Recenzja K. N. Haner „Córka ciemności”

 Ona musi wypełnić swoje przeznaczenie.

Angel uważa się za najzwyklejszą dziewczynę na świecie, która dopiero wkracza w dorosłe życie. Ma jedną najlepszą przyjaciółkę, przewrażliwioną mamę i właśnie kolejny raz zmienia kierunek studiów. Ma również dziwne sny oraz przeczucia, które towarzyszą jej, odkąd pamięta. Nigdy jednak nie przywiązywała do nich większej wagi.
Wszystko zmienia się tuż po jej dwudziestych pierwszych urodzinach, gdy zaczyna śledzić ją tajemniczy mężczyzna. Dziewczyna najpierw jest zaintrygowana, potem zirytowana niechcianym obserwatorem, a w końcu przerażona myślą, że ten może zrobić jej krzywdę.
I ma trochę racji, bo Gabe… jest demonem.
Nagle zaczynają dziać się naprawdę dziwne rzeczy i do Angel powoli dociera, że nie jest zwykłym człowiekiem, a w jej żyłach płynie coś, co stwarza zagrożenie dla niej, jej bliskich i wszystkiego wokół.
Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
 


Wydawnictwo: Chmury
Rok wydania:  2025
Format: Książka
Liczba stron: 216


W świecie literatury młodzieżowej, gdzie nadprzyrodzoność coraz częściej staje się pustym ozdobnikiem, K.N. Haner proponuje coś innego,  opowieść o dorastaniu wbrew logice świata, o dziedzictwie, które budzi się powoli  często nieproszonym szeptem, czasem krzykiem, którego nie da się już zagłuszyć. „Córka ciemności” to książka, która nie uderza fajerwerkami akcji ani przesadnie rozbudowaną mitologią. Zamiast tego mamy cichą, ale niepokojącą narrację o dziewczynie, która dowiaduje się, że to, co uznawała za przypadłość jest zaledwie namiastką czegoś znacznie głębszego. Nie ma w tym bajkowej magii. Jest ciężar.  „Córka ciemności” to książka, która łączy znane motywy z młodzieżowej literatury fantasy, przeznaczenie, odkrywanie własnych mocy, walka dobra ze złem, ale robi to na własnych zasadach. Efekt? Historia intensywna, miejscami surowa i mroczna, ale też dziwnie osobista.

Na początku poznajemy Angel, która  mimo imienia, nie przypomina eterycznego aniołka. To dziewczyna z krwi i kości, trochę pogubiona, trochę ironiczna, trochę zmęczona tym, że życie nie toczy się zgodnie z jej planem, a może wcale żadnego planu nie miała? Wraz z czytelnikiem odkrywa nie tylko prawdę o sobie, ale i o świecie, w którym przyszło jej żyć, świecie, który nagle zaczyna pękać w szwach. Wtedy pojawia się Gabe, nie książę, nie rycerz, a demon. Nie jest to demon z kwiatami i czekoladkami. To ktoś, kto nie udaje dobrego, ale równocześnie nie wpisuje się w stereotyp złoczyńcy. To jedna z najmocniejszych stron tej powieści,  moralna szarość, niejednoznaczność, gra między światłem a cieniem, która rozciąga się nie tylko między bohaterami, ale i w nich samych.

Haner nie boi się balansować na granicy gatunków. „Córka ciemności” to połączenie urban fantasy, dark romansu i paranormalnego z nutą j intrygi. Autorka sprawnie buduje napięcie, umiejętnie wprowadza kolejne tajemnice i nigdy nie daje czytelnikowi pełnego obrazu, dopóki ten sam go sobie nie poskłada z rozsypanych puzzli. Fabuła nie jest skomplikowana, ale właśnie dzięki temu płynie się przez książkę lekko, choć bywa mrocznie. Pojawiają się sny, wizje, dziwne przebłyski, przeczucia. Elementy nadprzyrodzone są obecne, ale nie dominują raczej delikatnie oplatają całość, niczym cień, który wciąż czai się tuż za plecami. Można powiedzieć, że to powieść o przeznaczeniu, walce dobra ze złem, tak naprawdę to historia o tożsamości budowanej na własnych zasadach. Angel nie jest bierną bohaterką, nie przyjmuje wszystkiego bez walki. Waha się, buntuje, pyta, odrzuca. I w tym właśnie tkwi siła tej postaci. Angel to postać, z którą łatwo się utożsamić,  nie dlatego, że jest „idealna”, ale właśnie dlatego, że taka nie jest. Ma zagubienie we krwi, ironię w języku i opór w sercu. Próbuje odnaleźć siebie w świecie, który nie daje jej jasnych odpowiedzi. Z pozoru zwyczajna  dziewczyna, która co chwilę zmienia kierunki studiów, nie ma wielkich ambicji, ale też nie udaje, że wszystko jest w porządku.  „Córka ciemności” to książka dla tych, którzy nie boją się zaryzykować i zanurzyć w historii, gdzie światło i mrok nie są oczywiste, a „dobro” i „zło” są jedynie słowami, które każdy bohater interpretuje po swojemu. Haner pisze z wyczuciem. Jej język jest prosty, ale nastrojowy. Dialogi bywają gorzkie, niekiedy kąśliwe, opisy są oszczędne, ale kiedy trzeba, malują atmosferę jak z sennego koszmaru. Tempo akcji jest nierówne  i bardzo dobrze. Zamiast popędzać wydarzenia, autorka pozwala bohaterom oddychać, wahać się, popełniać błędy. Dzięki temu czytelnik czuje, że ta historia nie jest sztucznie przyspieszona, ona się dzieje w czasie, w rytmie, który odpowiada samej Angel.

 

W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a

Komentarze

Popularne posty