Recenzja Mateusz Żuchowski „Cieniobójcy”

 Minęło tysiąc lat, odkąd świat przykryła Wszechnoc. Ludzie przetrwali dzięki mocy ukrytej w kamieniach. Zbudowali nowe imperia, prowadzili kolejne wojny. Niemal zapomnieli o niebezpieczeństwie czyhającym poza granicami wyznaczonymi przez ochronną moc. Nad spokojem mieszkańców stale czuwają Cieniobójcy, którzy patrolują trakty i likwidują próbujące wedrzeć się do zabezpieczonej strefy Cienie. Rhyan to młody i arogancki Cieniobójca, który nieoczekiwanie zostaje dowódcą oddziału i musi go stworzyć od nowa. Targana lękami z przeszłości Ren odkrywa w sobie potężny dar, który zmusza ją do ucieczki z rodzinnego miasta. Król Tennaer próbuje naprawić błędy ojca i ocalić królestwo przed upadkiem. Moc kamieni słabnie, a ich zapasy się kończą. Ograniczone zasoby powodują napięte relacje między poszczególnymi nacjami. Pokój wisi na włosku. Tymczasem w mroku wiecznej nocy pojawia się nowe zagrożenie, które zwiastuje nieuchronny koniec. 


Wydawnictwo: Harde
Rok wydania:  2024
Format: Książka
Liczba stron: 320

 

„Cieniobójcy” to książka, która mnie zaintrygowała już samym tytułem.  To debiut autora Mateusza Żuchowskiego, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Długo siedziałam i zastanawiałam się, jak zebrać myśli i przekazać wszystkie odczuwane przeze mnie emocje. Ciemność zawsze była największym zagrożeniem dla ludzkości, tym razem wydaje się być nieprzenikniona. Mrok wydaje się być wprost namacalny, z każdym przeczytanym słowem zapadałam się bardziej i mocniej, nie chcąc opuścić tego magicznego świata. Mateusz Żuchowski włożył sporo pracy w fabułę, widać, że jest dopracowana i nie jedno może czytelnika tutaj zaskoczyć. Bardzo lubię fantastykę z chęcią przenoszę się w inne miejsca i kibicuję bohaterom, chwytam miecz i walczę o lepszy los. Wy też tak macie?

Głównym bohaterem książki autorstwa Mateusza Żuchowskiego pod tytułem „Cieniobójcy” jest Rhyan,  to młody i bardzi arogancki Cieniobójca, który jak sama nazwa wskazuje walczy z Cieniami. Świat przykryła Wszechnoc, dzięki kamieniom, które przesiąknięte są mocą ludzkość przetrwała. To właśnie Cieniobójcy czuwają nad ich bezpieczeństwem, patrolują teren, niszczą wszelkie zagrożenie. Rhyan został dowódcą oddziału, czasy stają się coraz bardziej niestabilne. Ren odnajduje w sobie niezwykle potężny dar, dziewczyna zostaje zmuszona do opuszczenia miasta, w które było dla niej domem. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, moc kamieni słabnie, ich ilość gwałtownie się kurczy. Król stara się ochronić swój lód przed katastrofą, ale czy mu się to powiedzie? Nowe zagrożenie zbliża się coraz bardziej, czy Rhyan i Ren sobie poradzą?

„Cieniobójcy” to książka, która bardzo pozytywnie potrafi zaskoczyć czytelnika. Książkę czyta się z dużym zainteresowaniem, autor potrafi komplikować fabułę, wprowadzać nowe wątki i bohaterów z niezwykłą łatwością. Walka o władzę, zagrożony pokój, polityka, problemy z mocą kamieni, jedynym zabezpieczeniem przed mrokiem. Relacje między nacjami nie należą do łatwych, wydarzenia jedynie podsycają nieufność. Mateusz Żuchowski ma bardzo dobry styl, porywa czytelnika niemalże od pierwszego zdania. Otwarł sobie furtkę na kolejne tomy, wiem, że kiedy raz wejdzie się do świata Cieniobójców, nie będzie się chciało go opuścić. „Cieniobójcy” pozostawili mnie z ogromnym niedosytem, wieloma emocjami i palącą potrzebą sięgnięcia po kolejne tomy. To niezwykle interesujący świat, który porwał mnie i wcielił w jeden z oddziałów Cieniobójców, byłam gotowa do walki, do rozpalenia kamieni mocą, do walki o lepsze jutro.

W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a



Komentarze

Popularne posty