Recenzja Cora Brent „Utracony”
Nienawiść zmieniła się w uczucie, nad którym nie była w stanie zapanować.
Micah Lyonne to najgorszy człowiek, jakiego znam. Kiedy byliśmy dziećmi, nasi
wpływowi rodzice nieustannie zmuszali nas do utrzymywania kontaktu. On miał
zostać spadkobiercą imperium wartego miliardy. Wybrał jednak inną drogę i
odsunął się w cień.
Ja jestem obowiązkową córką burmistrza, na której spoczywa duża
odpowiedzialność. Micah szydzi z tego, kim się stałam, a ja nie mogę pozwolić
sobie na chwilę słabości. Gdy pewnej nocy przybywa mi na ratunek, jestem
zmuszona mu zaufać. To noc, kiedy tracę czujność. To noc, kiedy poznaję go
naprawdę. W tamtej chwili zrozumiałam, co znaczy pożądać mężczyznę będącego
przeciwieństwem bezpiecznej przyszłości, której – jak mi się wydawało –
pragnęłam.
Nie trzymamy się zasad i choć wszyscy są nam przeciwni, idziemy dalej, ramię w
ramię. Dopóki nie przyjdzie nam za to słono zapłacić.
Wydawnictwo: Ale!
Rok wydania: 2024
Format: Książka
Liczba stron: 400
Cykl: Odmieńcy z West
Emerald
Tom II
„Utracony” to drugi tom serii Odmieńcy z West Emerald
autorstwa Cory Brent. Czasami mam ochotę na sięgnięcie po książkę nieco inną, w
tym przypadku trafiło na dark romance, po przeczytaniu pierwszego tomu,
chciałam dowiedzieć się, co będzie z pozostałymi bohaterami. Cierpliwie
wypatrywałam premiery „Utraconego” i w końcu się jej doczekałam. Uczucia
potrafią być silną bronią, nieprzewidywalną, potrafiącą wpłynąć na człowieka, czy
to szantażem, poczuciem obowiązku lub też szybszym biciem serca. Ta historia
sprawia, że chce się po nią sięgnąć ponownie i przeżyć wszystko raz jeszcze.
Głównym bohaterem książki autorstwa Cory Brent pod
tytułem „Utracony” jest Micah Lyonne to człowiek, który niesie na swoich
barkach ogromne brzemię. Miał zostać spadkobiercą, które było warte miliardy,
tymczasem zdecydował się poprowadzić zupełnie inne życie. Życie w mroku
przepełnione przemocą. Tess w młodym wieku straciła matkę, mocno to przeżyła, dlatego
odczuwa silny strach przed utratą ojca, co uczyniło ją najbardziej obowiązkową
i uległą córką, która zrobi absolutnie wszystko, o co poprosi ją ojciec. Nie ma
znaczenia, to czy miało to na nią wpływ, czy zagroziło jej szczęściu. Pewnego
wieczoru losy tej dwójki ponownie się splatają i nie zamierzają zbyt szybko
wyplątać. Czy czeka ich porażka? Razem
przeciwko wszystkim, kto poniesie konsekwencje?
„Utracony” to niesamowicie emocjonująca powieść, która sprawia, że nie można się od niej oderwać. Związek Tess i Micah oparty na miłości i nienawiści jest piękny i emocjonalny. Przez całą tę historię przeżywałam tak wiele emocji, że wydaje się, że nie jest się w stanie ich wszystkich pomieścić. Micah jest wojownikiem, bolesna przeszłość zmusiła go do wzniesienia murów, ale Tess wnosi do jego życia lekkość. Natychmiast staje się wobec niej zaborczy i opiekuńczy. Pod jego szorstką powierzchownością kryje się miły mężczyzna o czułym sercu, który spaliłby świat, by bronić kobiety, którą kocha. Jest w stanie poświęcić wszystko, aby zapewnić jej bezpieczeństwo. Przekomarzanie bohaterów jest niezwykle elektryzujące, nie mogłam nadziwić się tego, w jaki sposób troszczą się o siebie i wspierają. Pomimo tragedii, traumy i absolutnie wyniszczającego złamanego serca ich więź trwa i zostaje wzmocniona pomimo sił zewnętrznych, które są zdecydowane je zniszczyć. „Utracony” to książka, która z pewnością na długo pozostanie w mej pamięci. Sprawiła, że moje serce bolało, topniało i wznosiło się w górę. Teraz czekam na trzecią część, która z pewnością będzie niesamowita.





Komentarze
Prześlij komentarz