Recenzja Karen Lynch „Samotny mściciel”
Sara Grey ma dosyć ukrywania się i życia w strachu.
Mistrz myśli, że się go obawia, ale ona bierze sprawy w swoje ręce i przejmuje
kontrolę nad własnym losem. Z pomocą przyjaciół wyrusza na poszukiwanie jedynej
osoby, która może odpowiedzieć na jej pytania dotyczące przeszłości, a co za
tym idzie – doprowadzić ją do Mistrza.
Wydawnictwo: Papierówka
Rok wydania: 2022
Format: Książka
Liczba stron: 536
Cykl: Nieugięta
Tom III
Pamiętacie książki składające się na cykl Nieugięta
autorstwa Karen Lynch? Po „Nieugiętej” i „Azylu”, przyszła pora na „Samotnego mściciela”.
To trzeci tom tej serii, w której można znaleźć elementy paranormalne, jak i
fantastyczne. Ta historia to mój pewniak, wiem, że muszę poznać jej wszystkie części
i przebrnąć z bohaterami przez wszystkie niedogodności. Opowieść ta potrafiła
mnie ująć, dlatego też nie mam zamiaru jej porzucić, a z równą ekscytacją
wypatruję kolejnych tomów. Wiem, że też tak macie z książkami, miewacie swoich
ulubionych autorów, gatunki, historie, za którymi przepadacie. Uwielbiam
przeglądać książkowe zapowiedzi, wypatrywać opowieści, które mogą mnie czymś
zaskoczyć, wpasować się w moje gusta.
Główną bohaterką książki „Samotny mściciel” autorstwa
Karen Lynch jest Sara Grey, na której śmierć ojca odcisnęła piętno. Jest w połowie
fae, a w połowie demonem, a chęć odkrycia prawdy powiodła ją aż do twierdzy
Mohiri, gdzie pobierała naukę mającą pomóc jej rozwijać swoje moce. Wszystko
dla bohaterki było nowe, chociaż należała do tego świata musiała go poznać,
zyskać wiedzę, której jej brakowało. W „Samotnym mścicielu” dziewczyna ucieka,
bardzo zależy jej na tym, aby odszukać swoją matkę. Postanowiła wziąć sprawy w
swoje ręce, chociaż mogło to wyglądać zupełnie inaczej, jakby uciekła ze
strachu. W głowie Sary kryje się wiele pytań, więc próbuje dostać się do kogoś,
kto może dać jej odpowiedzi, których potrzebuje. Podróż, w którą wyruszyła była
niebezpieczna, wystawiła ją na nie jedną próbę, sprowadziła nowe, ciekawe
znajomości. Zmieniła światopogląd, ukazała, że nie wszystko jest czarne lub
białe, Sara dojrzała w raz z nią zaczęły wzrastać jej moce. Czy uda jej się
odkryć prawdę? Ile będzie musiała poświęcić?
„Samotny mściciel” to książka, która jest dość obszerna objętościowo, co w jej przypadku, nie uważam za minus, a ogromny plus. Karen Lynch nie oszczędza swoich bohaterów, sprowadza na nich coraz to nowsze wyzwania. Bardzo podobał mi się motyw drogi, podróży, którą musiała przejść Sara, aby odkryć, kim naprawdę jest, rozbudzić moce, dojrzeć i walczyć. Ta opowieść jest fascynująca i wciągająca, przepełniona tak wieloma emocjami, że ciężko było je od razu wszystkie przetrawić. Karen Lynch ma niesamowity styl, dzięki, któremu czytanie powieści szło bardzo szybko, wręcz pochłaniając kolejne zdania i wydarzenia, które miały miejsce. „Samotny mściciel” to powieść, o której wiesz, że bierzesz do ręki, a ona pochłania cię całkowicie, sprawiając, że czujesz, że zawładnie twoim sercem. Pochłania cię całkowicie w taki sposób, że gubisz się w świecie, który wykreowała Lynch. Ta seria jest absolutnie niesamowita, z pewnością będę do niej wracać.





Komentarze
Prześlij komentarz