Recenzja Bram Stoker „Drakula”
Perła literatury grozy – najbardziej znana powieść
wampiryczna.
Kiedy Jonathan Harker wyrusza w sprawach służbowych do Transylwanii, nie
spodziewa się, że zostanie uwięziony w upiornym zamczysku zamieszkanym przez
mroczne istoty. Hrabia Drakula, z początku uprzejmy i gościnny, z czasem ujawnia
swoje prawdziwe oblicze i mordercze zamiary, a życie młodzieńca wisi na włosku.
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2025
Format: Książka
Liczba stron: 560
Cykl: Dracula
Tom I
„Drakula” to książka, której nie
miałam okazji wcześniej przeczytać i może to nie hjest powód do dumy, starałam
się to zmienić. Udało mi się to dzięki wznowieniu wydania, musicie przyznać, że
prezentuje się świetnie. To
nie tylko powieść o wampirze, to monument grozy, który przetrwał ponad wiek,
wciąż hipnotyzując czytelników swoją atmosferą, tajemnicą i symboliką. Książka
została wydana po raz pierwszy w 1897 roku, pomimo to nadal potrafi wciągnąć
bez reszty, a jej mroczny urok nie blaknie mimo upływu czasu i tak wielu
późniejszych interpretacji. Otworzyłam powieść z zainteresowaniem i pozwoliłam się
przenieść do mrocznej Transylwanii na spotkanie z Hrabią.
Młody londyński
prawnik Jonathan Harker zostaje wysłany przez swoją kancelarię do Transylwanii,
gdzie ma pomóc arystokracie o nazwisku Drakula w nabyciu posiadłości w Anglii.
Już sama podróż wywołuje niepokój, miejscowi reagują na imię hrabiego strachem,
błogosławią Harkera, wciskają mu amulety ochronne i przestrzegają, by nie
zbliżał się do zamku po zmroku. Trudno im się dziwić, jednak Jonathan ignoruje
ostrzeżenia i przesądy. Na początku Dracula
zachowuje się jak elegancki, ekscentryczny gospodarz. Jest uprzejmy i ciekawy
świata. Jonathan szybko zauważa niepokojące detale, hrabia nie je, nie widać go
w lustrze, porusza się po zamku niemal bezszelestnie. Prawnik został więźniem
hrabi, czy stanie się jego ofiarą? Czy uda mu się powrócić do domu?
„Drakula” to książka
ponadczasowa, która sprawia, że Hrabia Drakula jest wiecznie żywy w wyobraźni
czytelników. Bram
Stoker stworzył opowieść nie tyle o wampirze, co o narastającym lęku przed
siłą, której nie da się zamknąć w ramach racjonalnego świata. Dzieje się coś,
czego umysł nie pojmuje, więc jak z tym walczyć, jak się chronić? Hrabia Drakula,
jako postać nie pojawia się na kartach powieści tak często, jak mogłoby się
wydawać, ale jego obecność jest wszechobecna, jak cień, który zmienia kształt w
zależności od tego, kto go obserwuje. Podziwiam sposób, w jaki autor prowadzi
czytelnika przez narastające poczucie bezsilności. Każdy bohater, od Jonathana
po Minę, próbuje zrozumieć świat, który wyślizguje się z ram logiki. Ta walka
między racjonalnością a czymś pierwotnym, dzikim, nieuchwytnym, tworzy
napięcie, które nie znika. „Drakula” nie musi nic udowadniać
ani nikogo zwodzić. Siła książki wynika z atmosfery, powolnego narastania grozy
i świadomości, że człowiek zawsze boi się najmocniej tego, czego do końca nie
rozumie. Współczesny czytelnik zna wampiry oswojone, romantyczne, powrót
do klasycznej wersji opowieści działa intrygująco, tutaj wampir jest przede
wszystkim potworem, a nie ikoną popkultury.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w 1a






Komentarze
Prześlij komentarz