Recenzja Robert E. Howard „Solomon Kane”

 W mrocznych zakątkach świata, gdzie zło czai się w cieniu, a pradawne moce wciąż knują przeciwko ludzkości, kroczy Solomon Kane – nieustraszony purytanin, pielgrzym zemsty. Ubrany w czarny płaszcz, uzbrojony w rapier i pistolety, przemierza ponure knieje, przeklęte ruiny i egzotyczne krainy (od Anglii po Afrykę),walcząc z demonami, czarownikami i wszelkimi siłami ciemności. Solomon Kane jest legendarnym obrońcą sprawiedliwości zdolnym stawić czoła zarówno siłom nadprzyrodzonym, jak i zwykłym tyranom gnębiącym niewinnych ludzi. Jego życie jest epicką opowieścią o walce ze złem i zmaganiach z wewnętrznymi demonami.

 


Wydawnictwo: Vesper
Rok wydania:  2025
Format: Książka
Liczba stron: 400

 

„Solomon Kane” to zbiór historii o bohaterze, twardym i niezłomnym człowieku, który nie boi się stanąć na przeciwko demonom i siłom mroku. Robert E. Howarda stworzył bohatera silnego, surowego, kogoś, kto wyprzedzał swoje czasy. Czy można się dziwić, że chciałam go poznać? Wybierając tą książkę do recenzji wiedziałam, że z głównym bohaterem z pewnością się polubię. Miałam ochotę na coś zupełnie innego, bardziej wymagającego, dlatego też wyszłam naprzeciwko autorowi i jego twórczości. Czy była to udana podróż? Sama zaopatrzyłam się w rewolwer i rapier, tak dla ochrony, nigdy nie wiadomo, co wyskoczy z mroku.

Głównym bohaterem książki autorstwa Roberta E. Howarda pod tytułem „Solomon Kane” jest Solomon Kane, mężczyzna, który wyprzedził swoje czasy i jednocześnie mocno w nich tkwił. Purytanin, mściciel, człowiek niosący śmierć nie tylko złoczyńcom, ale i potworom z najbardziej mrocznych zakątków wyobraźni. Bez super mocy. Samotny mściciel odziany w czerń, który nie walczy dla chwały, lecz z poczucia moralnej konieczności. Ten bohater to nie kolejny osiłek z toporem, tylko ponury pielgrzym, który wędruje przez świat z Biblią w jednej dłoni i bronią w drugiej. Bez kompromisów, bez humoru, bez miłosierdzia dla zła.

„Solomon Kane”  przedstawia człowieka, którego autor opisuje go pobieżnie, blady, ubrany na czarno, z oczyma zimnymi jak stal i fanatyczną determinacją w sercu. Gdy pojawia się, wiadomo, że krew popłynie, ale równie często jego obecność wprowadza ciszę i grozę, jakby świat sam przygasał w oczekiwaniu. Zupełnie jak ja, kiedy czytałam kolejne zdania pogrążając się w te historie. Bohater nie kieruje się pragnieniem przygody, sławy czy nawet zemsty, wręcz przeciwnie, ważna jest dla niego sprawiedliwość pojmowana jako boski nakaz, niepodważalna i często brutalna. Jest samotnikiem, który odrzuca towarzystwo, pokusy, a także  komfort. W świecie pogrążonym w ciemności on jest ogniem, który ma spalić wszelkie plugastwo. „Solomon Kane” to postać niejednoznaczna, fascynująca i niepokojąca, odbiegająca od klasycznych bohaterów fantasy. Chociaż język opowiadań momentami bywa surowy, nadrabiają to silny klimat, gotycki nastrój i literacka odwaga Howarda


W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a

Komentarze

Popularne posty