Recenzja Michelle Hodkin „Przemiana”
Drugi tom kultowej paranormalnej trylogii w nowym, poprawionym wydaniu.
Mara Dyer kiedyś wierzyła, że MOŻE uciec od swojej przeszłości. NIE MOŻE.
Kiedyś sądziła, że jej problemy są TYLKO w jej głowie. OTÓŻ NIE.
MYŚLAŁA, że chłopak, którego kocha, nie ma już przed nią żadnych tajemnic.
MYLIŁA SIĘ.
Mara Dyer wie, że nie jest szalona. Wie też, że potrafi zabijać siłą swojego
umysłu, a Noah siłą swojego może leczyć. I wie, że Jude nie jest tylko postacią
z halucynacji. On żyje. Niestety, bardzo trudno przekonać rodziców i lekarzy,
że jest w pełni zrównoważona i że nie musi być poddana leczeniu. Jedyną osobą,
która jej wierzy, jest Noah. Ale bycie razem z Noah jest niebezpieczne. Mara
nieustannie obawia się, że może go skrzywdzić. Powinna więc nauczyć się
kontrolować swoje moce, i to jak najszybciej. Mara i Noah muszą też dowiedzieć
się, jak to możliwe, że Jude przeżył katastrofę w starym szpitalu
psychiatrycznym, i skąd wie aż tyle o dziwnych zdolnościach Mary… Jeśli się spóźnią,
ktoś może zginąć.
W tej trzymającej w napięciu kontynuacji powieści „Mara Dyer. Tajemica”, prawda
wciąż ewoluuje, a decyzje bohaterów mogą prowadzić do śmierci. Co będzie dalej
z Marą? Przeczytacie o tym w ostatnim tomie serii: „Mara Dyer. Zemsta”.
Wydawnictwo: Storylight
Rok wydania: 2024
Format: Książka
Cykl: Mara Dyer
Tom II
„Przemiana” jest drugim tomem cyklu o niezwykłej dziewczynie w odnowionym wydaniu. Po lekturze długo nie mogłam dojść do siebie. Myślę, że książka jest w tedy dobra, kiedy czujesz, że całkowicie namiesza ci w głowie. Do tej pory moje tętno nie wróciło do normy. Życie czasami potrafi sporo namieszać, a główna bohaterka poczuła to wszystko na własnej skórze. Jest niezwykle ciekawą bohaterką, przed którą naprawdę wiele wyzwań. Tajemnice potrafią sporo namieszać w życiu każdego człowieka, co jeśli stają się one bardzo niebezpieczne? Nie można wyrzec się własnej przeszłości, ani od niej uciec, a co jeśli przyszłość pisze się w ciemnych barwach?
Główną bohaterką książki autorstwa Michelle Hodkin pod
tytułem „Przemiana” jest Mara Dyer, dziewczyna, która przeżyła wiele trudnych
rzeczy. Obwinia się za śmierć swoich najlepszych przyjaciół. Zaczyna widzieć,
słyszeć i czuć dziwne rzeczy, które jej rodzina i lekarze kwalifikują, jako
zwykłe objawy zespołu stresu pourazowego. Wyjazd do zupełnie innego miasta,
zmiana szkoły i poznanie nowych znajomych nie pomaga jej stanąć na nogach. Te objawy
wydają się nasilać i wymagają skrajnej interwencji psychologiczno-medycznej. Sama
sobie nie potrafi ufać, czy terapia jest dla niej jedynym rozwiązaniem? Wie, że
nie oszalała, że potrafi krzywdzić tak samo, jak Noah potrafi leczyć. Jude nie
jest jedynie wytworem jej wyobraźni, czy też halucynacji, niestety jej rodzice
jej nie uwierzyli. Mara musi nauczyć się kontroli nad tym, co wydaje się niepojęte,
nad własną dziwną mocą nim będzie na to za późno, czy jej się to powiedzie?
„Przemiana” to
historia opowiedziana w niezwykły sposób, rzuciła mnie na skraj emocjonalnej
burzy. Jest równie wciągająca, jak „Tajemnica”
przepełniona humorem, sarkazmem, romansem, a przede wszystkim wywołująca
przerażenie. Jestem mile zaskoczona, szczerze mówiąc, miałam wątpliwości, czy kontynuacja
może przebić wrażenie, jakie wywarła na mnie „Tajemnica” i naprawdę zrobiła to wyróżniająco.
Bardzo obrazowo zostało ukazane, jak zdrowie psychiczne Mary jest kwestionowane,
że dziewczyna nie wie nawet, czy doświadcza rzeczywistości, czy złudzeń.
Czytanie tej historii przypominało grę umysłową, próbowałam dowiedzieć się,
komu wierzyć i jaka jest prawda. „Przemiana” podobała mi się bardziej niż
pierwszy tom i cieszyłam się, że mogłam ponownie spotkać się z bohaterami.
Tempo akcji było świetnie dopasowane, z idealną ilością mrożących krew w żyłach
wydarzeń, które trzymały mnie przyklejoną do książki. Powieść wywołała we mnie
wiele emocji, czułam bezradność, rozpacz, złość, frustrację, to wszystko mocno
mnie trzymało. Zupełnie jakbym była uwięziona w wirze emocji, które sprawiły,
że chciałam złapać oddech obawiając się, że nie będzie mi to dane. To było
przerażające, że niektórzy czytelnicy nie będą mogli spać bez włączonego
światła, ponieważ koncepcja potworów czających się w ciemności wydaje się realna.
Michelle Hodkin znalazła drogę do mojego mózgu i serca, a zakończenie
doprowadziło mnie na skraj histerii.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a





Komentarze
Prześlij komentarz