Recenzja Monica James „Forever my Saint”
Dla jednych był demonem, dla niej – zbawicielem. Nadszedł czas, by odpłaciła mu tym samym.
Cała nadzieja była stracona, dopóki Zoey
Hennessy nie wtargnęła ponownie do mojego świata, wstrząsając nim w posadach.
Wypowiedziała dwa proste słowa: ON ŻYJE.
Mówiła o swoim bracie, moim Świętym, o
człowieku, który stracił wszystko, by mnie uwolnić. Sądziłam, że umarł.
Widziałam przecież jego śmierć na własne oczy. Ale kiedy Zoey udowadnia, że się
myliłam i że Święty żyje, ale jest uwięziony przez potwora, wiem, co powinnam
zrobić. Teraz ja go uratuję.
Plan jest niebezpieczny i nie ma gwarancji, że
przeżyję. Ale jeśli ten koszmar nauczył mnie czegokolwiek, to tego, że nie
jestem kobietą, która kuli się ze strachu. Jestem zdeterminowana, aby odzyskać
mężczyznę, którego kocham, i nic ani nikt nie stanie mi na drodze.
Aleksei Popov nie jest bohaterem, ale jest mój.
Wszystko, w co wierzyłam, zostało wywrócone do góry nogami. Ciekawe, jak daleko
się posunę i kogo będę gotowa poświęcić.
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2021
Format: Książka
Liczba stron: 430
Cykl: All The Pretty
Things
Tom III
Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. To są słowa,
które znają nie tylko książkoholicy, którzy w jakikolwiek sposób są zmuszeni
pożegnać się z bohaterami, których zdołali polubić, lub też sama historia
sprawiła, że się nią zainteresowali. Czasami w życiu na wskutek wydarzeń
światopogląd ulega przewartościowaniu, a coś, co wydaje się z pozoru czymś niepojętym,
czasami odrażającym potrafi stać się normalnością. Wszystko za sprawą kogoś, kto
sprawił, że serce doszło do głosu, stało się silniejsze od umysłu i zdrowego
rozsądku. Jak potoczą się losy bohaterów? O czym opowiada „Forever my Saint”?
Wiele się wydarzyło w poprzednim tomie, emocje sięgnęły zenitu i złamały czytelnicze serca by za chwilę dać nadzieję na to, że sytuacja może się w jakiś sposób naprostować. Willow musiała zmierzyć się z informacją o tym, że Saint zginął ratując ją, sprawiając, że jest bezpieczna i mogłaby zacząć żyć w pełni, jednak nie tego oczekiwała. Mogła liczyć na Aleka, faceta, przy którym była bezpieczna, jednak jej serce pogruchotane, a ona cierpiała. Kiedy na łamach powieści pojawiła się Zoey z informacją, która szokowała, która spadła na dziewczynę jak grom z jasnego nieba, Willow wiedziała, że zrobi wszystko, aby odbić mężczyznę z rąk potwora. Kobieta znalazła w sobie ogromne pokłady determinacji, aby walczyć o człowieka, który był gotów się dla niej poświęcić, chociaż doskonale wie, że walka ta nie będzie łatwa, ani tym bardziej przyjemna. Może ponieść za sobą ofiary, a ceną będzie poświęcenie. Co takiego się wydarzy? Kto przeżyje? Czy Willow i Saint w końcu będą mogli zaznać odrobiny szczęścia i spokoju?
„Forever my Saint” jest trzecim i ostatnim tomem cyklu All The Pretty Things, Monica James pokazała w niej swój wprawny kunszt. Od początku działała zgodni ze swoim zamysłem, aby doprowadzić historię bohaterów właśnie do tego kulminacyjnego punktu. Prowadzi bohaterkę za rączkę wydarzeń, które czynią z niej zupełnie inną kobietę. Silną, zdeterminowaną, waleczną, taką, która wie kogo kocha, kogo potrzebuje i nie cofnie się przed niczym, aby odzyskać miłość swojego życia. Czy zwabił ją do niego ten mrok, czy coś zupełnie innego? „Forever my Saint” jest powieścią, która ma wiele zaskakujących zwrotów akcji, rozbudzającą emocje i w czytelniku wiele ciekawości, a także determinacji, by dowiedzieć się, jak najszybciej, czy Willow uda się zrobić to, co sobie postanowiła. Polecam Wam tą serię, warto jest ją poznać.







Komentarze
Prześlij komentarz