Recenzja Samantha Shannon „Mroczne lustro”

 Wszystko wkrótce się odmieni.

Po raz pierwszy od ponad dekady Paige Mahoney opuszcza Republikę Sajonu — lecz nie ma pojęcia, jak trafiła do wolnego świata. Pół roku jej życia zniknęło bez śladu z pamięci.
W drodze powrotnej trafia do Wenecji, gdzie odkrywa niebezpieczny sekret — taki, który może odmienić bieg wojny między ludźmi a Refaitami. Zanim będzie mogła wrócić do Londynu, musi pomóc Programowi Domino w rozwikłaniu mrocznej Operacji Brzuchomówca.
Szybko okazuje się, że jedyna osoba zdolna przywrócić jej wspomnienia — Arcturus Mesarthim — może być zarazem kluczem do ocalenia Włoch.
Mroczne Lustro, liryczny, poruszający i pełen napięcia kolejny tom bestsellerowej serii Czas Żniw, ukazuje Samanthę Shannon u szczytu literackiej formy.
 


Wydawnictwo: SQN
Rok wydania:  2025
Format: Książka
Liczba stron: 736
Cykl: Czas żniw
Tom
V

 

 

Po czterech tomach pełnych pościgów ulicami Londynu, tajnych rewolucji i coraz bardziej niepokojących odkryć o strukturze Refaitów i Sajonu, piąta odsłona serii Czas Żniw zmienia reguły gry. Nie tylko pod względem geograficznym, ale też emocjonalnym. „Mroczne lustro” to tom pełen zawieszenia – dosłownego i metaforycznego,  gdzie granice pamięci, lojalności i tożsamości są zatarte tak mocno, że nawet Paige Mahoney, znana z bezwzględnej determinacji, musi nauczyć się żyć chwilą. Nie każda książka z gatunku fantasy potrafi przenieść czytelnika w inne miejsce geograficznie i emocjonalnie. Samantha Shannon zabiera nas w podróż znacznie dalszą niż tylko poza granice Sajonu.  „Mroczne lustro” to powieść o wychodzeniu poza własną przeszłość, granice tożsamości i doświadczeń.

Główną bohaterką książki autorstwa Samanthy Shannon pod tytułem „Mroczne lustro” jest Paige Mahoney, dawna bohaterka ruchu oporu, budzi się z amnezją i przez długi czas nie tyle biegnie przed siebie, co raczej zbiera odłamki dawnego „ja”, jakby stąpała po potłuczonym szkle. Paige toczy walkę już nie tylko z reżimem czy systemem, ale również z samą sobą. Co zostaje z człowieka, gdy pozbawi się go wspomnień? Czy można ufać własnej intuicji, jeśli nie pamięta się, na czym została zbudowana?v Czy można być sobą, jeśli nie pamięta się własnych decyzji? Czy można walczyć, jeśli nie wiesz, o co dokładnie toczysz bitwę?

„Mroczne lustro” nie jest książką o bohaterstwie w klasycznym sensie. To opowieść o dezorientacji, samotności i niepewności, które czasem są groźniejsze niż otwarci wrogowie. Shannon nadal operuje misternie zbudowanym światem i dopieszcza geopolityczne detale, tym razem kluczowy staje się motyw pamięci, zarówno tej osobistej, jak i zbiorowej. Paige nie tylko musi zrekonstruować własną przeszłość, ale też zdecydować, które jej fragmenty nadal mają dla niej znaczenie. Bohaterowie wokół niej również ewoluują, nie zawsze w kierunku, którego byśmy się spodziewali. Mocnym akcentem jest powrót Arcturusa Mesarthima, ale nie jako wielkiego wybawcy, a raczej jako niewygodnej prawdy. Ich relacja z Paige jest pozbawiona młodzieńczej idealizacji. Tutaj uczucia są poszarpane, niepewne, oparte na kruchym zaufaniu i domysłach. Amnezja nie jest tu prostym zabiegiem fabularnym. Przez brak wspomnień widzimy, jak cienka granica dzieli tożsamość od iluzji. Każde spotkanie, każda decyzja, każde spojrzenie Arcturusa, noszą w sobie cień dawnych emocji, ale bez ich fundamentu. Jak ufać, kiedy twoje własne serce wydaje się ci obce? „Mroczne lustro” nie da Ci natychmiastowej satysfakcji. To nie jest ten typ książki. Ale zostawi Cię z niepokojem, refleksją i ogromną potrzebą nie tylko poznania dalszego ciągu, ale też ponownego przeczytania wszystkiego od początku.

 


W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a

Komentarze

Popularne posty