[PATRONAT] Rozdział trzeci "Conor" A. Zavarelli
Conor
– O co chodzi z tą nową
dziewczyną? – pyta Rory, kiedy siadam obok niego w loży. – Od kiedy to Crow
zlecił ci zarządzanie tancerkami?
– Nie zlecił. – Skupiam się na scenie, żeby nie
musieć patrzeć mu w oczy. – Zaoferowałem mu przysługę, bo był zajęty.
Rory przygląda mi się uważnie, kiedy wypijam drinka
do dna. Crow poprosił mnie o to w tajemnicy, więc nie zamierzam kłapać dziobem
przed innymi chłopakami, bo nie chcę spierdolić zadania.
– Ładna jest – zauważa Rory.
Wyczuwam na języku cierpki smak, który
nieoczekiwanie sprawia, że moja odpowiedź brzmi ostrzej, niż zamierzałem:
– Wygląda, jakby Crow wyciągnął jej na wpół martwy
tyłek ze śmietnika w Southie.
Rory parska śmiechem i opiera się wygodnie na sofie,
jakby miał całą pieprzoną noc na to, żeby siedzieć tutaj i patrzeć na tancerki.
– To ty tak uważasz. Jestem pewien, że znalazłoby
się wielu ochotników, którzy mieliby ochotę ją poujeżdżać – mówi, poruszając
sugestywnie brwiami.
Zaciskam mocno zęby i czuję irracjonalną ochotę, żeby
przywalić kumplowi w ryj za takie słowa. Choć nie jestem zwolennikiem tak
wątłych kobiet, muszę przyznać, że faktycznie może być ładna, jeśli choć trochę
doprowadzi się do porządku. A to, że mój kutas ożywa za każdym razem, kiedy na
mnie patrzy, nic nie znaczy. Ta lalunia nie jest w moim typie. Ani tym bardziej
w typie kogokolwiek tutaj. Zadanie, którego się podjąłem, już robi mi
rozpierdol w głowie, więc im mniej czasu ona tu spędzi, tym lepiej.
Cieszę się z chwili ciszy, gdy DJ zapowiada pierwszą
tancerkę. Sláinte jest znane z tego, że ma najpiękniejsze laski w mieście, ale
nie mogę się skupić na żadnej z nich. Jedna za drugą wychodzą na scenę i
tańczą. Zabawiają tłum i zdzierają z siebie ubrania, aż w końcu zostają tylko
cycki i tyłki na widoku. To sztuka stara jak świat, ale mój fiut zapadł w sen
zimowy i moja irytacja rośnie z każdą sekundą.
Rory bawi się telefonem obok mnie, nie zwracając
uwagi na przedstawienie i chciałbym wiedzieć, po co on tu, do chuja, w ogóle
przyszedł. Nie patrzy na dziewczyny i wydaje się, że celowo chce mnie wkurwić.
Wolałbym być sam, kiedy wyjdzie Ivy. Jeśli Rory złapie mnie na gapieniu się na
nią, pomyśli, że to coś innego niż jest w rzeczywistości.
Kiedy DJ w końcu ją zapowiada, jestem już kłębkiem
nerwów. Za to Rory wydaje się zadowolony, że może schować swój telefon do
kieszeni i oglądać show, kiedy światła przygasają, a z głośników rozbrzmiewa #1
Crush zespołu Garbage.
Zaciskam pięści, kiedy jej drobna sylwetka przesuwa
się na środek sceny. Z każdym krokiem powoli i zmysłowo porusza biodrami,
wzbudzając podniecenie w tłumie. Jest subtelną laleczką w wysokich obcasach.
Jej wdzięk jest delikatniejszy, niż się spodziewałem i w sali zapada cisza, gdy
każda para oczu jest w nią wpatrzona. Skłamałbym, gdybym powiedział, że ja się
nie gapię i tu jest, kurwa, problem.
Mój fiut budzi się do życia tak gwałtownie, że nie
mam pojęcia, co z tym faktem zrobić. Czuję na sobie wzrok Rory’ego, ale nie
mogę oderwać od niej oczu. Rzuciła na mnie urok, tak samo jak na pięćdziesięciu
innych facetów w tej sali.
Oddycham z ulgą, kiedy intro wreszcie się kończy i włączają
się reflektory. Tłum huczy z podniecenia i na krótką chwilę Ivy zamiera,
oślepiona i oszołomiona. Umyła się, tak jak jej kazałem, a blond włosy opadają
jedwabistymi lokami na zgrabne półkola jej tyłka. Ma na sobie czarny strój na
ramiączkach, który wyciągnęła ze wspólnego kosza, a powieki pokryła brokatem.
Zrobiła dokładnie to, o co poprosiłem i wzięła się w garść, więc nie mogę
zrozumieć, dlaczego tak mnie to wkurwia.
Ja pierdolę.
Jest światłem tego zimnego bostońskiego wieczoru i
tłum ją kocha. Zachęcają ją okrzykami, a ona znowu zaczyna tańczyć. Jej ciało
jest teraz nieco sztywniejsze, bogini kryjąca się w cieniu jest tylko mglistym
wspomnieniem, przynajmniej dopóki nie zamknie oczu i nie zatraci się w tym
uczuciu.
Jakaś część mnie, której nie potrafię racjonalnie
uzasadnić, nie chce, żeby była w tym dobra. Chcę, żeby Crow powiedział, że jest
skończona. Może robić cokolwiek innego poza tańcem. To nielogiczne i nie
potrafię tego zrozumieć. Zwłaszcza że reprezentuje sobą wszystko, czego
nienawidzę w kobietach.
Jest tak wątła, że nie mam wątpliwości co do tego,
że ćpa. Też byłem na tej drodze i nawet myśl o tym pozostawia cierpki smak w
moich ustach. Nie mogę tak po prostu siedzieć tutaj i patrzeć na nią, jak się
rozbiera. Nie mogę patrzeć na to, jak sprzedaje się za gotówkę, tylko po to,
żeby wstrzyknąć sobie w ramię narkotyk.
Wstaję i podnoszę ze stołu swoją pustą szklankę,
marząc o kolejnym drinku. Jeśli jest jedna rzecz, której mogę być pewien, to
ta, że nie muszę widzieć jej nago, by wykonać zadanie. Crow poprosił mnie,
żebym ją obserwował, a ja to zrobię.
A kiedy poprosi mnie, żebym zgasił światło w jej oczach, sam podam jej tę pieprzoną strzykawkę.





Komentarze
Prześlij komentarz