Recenzja Karina Majsterek „Mroczny rycerz”
O Pięknej, która nauczyła się żyć w mroku razem z Bestią
Wybuch w kasynie pochłonął jego imperium i niemal odebrał mu życie. Giorgio
Marchetti, brat Diabła
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2025
Format: Książka
Liczba stron: 492
Cykl: Bracia Marchetti
Tom III
„Mroczny rycerz” to książka, po której zamknięciu siedziałam w ciszy, próbując poukładać sobie w głowie emocje. Z jednej strony to romans osadzony w mafijnym świecie, z drugiej opowieść o ludziach, których życie zostało złamane w jednym momencie i którzy uczą się funkcjonować z pęknięciami, jakich nie da się już skleić do pierwotnej formy. Czasami Zycie doświadcza ludzi bardzo boleśnie, ale nigdy nie należy tracić nadziei, bo można otrzymać od losu coś, co odmieni wszystko. Bywa i tak, że samemu zamykamy się w klatce, pozwalamy na to by tak wiele nas omijało, zapominając o tym, że poza tą samotnią istnieje inny świat, który na nas nie poczeka.
Głównym bohaterem książki autorstwa Kariny Majsterek pod tytułem „Mroczny rycerz” jest Giorgio Marchetti. To najmłodszy z braci, po wybuchu w kasynie właściwie znika z życia rodziny i świata. Przeżył, ale cena, którą poniósł była wysoka, blizny, trauma i strach, który zamknął go w czterech ścianach własnej samotności. Giorgio wycofuje się z życia, z relacji i z obowiązków, które kiedyś były dla niego naturalne. Funkcjonuje bardziej jak cień człowieka niż on sam, zamknięty w swojej przestrzeni, kontrolujący każdy impuls, unikający dotyku i bliskości. Wszystko się jednak zmienia, kiedy a jego drodze pojawia się Giulia, kobieta równie zdeterminowana, co poraniona przez przeszłość. Ich spotkanie nie ma w sobie nic z romantycznej bajki. To raczej zderzenie dwóch osób, które znalazły się w niewłaściwym miejscu i czasie, a jednak z jakiegoś powodu zaczynają się nawzajem potrzebować. Giorgio ratuje ją z niebezpiecznej sytuacji, ale pomoc nie jest bezinteresowna, proponuje układ, który ma rozwiązać problemy obojga. Czy tak właśnie będzie? Czego dotyczył ten układ i co z niego wyniknie?
„Mroczny rycerz” to nie tylko zamknięcie pewnego etapu w serii o braciach Marchetti, ale też jedna z bardziej dojrzałych i poruszających historii w tym mafijnym świecie. To opowieść o tym, że czasem największą odwagą nie jest walka z wrogiem, lecz pozwolenie sobie na bliskość, mimo strachu i bólu. Karina Majsterek coraz bardziej sprawia, że jej książki stają mi się potrzebne niczym powietrze. Giorgio nie jest stereotypowym, pewnym siebie mafioso, to mężczyzna złamany, wycofany i pełen sprzeczności, który musi nauczyć się żyć od początku. Jego droga jest momentami bolesna. Giulia natomiast wnosi do historii energię, determinację i odwagę, choć sama również zmaga się z własnymi demonami. „Mroczny rycerz” to historia, która wyróżnia się na tle typowych romansów mafijnych, bo zamiast skupiać się głównie na akcji i brutalności świata przestępczego, stawia na emocje, psychikę bohaterów i proces ich wewnętrznej przemiany. To opowieść o ludziach poranionych, nie tylko fizycznie, ale także psychicznie. O tych, którzy próbują odnaleźć siebie na nowo, choć każde z nich niesie w sobie ciężar przeszłości, którego nie da się po prostu odłożyć na bok. Muszę przyznać, że moją przygodę z braćmi Marchetti rozpoczęłam od drugiego tomu, gdzieś umknął mi pierwszy, dlatego mam nadzieję, że i tą książkę uda mi się nadrobić.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a






Komentarze
Prześlij komentarz