Recenzja Andrea Stewart „Bogowie otchłani”

 Świat nie upadł w jednej chwili - najpierw pękło niebo, przeciążone zdradą, potem ziemia ugięła się pod krokami boga, który przyszedł upomnieć się o długi.

Hakara nie chciała zostać wojowniczką ani bohaterką. Była siostrą. Chciała przeżyć. Uciec. Uratować młodszą siostrę, zanim przemienią je w coś nieludzkiego. Ale świat nie zna litości. A bóg, któremu ludzkość sprzedała duszę w zamian za ocalenie, nie zapomina swoich wierzycieli.
Kiedy siostry zostają rozdzielone, rozpoczyna się opowieść o zdradzie i wierności. O ciele, które przestaje być ludzkie, i magii, która powstaje z bólu. O wojnie, która musi się rozpocząć w ciszy i samotności, zanim przemówi krzykiem.
Bo gdy twoje serce bije w rytm wojennego bębna - jedynym wyjściem jest bunt. Nawet jeśli przyjdzie ci stawić czoła bogu.
 


Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania:  2025
Format: Książka
Cykl: Puste przymierze
Tom I


„Bogowie otchłani” to opowieść o tym, że bunt nie zawsze rodzi się z ideologii. Czasem rodzi się z miłości. Takiej ludzkiej, zwyczajnej, silnej. Trzymając tą książkę w dłoniach zastanawiałam się nad istota człowieczeństwa, czym ona jest, jak wiele trzeba by gdzieś w nas zniknęła. Pytałam o granice lojalności, o cenę przetrwania, o to, czy można wygrać z bogiem, nie tracąc własnego człowieczeństwa. Sięgnęłam po tą opowieść z mieszanką ciekawości i lekkiego niepokoju. Po lekturze czuję, że to jedna z tych książek, które zostają w człowieku długo po odłożeniu jej na półkę. Nie dlatego, że jest pełna epickich bitew czy widowiskowej magii, ale dlatego, że wciąga w emocjonalny wir, w którym każda decyzja jest naprawdę bolesna.

 Główną bohaterką książki autorstwa Andrei Stewart pod tytułem „Bogowie otchłani” jest Hakara dziewczyna, która wcale nie marzy o wielkich czynach. Świat, w którym żyje, został złamany dawno temu, gdy ludzie zawarli układ z istotą potężniejszą niż cokolwiek, znali. Ocalenie miało swoją cenę, a jak to zazwyczaj bywa nadchodzi czas spłaty długu. Boska obecność to niszcząca siła, która ingeruje w ciała i umysły, zmieniając ludzi w coś obcego. Hakara funkcjonuje w ciągłym zagrożeniu, wystarczy jeden błąd, by stać się wybraną do przemiany. Ona  wcale nie jest zaszczytem, a wyrokiem. Zagrożenie dotyka bezpośrednio jej rodziny, najważniejsza staje się młodsza siostra. To dla niej Hakara podejmuje ryzyko, zaczyna kwestionować porządek rzeczy, który inni przyjęli ze strachem,  bez sprzeciwu. Chce odzyskać siostrę, zrobi wszystko, aby tak się stało. Czy uda jej się przetrwać? Czy jej siostra wróci do domu?

 „Bogowie otchłani” to nie jest po prostu kolejna mroczna opowieść fantasy o konflikcie z bogiem. To historia o tym, jak krucha jest granica między przetrwaniem, a utratą siebie, jak łatwo ją przekroczyć, kiedy w grę wchodzi miłość. Magia w tej książce nie jest ozdobnikiem powstała z bólu, straty i przemiany, która zmienia człowieka w coś, czym nie chcielibyśmy być. Ten pomysł bardzo mi się podobał, poruszył mnie motyw przemiany, nie tylko fizycznej, ale emocjonalnej. To, jak trauma potrafi przeobrazić człowieka w kogoś, kim nigdy nie chciał być. Niezwykle cienka jest granica między ocaleniem, a utratą siebie, o tym zbyt łatwo zapominamy. „Bogowie otchłani” to historia, która potrafi przysłonić rzeczywistość. Po lekturze zostałam z poczuciem niepokoju, ale też satysfakcji. To historia, która nie próbuje przypodobać się czytelnikowi. Momentami miałam wrażenie, że czytam książkę, która żyje własnym życiem.


W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a


Komentarze

Popularne posty