Recenzja Elwira Dresler – Janik „Opiekun Lasu”

 Porywająca trzecia odsłona bestsellerowego cyklu Leszygród!

Pozostawiona wśród obcych Wszebora stara się odnaleźć szczęście u boku męża. Ten, nękany nocami przez zmorę, próbuje na własną rękę poradzić sobie z urokiem topielicy. Zaślepiony czarem nie dostrzega zachodzących w żonie zmian i dokonuje złych wyborów, które mogą zaważyć na ich wspólnym życiu.
W Leszygrodzie Nawoja nie rezygnuje ze swoich postanowień. Dziewczyna za wszelką cenę próbuje znaleźć sposób na ocalenie siostry przed okrutnym losem topielicy. O pomoc skłonna jest prosić leszego, który przed laty złożył obietnicę jej ojcu. Nie straszne są jej nauki w chatce leśnej baby, gdzie poznaje przyjaznego domowika oraz skore do pomocy ubożęta. Próby, którym Jaga poddaje podopieczną, pozwalają jej wkroczyć w dorosłe życie. Nawojka dostrzega przeznaczoną jej miłość, ale przy okazji zmuszona jest wejść w układ ze złośliwym demonem wiatru.
 


Wydawnictwo: Replika
Rok wydania:  2025
Format: Książka
Liczba stron: 448
Cykl: Leszygród
Tom III

 

W trzecim tomie cyklu Leszygród, Elwira Dresler-Janik udowadnia, że w fantasy można snuć opowieści nie tylko krwawe i pełne bitew, ale też ciche, gęste od znaczeń i splecione z korzeniami naszych dawnych wierzeń. „Opiekun lasu” to historia, która rośnie jak pradawne drzewo powoli, majestatycznie, rozbudzając podziw i niepokój zarazem. Tym razem autorka jeszcze mocniej zanurza nas w las, nie tylko w fizyczną przestrzeń pełną żyjących duchów, roślin i magii, ale w las jako symbol przejścia, dojrzewania i granicy między światami. W tej historii nie ma prostych rozwiązań ani bajkowych nagród. Każda decyzja rodzi konsekwencje, a każda ścieżka prowadzi przez cień.  

„Opiekun Lasu” opowiada o tym, jak Wszebora jest krucha, a jednocześnie tak odporna. Jej podróż nie wiedzie przez wielkie bitwy, lecz przez codzienność małżeństwa, przez zmorę rozczarowania, przez pragnienie bycia kochaną naprawdę, nie tylko z obowiązku. Jej relacja z mężem nie należy do łatwych, on jej nie rozumie. Nawoja z kolei przechodzi swoją inicjację,  nie mieczem i nie ślubem, ale przez kontakt z istotami starszymi niż człowiek:, z Leszym, Babą Jagą, demonem wiatru. To nie są tylko magiczne postaci to archetypy. Leszy to strażnik tego, co dzikie i nieprzyswajalne. Baba Jaga to ucieleśnienie kobiecej mądrości odartej z ozdobników, brutalnej, lecz sprawiedliwej. Ubożęta i domowiki to zanikające ślady świata, w którym magia nie była osobna, tylko codzienna. Wszyscy ci bohaterowie są jak elementy jednego rytuału przejścia, każdy z nich coś odbiera, ale też coś daje. Książka staje się w tym sensie nie tylko opowieścią, ale narzędziem transformacji dla postaci i dla czytelnika.

Autorka przesiąka słowiańskością nie jak artysta przebrany w ludowy strój na festyn, lecz jak ktoś, kto nosi ten strój od urodzenia, ale przewiązuje go we własny sposób. W ten sposób „Opiekun lasu” staje się nie tylko powieścią, ale próbnikiem tożsamości zarówno bohaterów, jak i czytelnika. Nie każda książka fantasy opowiada o smokach, rycerzach i zaklęciach rzucanych na odległość. Są historie, które przypominają bardziej sen niż powieść.  Sen przesiąknięty zapachem żywicy, dymu z ogniska i zbutwiałych liści. „Opiekun lasu” to właśnie taka książka. Nie błyszczy fajerwerkami akcji, nie rozpycha się intrygami. Ona sączy się do środka, jak mżawka przez zmurszały dach leśnej chaty nieuchronnie i nieubłaganie, a gdy już przeniknie, nie sposób jej zapomnieć. „Opiekun Lasu” to powieść, która wymaga od czytelnika uważności i otwartości. Nie jest to prosta fantastyka, ale raczej duchowa opowieść zakorzeniona w mitach i ziemi. To książka o stracie i nadziei, o dojrzewaniu, o tym, że aby znaleźć siebie, trzeba najpierw zgubić się w lesie. To nie tylko literatura. To przejście przez ciemność, by znaleźć światło, nie jasne, jaskrawe, ale ciepłe jak ostatnie ognisko w zamarzającym świecie.

 


W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a

Komentarze

Popularne posty