, odcięta od Ryana i przyjaciół, walczy nie tylko o przetrwanie, lecz
także o to, by nie postradać zmysłów. Wie jedno: jej ojciec nie cofnie się
przed niczym, by ukryć swoje winy.
Tu nie ma już miejsca na łzy ani słabość. Madison nie chce być ofiarą. Pragnie
sprawiedliwości. Bo gdy odbiorą ci wszystko, co kochasz – zostaje tylko gniew.
A ona w końcu nauczyła się, jak z niego korzystać.
Trzeci tom bestsellerowej serii o kłamstwach, zemście i miłości, która potrafi
przetrwać nawet szaleństwo.
Wydawnictwo: Ale!
Rok wydania: 2025
Format: Książka
Liczba stron: 560
Cykl: Mad World
Tom III
„Mad Love” to finał trylogii,
mocny, momentami niewygodny, a przede wszystkim pełen napięcia wynikającego nie
tylko z wydarzeń, ale z psychiki bohaterów. To zakończenie serii, w którym
przestaje chodzić wyłącznie o miłość czy namiętność. Tu chodzi o prawdę,
wolność i cenę, jaką trzeba zapłacić za odkrycie sekretów. Czasami zastanawiam
się, czy watro znać wszystkie tajemnice, odkryć każdą kartę na planszy. Niewiedza
bywa zbawienna, chociaż nie daje spokoju, trudno jest wybrać, co tak naprawdę przyniesie
ulgę, kiedy strata boli tak bardzo. Czy w takich chwilach można zapomnieć o
sobie i swoim bezpieczeństwie?
Główną bohaterką książki autorstwa Hannah McBride pod tytułem „Mad Love” jest Madison młoda kobieta, która zostaje wciągnięta w niebezpieczną grę pełną kłamstw, manipulacji i rodzinnych sekretów. Dziewczyna chciała jedynie odkryć tajemnicę śmierci jej siostry, a ona budzi wątpliwości. Madison wchodzi w świat luksusu, wpływów i kontroli. Szybko okazuje się jednak, że nie jest to tylko chwilowa rola. Trafia do rzeczywistości, z której trudno się wydostać, ponieważ stoi za nią jej własny ojciec, człowiek o ogromnej władzy, zdolny do wszystkiego, by ukryć swoje winy. Madison zostaje odcięta od osób, którym ufała, w tym od ukochanego, i zmuszona do funkcjonowania w środowisku pełnym zagrożeń. Każdy jej ruch jest obserwowany, a najmniejszy błąd może mieć poważne konsekwencje. Do czego to doprowadzi? Czy uda jej się rozwikłać tajemnicę śmierci siostry?
„Mad Love” to historia walki o prawdę, miłość i siebie, w świecie, gdzie granica między ofiarą, a osobą walczącą o przetrwanie stopniowo się zaciera. Tempo książki jest intensywne, momentami wręcz duszne. Nie ma tu długich przestojów. Każda scena coś zmienia, coś ujawnia, coś odbiera bohaterom. Czytałam tę historię z rosnącym napięciem, bo miałam poczucie, że autorka nie boi się pójść o krok za daleko. I kilka razy naprawdę się bałam, że nie wszyscy wyjdą z tego cało. Historia autorstwa Hannah McBride okazała się dla mnie znacznie cięższą emocjonalnie, niż początkowo się spodziewałam. To nie jest typowy finał romantycznej serii, który skupia się wyłącznie na uczuciu i szczęśliwym zakończeniu, tutaj najważniejsza jest droga bohaterki, jej przemiana i cena, jaką musi zapłacić za prawdę. „Mad Love” to finał o dojrzewaniu przez stratę. O tym, że czasem trzeba stracić złudzenia, by odzyskać siebie. To nie jest lekka lektura na jeden wieczór. To opowieść, która zostawia ślad w pamięci, szczególnie jeśli od początku śledziło się losy rozdzielonych sióstr. Po zamknięciu książki zostało we mnie poczucie satysfakcji, ale też lekki smutek, że to już koniec historii bohaterów, z którymi spędziłam tyle czasu. Zostawiła mnie z refleksją o sile charakteru, o granicach wytrzymałości i o tym, jak bardzo przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a






Komentarze
Prześlij komentarz