Recenzja Paulina Zalecka „Siedem grzechów Śnieżki”
Trzy mocarstwa.
Siedem grzechów głównych.
Jedna księżniczka.
Lilly zwana Śnieżką to spokojna dziewczyna, oczko w głowie swojego ojca i księżniczka
mocarstwa Życiodajnych. Gdy król po śmierci żony wybiera kolejną władczynię na
tron, w królestwie zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Monarcha ginie, a
towarzysząca mu w podróży córka na skutek tego wypadku traci wzrok. Macocha
pastwi się nad nią, aż pewnego dnia Lily podsłuchuje jej rozmowę na temat
zamążpójścia królewny. Wystraszona Śnieżka postanawia uciec z zamku.
Niepełnosprawność utrudnia jej jednak wyprawę i powoduje, że dziewczyna trafia
do sąsiedniego mocarstwa.
Damon to oschły generał królestwa Braterskich. On i sześciu jego kuzynów są
nazywani przez poddanych siedmioma grzechami głównymi, gdyż każdy z nich skrywa
sekret. Stronią od świadków, ponieważ mają cel – zadbać o to, by królestwo
Wygnanych na zawsze pożegnało się z tytułem. Kiedy Śnieżka przekracza próg ich
domu, drzemiący w Damonie gniew narasta, a tajemnice przeszłości rzucają cień
na jego dalsze wybory.
Czy obecność dziewczyny o bladej cerze zmieni mężczyzn, czy przeciwnie –
wciągną niewinną Śnieżkę do swojego świata i pokażą jej, jak smakuje każdy z
grzechów?
Uzależniająca, gorąca i… pełna intryg opowieść o królewnie Śnieżce. Tej
historii jeszcze nie znacie.
Wydawnictwo: Black Rose
Rok wydania: 2025
Format: Książka
Liczba stron: 320
Po książkę „Siedem
grzechów Śnieżki” sięgnęłam z ciekawością, ale i z pewną ostrożnością.
Retellingi baśni potrafią być fascynujące, lecz równie często wpadają w pułapkę
powtarzalności. Tutaj obietnica była jasna, mroczna wersja znanej historii,
siedmiu mężczyzn zamiast krasnoludków i bohaterka, która nie jest bierną ofiarą
losu. Trzeba przyznać, że książka rzeczywiście próbuje opowiedzieć Śnieżkę na
nowo, ale odważniej, brutalniej. To historia skierowana do dorosłego odbiorcy,
który lubi odważne reinterpretacje klasyki. Autorka przenosi czytelnika do
świata trzech mocarstw, politycznych intryg i sekretów, gdzie baśniowa magia
miesza się z brutalnością i pożądaniem. To było to, czego potrzebowałam.
Główną bohaterką książki autorstwa Pauliny Zaleckiej pod tytułem „Siedem grzechów Śnieżki” jest Lilly, zwana Śnieżką, to urodziwa, delikatna księżniczka, wychowana w miłości i względnym bezpieczeństwie. Po śmierci matki jej ojciec próbuje ułożyć swoje życie na nowo i poślubia inną kobietę. Niestety nowa królowa okazuje się człowiekiem pozbawionym empatii, a wkrótce tragedia dotyka wszystkich. Król ginie w tajemniczych okolicznościach, a Śnieżka w wyniku wypadku traci wzrok. Jej życie staje się koszmarem, w którym każdy dzień przynosi kolejne upokorzenia. Zamknięta w murach pałacu, zdana na łaskę i niełaskę macochy, zaczyna rozumieć, że nie jest już księżniczką, lecz pionkiem w cudzej grze. Gdy przypadkiem dowiaduje się o planach, które mają ją na zawsze pozbawić wolności i wyboru, decyduje się na ucieczkę. Lily trafia na teren sąsiedniego mocarstwa. Tam znajduje schronienie w domu siedmiu mężczyzn, którzy żyją z dala od społeczeństwa i budzą powszechny lęk. Damon to były generał, mężczyzna surowy i zdystansowany, który wydaje się najmniej skłonny do pomocy dziewczynie, czy aby na pewno? Czy uda jej się przetrwać? Czy odzyska tron i poddanych?
„Siedem grzechów Śnieżki” to książka pełna
sprzeczności, dokładnie taka, jak świat, który opisuje. Z jednej strony wciąga
atmosferą mroku, zakazanych pragnień i odważnym pomysłem na retelling znanej
baśni, z drugiej momentami zostawia niedosyt i poczucie, że niektóre wątki mogły
wybrzmieć mocniej. Motyw grzechu w tej książce nie służy jedynie erotycznej
prowokacji. Jest raczej metaforą przekraczania granic, moralnych, emocjonalnych,
narzuconych przez wychowanie oraz pozycję społeczną. Historia niewidomej
księżniczki uciekającej przed okrutną macochą wciąga klimatem i pomysłem, choć
momentami cierpi na zbyt szybkie tempo i niedomknięte wątki. To książka
nieidealna, ale zapadająca w pamięć,
skierowana do czytelników lubiących intensywne, dorosłe reinterpretacje klasycznych
opowieści. „Siedem grzechów Śnieżki” czytało mi się zaskakująco dobrze. To
jedna z tych książek, które pochłania się w krótkim czasie, bardziej dla
atmosfery i emocji niż dla samej fabuły. Nie jest to historia szczególnie
subtelna, ale ma w sobie coś uzależniającego. Książka wciąga
szybkością i atmosferą zakazanego świata, choć pozostawia pewien niedosyt przez
skrótowość wydarzeń i niewykorzystany w pełni potencjał bohaterów. To
propozycja dla tych, którzy szukają emocji, intensywnych relacji i nie boją się
baśni w zdecydowanie mniej niewinnej odsłonie.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a






Komentarze
Prześlij komentarz